Wczoraj radni z komisji oświaty spotkali się z rodzicami dzieci sześcioletnich, którzy nie chcą, by przeniesiono oddziały przedszkolne do szkół podstawowych. W spotkaniu uczestniczyli także wiceprezydent Maciej Frankiewicz i przedstawiciele wydziału oświaty.
Przewodnicząca komisji oświaty Lidia Dudziak poprosiła wydział o wyjaśnienie i o dostosowanie sytuacji do ustawy.
– Nie można na jednej szali stawiać dzieci trzyletnich i sześcioletnich – mówi Lidia Dudziak.
Spotkanie z rodzicami odbywało się w spokojnej atmosferze. Rodzice wstawali, przedstawiali się, a przynajmniej podawali numer przedszkola i wyrażali swoje zdanie. Bez krzyków, same konkrety.
– Wiedzieliśmy, że dzieci będą w „zerówce” w przedszkolu, a tu nagle dowiadujemy się, że mają być przeniesione do klasy zerowej w szkole podstawowej – mówi mama sześciolatka z Przedszkola nr 6 „Polne Kwiaty”.
– Gdybyśmy wiedzieli o tym z wyprzedzeniem, na pewno staralibyśmy się ulokować dzieci w innych przedszkolach. W przedszkolu każda z pań zna dziecko z imienia. Teraz dzieci trafią w zupełnie nowe środowisko, do nowych opiekunów. Czy nikt nie pomyślał, jak dzieci, które przecież mają kruchą strukturę psychiczną, to zniosą?
Elżbieta Przybylak z wydziału oświaty tłumaczyła, że przenosząc cały oddział przedszkolny do szkoły podstawowej, razem z dziećmi przejdzie nauczycielka.
– Dodatkowo z grupą pracować będzie drugi nauczyciel ze szkoły, który przejmie potem grupę i będzie ją prowadzić w klasach nauczania zintegrowanego – dodaje Elżbieta Przybylak.
– Wyrzuca się sześciolatki, by zrobić miejsce dla trzylatków – to jest wyrzucanie dzieci z budynku i z otoczenia osób, które znają, którym ufają – denerwuje się Aldona Osiecka. – Nie zgodzimy się, by na barki dzieci składać skutki pochopnych i oderwanych od życia decyzji dorosłych.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Polska Głos Wielkopolski, lub www.prasa24.pl