Gronkowiec nie jeździ tramwajem

Sześć lat temu Ryszard Ciszak złamał nogę. Dziś żyje na tabletkach, od procesu do procesu. Noga, zakażona gronkowcem, gnije... - To było szóstego grudnia, na Gwarnej.

Sześć lat temu Ryszard Ciszak złamał nogę. Dziś żyje na tabletkach, od procesu do procesu. Noga, zakażona gronkowcem, gnije...

- To było szóstego grudnia, na Gwarnej. Odebrałem kredyt na Kościuszki, wypiłem z kolegą parę piw. Wsiadając do ,,dwójki’’ uderzyłem nogą w stopień. Zabrali mnie do szpitala na Lutycką i włożyli w gips całą nogę - mówi 52 -letni poznaniak. - Na siedem dni, bez żadnego ,,okienka’’.

Krótka historia choroby

6 grudnia 1996 r. pacjent został przyjęty z wieloodłamowym złamaniem kości goleni prawej. Stan ,,po alkoholu’’ i choroba kręgosłupa były przeciwskazaniem do bezpośredniej operacji. Zdecydowano się na gips i leczenie zachowawcze. Tydzień po przyjęciu trafił z chirurgii na oddział urazowo-ortopedyczny.
∨ Czytaj dalej

13 grudnia pojechał na salę operacyjną - lekarze chcieli poskładać odłamy kości. Jednak pierwsze badania bakteriologiczne szpital wykonał dopiero 10 lutego 1997 r. Znaleźli gronkowca. Pod koniec lutego, podczas reoperacji nogi, stwierdzono martwicę. Podczas kolejnych badań, w marcu, pojawiły się pałeczki ropy błękitnej. W czerwcu Ryszard Ciszak opuścił szpital. Z nie zagojoną raną, zakażoną gronkowcem złocistym. Jesienią został ponownie przyjęty do szpitala, przeszedł kolejną operację nogi, ale gronkowiec pozostał.

Lata w sądzie

Ryszard Ciszak pozwał szpital do sądu, domagając się 60 tys. zł. za zakażenie gronkowcem. W czerwcu 2000 r. Sąd Okręgowy oddalił jego pozew. Oparł się na opinii biegłego - ortopedy! - który stwierdził, że jest mało prawdopodobne, żeby do zakażenia doszło w szpitalu. Jego zdaniem, pacjent ,,złapał’’ gronkowca w chwili urazu.
Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok, zalecając powołanie biegłego bakteriologa.

Sprawa wróciła do sądu pierwszej instancji. Toczy się od września ubr. Tym razem Ryszard Ciszak domaga się 100 tys. zł zadośćuczynienia i 800 zł renty wyrównawczej.

-Napisałem o więcej - za te 6 lat cierpienia, ból i trwałe kalectwo - mówi Ryszard Ciszak. - Moja noga po prostu gnije. Z bólem chodzę cały czas. Każdy dzień zaczynam od zmiany opatrunku. Ropa wychodzi na zewnątrz. Opatrunek muszę zmieniać cztery razy dziennie. W miarę możności wychodzę i to cała moja moja rehabilitacja. W każdej chwili gronkowiec może zaatakować wzrok, słuch, wątrobę, wszystko...

Sąd powołał kolejnego biegłego, tym razem ordynatora z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. Ten stwierdził, że ryzyko zakażenia ran operacyjnych gronkowcem złocistym było wysokie. Błędem poznańskiego szpitala było zaniechanie badań bakteriologicznych, w okresie od grudnia do lutego. Pacjent przeszedł w tym czasie dwie operacje. Biegły stwierdził, że gronkowiec może tworzyć ropnie w odległych narządach i wywołać posocznicę.
Ryszard Ciszak znalazł panią adwokat, która bez wynagrodzenia prowadzi jego sprawę. Nie rozumie tylko, dlaczego to tak długo trwa...


Długie, długie procesy...


Procesy o odszkodowania i zadośćuczynienie za stracone w szpitalach zdrowie trwają latami. Rodzice Kubusia N., który wskutek braku dostatecznej opieki w klinice połóżniczej urodził się niezdolny do samodzielnej egzystencji, walczyli o odszkodowanie i rentę dla synka przez 10 lat. Sam proces toczył się przeszło 8 lat. Sąd przyznał im 100 tys. zł zadośćuczynienia i rentę dla chłopca. W 1992 r. lekarz przeciął nerw Urszuli S.podczas operacji tarczycy. Chociaż jego wina nie budziła wątpliwości, proces przed poznańskim Sądem Okręgowym toczył się 9 lat. Nieco krótsze są sprawy o zkażenie żółtaczką. W pierwszej instancji toczą się średnio 3 lata.

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij