Wybierz region

Wybierz miasto

    Czas się przebudzić!

    Autor: Maciej LEHMANN

    2000-07-21, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    fot: Trener Adi Pinter (z lewej) i prezes Lecha, Radosław Majchrzak mają o czym myśleć. Działacze Lecha zapowiadali, że Puchar Ligi klub potraktuje niezwykle poważnie.

    fot: Trener Adi Pinter (z lewej) i prezes Lecha, Radosław Majchrzak mają o czym myśleć.

    Działacze Lecha zapowiadali, że Puchar Ligi klub potraktuje niezwykle poważnie. W tych rozgrywkach można przecież mocno podreperować budżet klubu. Tymczasem ,,nowy'' Lech przegrał swoją pierwszą poważną potyczkę 2:5 i stracił praktycznie szansę na awans do kolejnej rundy.


    Żałuję jedynie, że poznaniacy nie przegrali wyżej. Wynik wyraźnie zaciemnia bowiem aktualne możliwości tej drużyny.
    Przestańmy się wreszcie oszukiwać. Lech w tym składzie nie ma absolutnie szans na powrót do I ligi. Zabrzmi to może brutalnie, ale osobiście mocno obawiam się czy Kolejorza stać na... uratowanie się przed spadkiem do III ligi.

    ,,Słowa-wytrychy''

    Analizę personalnej słabości naszej drużyny trzeba rozpocząć od trenera. Austriak Adi Pinter oczarował działaczy krytyką metod szkoleniowych polskich trenerów, oraz regułkami z po- dręcznika młodego przedsiębiorcy. Hasło: ,,ciężka praca, dyscyplina i punktualność to podstawy sukcesu'' jest równie odkrywcze jak ,,palenie szkodzi zdrowiu''. Niestety, w piłce nożnej nie jest to jeszcze gwarancja sukcesu, podobnie jak inne ,,słowa-wytrychy'' typu obrona strefowa i test Coopera.
    Pinter wziął chłopców do Austrii, kazał im biegać przed śniadaniem 15 km i z tego, co mówił można było wywnioskować, że uwierzył, iż dzięki temu Lech będzie najlepiej przygotowanym zespołem do rozgrywek. Okazało się jednak, że inni, niestety, w czasie przerwy między rozgrywkami nie jeździli wyłącznie na plażę, by zażywać kąpieli słonecznych.

    Styl rozpaczliwy

    Kolejny mit, który padł w meczach z bardziej wymagającymi rywalami niż wiejski klub spod Grazu, to obrona strefowa. Przyciśnięci w defensywie lechici bronią się stylem rozpaczliwym. Tak było w Płocku, tak było w Kietrzu. Gdyby w tym ostatnim meczu formą nie błysnął bramkarz Tyrajski, doszłoby do prawdziwego pogromu. Z tego, co mówią bezpośredni obserwatorzy tego pojedynku, gospodarze mieli kilkanaście(!) świetnych sytuacji strzeleckich. A przecież Włókniarz to nie żadna potęga.

    Z motyką na słońce

    Wyprawa na podbój boisk II-ligowych w przypadku Lecha przypomina porywanie się z motyką na słońce. Po reorganizacji drugiego frontu w tej klasie naprawdę nie ma już ,,kelnerów''.
    Działacze Lecha zapewniają, że mają skład złożony z wyróżniających się piłkarzy II i III ligi. Niestety, w o- becnej kadrze trudno takich dostrzec. Tak jak o Golińskim, Najewskim czy Ślusarskim nie można powiedzieć, że to I-ligowcy, tak o Borykinie, Miklosiku, Olszowcu czy Brauzie nie można powiedzieć, że to są czołowi piłkarze III ligi. Pozostali z małymi wyjątkami to przedstawiciele drużyny rezerw, która w ubiegłym sezonie ze zmiennym szczęściem radziła sobie w IV lidze. Pinter niczym megaloman twierdzi, że nie interesuje go jak grają rywale. To oni muszą bać się Lecha. Czy rzeczywiście?

    Co na tych gruzach?

    ,,Nie stać nas na kupowanie Zidane czy Rivaldo'' - mówi trener Pinter. Nikt jednak nie wymaga od niego, by ich sprowadzał, tak jak nikt nie wymaga, by przygotowywał drużynę do przełajowych mistrzostw świata.
    W II lidze grało mnóstwo dobrych utalentowanych graczy. Takie nazwiska jak Żaba, Nazaruk, Krawiec może niewiele mówią przeciętnemu kibicowi ,,Kolejorza'', który przed ponad 20 lat obserwował najlepszych piłkarzy naszej ligi. Ale powinny coś mówić trenerowi lub działaczom.
    Nie ulega wątpliwości, że na barki tych drugich spadło ciężkie zadanie zbudowania drużyny na gruzach tego co zostało po ubiegłym sezonie. Do tego potrzebna jest profesjonalna polityka personalna. Trudno ją jednak dostrzec. Proszę, pokażcie mi potencjalnych następców Scherfchena, Maćkiewicza, Kaczorowskiego czy Piskuły, by nie wspominać już tych najlepszych, którzy Lecha opuścili kilka miesięcy temu. Tylko proszę mi nie mówić, że ceny na piłkarskim rynku są tak zawrotne, że naszego klubu nie stać na pozyskanie nikogo z ,,11'' sezonu II ligi. Jakieś pieniądze po tych spektakularnych transferach musiały, do licha, przecież zostać, bo nikt mi nie wmówi, że Lech swoich graczy oddawał za darmo. Panowie, obudźcie się wreszcie! Lech rozpoczyna rozgrywki w lidze piłkarskiej, a nie w lidze kibiców. Mamy najpiękniejszą oprawa meczów, ale za to nie dostaje się ligowych punktów.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.