Wybierz region

Wybierz miasto

    Mordował bez powodu

    Autor: Barbara SADŁOWSKA

    2005-01-20, Aktualizacja: 2005-01-20 08:59

    W maju udusił swoją babcię. W lipcu zadźgał nożem ekspedientkę pod Rawiczem. We wrześniu zaatakował w Zakrzewie młodą kobietę i udusił jej rocznego synka. Miał zaledwie 19 lat.

    W maju udusił swoją babcię. W lipcu zadźgał nożem ekspedientkę pod Rawiczem.
    We wrześniu zaatakował w Zakrzewie młodą kobietę i udusił jej rocznego synka.
    Miał zaledwie 19 lat.



    Został aresztowany 24 września 2002 r. jako podejrzany o popełnienie potwornej zbrodni: uduszenie rocznego dziecka i niemal śmiertelne skatowanie jego matki. Przyznał się. Do zbrodni popełnionej w podpoznańskim Zakrzewie i do wcześniejszego uduszenia... własnej babci. Rok później przyznał się także do zamordowania ekspedientki pod Rawiczem.

    Wdzięczność wnuczka

    Był 29 maja 2002 r. Daniel, jadąc na ryby, odwiedził babcię Teresę J., która także mieszkała w Grodzisku Wlkp. Starsza pani poczęstowała go herbatą. Dała mu 20 zł. Właściwie nie wiadomo dlaczego Daniel nagle podszedł od tyłu do fotela, na którym siedziała, zdjął z oparcia szal, zawiązał babci na szyi i po prostu udusił. Patrzył, jak umiera, a potem z palców ściągnął cztery złote pierścionki.

    – Rozebrałem babcię, bo chciałem, żeby pomyśleli, że to jakiś zboczeniec – przyznał potem.
    Pierścionki sprzedał w lombardzie, żeby kupić narkotyki.

    Rower plus feta

    Lubił bowiem jeździć rowerem po działce amfetaminy. 23 lipca 2002 r. wziął pół grama. Wyjechał z Grodziska i dotarł aż pod Rawicz. W Sierakowie wszedł do sklepu ,,Dosia’’, w którym pracowała 20-letnia Marzena W. Kiedy dziewczyna wydawała mu resztę, zobaczył pieniądze w kasie fiskalnej. Ogłuszył Marzenę ciosem wyćwiczonym na karate i wziął pieniądze z kasy. Ekspedientka jednak odzyskała przytomność i zaczęła krzyczeć. Daniel wziął nóż z lady i zadał jej kilka ciosów. Jeden z nich był śmiertelny.

    Ostatni spacer

    Podpoznańskie Zakrzewo o- taczają od od zachodu lasy i zagajniki. 5 września 22-letnia Patrycja wyszła po południu na spacer z rocznym synkiem. Tam zaatakował ją Daniel Szymanowski. Podszedł do niej od tyłu i zaczął dusić plastikową linką. Potem uderzył pięścią w nasadę nosa. Patrycja straciła przytomność. Jej synek był już na tyle duży, by się przestraszyć. Daniela zdenerwował płacz dziecka. Założył chłopczykowi bluzę na głowę i zaczął dusić. Gdy matka ocknęła się i zaczęła krzyczeć, z całej siły uderzył ją drągiem w głowę. Myślał, że ją zabił. Przeciągnął ciało głębiej w las i rozebrał. Po czym wrócił do wózka i udusił dziecko. Ciało chłopczyka ukrył w śmieciach.
    Dlaczego Daniel Szymanowski zabił tak małe dziecko, które w niczym nie mogło mu zagrozić? Później sam powiedział, że denerwuje się, jak mu ktoś przeszkadza. Wpada wtedy w furię...

    Dwa procesy

    W poznańskim Sądzie Okręgowym jednocześnie toczyły się dwa procesy Daniela Szymanowskiego. 30 października 2003 r. rozpoczęła się sprawa mordu w Zakrzewie. Cztery miesiące później Daniel stanął przed sądem jako os- karżony o zabójstwo pod Rawiczem. Wyrok w tej sprawie – pierwsze dożywocie – zapadł we wrześniu ubr. Tydzień temu zakończył się drugi proces Daniela, któremu na ławie oskarżonych towarzyszył brat Krzysztof. Odpowiadali razem za serię napadów na sklepy w Grodzisku Wlkp. Prokurator zażądał wówczas dożywocia dla Daniela. Dla jego brata – 6 lat. Adwokat Eugeniusz Michałek, który bronił Daniela z urzędu, na jego korzyść mógł podać tylko młody wiek.
    Wczoraj sąd ogłosił wyrok.

    Sprawiedliwa odpłata

    Ogłosił go sędzia Dariusz Kawula: Daniel Szymanowski jest winny. Wyliczył kary: dwa dożywocia, raz 25 lat, po kilka za rozboje. Pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Orzeczona kara łączna: dożywotnie pozbawienie wolności.

    – Dokonał szczególnie ok- rutnych i odrażających czynów, a podczas ponaddwuletniego procesu nie okazał ani cienia wyrzutów sumienia. Wyrażona tak brutalnym działaniem pogarda oskarżonego dla ludzkiego życia wymaga sprawiedliwej odpłaty – mówiła sędzia Małgorzata Susmaga. –
    Tylko najsurowsza kara ochroni społeczeństwo przed tak zwyrodniałymi ludźmi jak oskarżony.
    Krzysztofa sąd potraktował łagodniej: dostał trzy lata, z których już dwa ,,odsiedział’’. Wczoraj brat Daniela opuścił areszt.

    Mały podły tchórz

    Daniel nie jest chory ani upośledzony psychicznie. Biegli zdiagnozowali u niego jedynie osobowość typu psychopatycznego i uzależnienie od narkotyków. Stwierdzili, że nawet w przypadku tak młodego człowieka, resocjalizacja będzie nieskuteczna. Danielowi obce są uczucia wyższe. Odebrał życie staruszce i małemu dziecku. Ten młody, wysportowany mężczyzna atakował zachodząc ofiarę od tyłu. Nawet, jeżeli była to tak niewysoka, drobna dziewczyna jak Patrycja Nowakowska. Czy to przypadek, że zawsze atakował dużo słabszych od siebie?



    Nagroda „Gazety Poznańskiej’’

    7 września 2002 roku redakcja ,,Gazety Poznańskiej’’ dołączyła do akcji poszukiwania mordercy z Zakrzewa, wyznaczając nagrodę – 5 tys. zł. – dla Czytelnika, który zidentyfikuje sprawcę na podstawie portretu pamięciowego. Gwarantowaliśmy pełną anonimowość. 4 października nagrodę odebrał mężczyzna, który rozpoznał Daniela. Chciał pozostać anonimowy.


    Odebrał dziecko i zdrowie


    24-letnia Patrycja Nowakowska przyszła wczoraj na ogłoszenie wyroku.
    – Wyrok to wyrok, a rana w sercu i psychice zostanie – mówiła. – Tu w sądzie, nie mogłam patrzeć w jego oczy – w jego oczach nie można niczego zobaczyć. Są puste. On się niczym nie przejmuje. Zabrał życie najważniejszej dla mnie osoby. Zabrał mi zdrowie.
    Do dziś Patrycja odczuwa skutki brutalnego ataku Daniela, który połamał jej kości czaszki. Mówiła, że robi się jej słabo, kręci w głowie. Otrzymała orzeczenie o częściowej niezdolności do pracy, ale renta nie przysługuje.
    – Mam tylko papierek. Ani ubezpieczenia, ani zasiłku. Rodzice mnie utrzymują – mówiła Patrycja.
    Jej losem nie zainteresowało się żadne stowarzyszenie pomagające ofiarom przestępstw. Daniel został skazany na utrzymanie podatników. Jego ofiara musi sobie radzić sama.



    Pierwsze dożywocie

    Podczas procesu przed poznańskim Sądem Okręgowym Daniel jako oskarżony o zamordowanie ekspedientki w Sierakowie pod Rawiczem, odwołał swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Stwierdził, że nie zabił Marzeny W. Wcześniej przyznał się, bo zasugerowała go policja, a on był udręczony ciągłymi przesłuchaniami. Wypytywano go o niewyjaśnione zabójstwa w Puszczykowie, Białogardzie, Trójmieście i Rawiczu... Tłumaczył, że potrafił opisać sklep w Sierakowie oraz wygląd dziewczyny, bo policja pokazała mu wcześniej zdjęcia i kasetę. - Mówili: przyznaj się, wiemy, że to zrobiłeś. I tak masz dożywocie. Jedna głowa w tą, czy w tą, nie zrobi ci żadnej różnicy – mówił Daniel. – Obiecywali, że jak się przyznam do jeszcze jednego zabójstwa, jest szansa, że zrobią ze mnie ,,czubka’’. Twierdził więc, że nie jest winny tej zbrodni, a 23 lipca był w pracy w Grodzisku. Sąd mu jednak nie uwierzył. Na liście obecności z tego dnia parafka Daniela była zapisana na literce ,,n’’. Sąd uznał go winnym zabójstwa Marzeny W. Wymierzył najsurowszą karę – dożywocie.



    Patrycja Nowakowska
    matka Pawełka

    To, że całe życie spędzi
    w więzieniu, to jest może jakaś ulga, ale synkowi nic życia nie wróci.




    Eugeniusz Michałek
    adwokat Daniela

    Nie kwestionując ogromu nieszczęść, coś strasznego dzieje się w życiu tego młodego człowieka
    i nie wiadomo dlaczego...

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)