Wybierz region

Wybierz miasto

    Partia daje partia wymaga

    Autor: Artur Boiński

    2000-07-26, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Ściągają posłów ze zwolnień chorobowych, wzywają ich z zagranicy, wysyłają samochody na lotnisko - tak wygląda praca rzeczników dyscypliny w klubach sejmowych.

    Ściągają posłów ze zwolnień chorobowych, wzywają ich z zagranicy, wysyłają samochody na lotnisko - tak wygląda praca rzeczników dyscypliny w klubach sejmowych. Na niższych szczeblach do problemu podchodzi się znacznie spokojniej.

    Wyrzucenie w ubiegłym tygodniu z klubu AWS czterech posłów, z Gabrielem Janowskim na czele było radykalnym i rzadko stosowanym krokiem. Z reguły karanie posłów wyłamujących się z dyscypliny kończy się na naganie lub upomnieniu. O to, by do takich sytuacji nie dochodziło, troszczą się rzecznicy dyscypliny klubowej.

    Z L-4 na głosowanie

    Najgorętsze dni rzecznicy przeżywają, gdy zostaje wprowadzona dyscyplina, a o wyniku głosowania może zadecydować nawet jeden poseł.
    - Wówczas każdy poseł dostaje osobistą informację, że jego obecność jest obowiązkowa. Wtedy de facto nie ma zwolnień. Zdarzało mi się też ściągać posłów z zagranicy - opowiada poznański poseł Karol Działoszyński, który już drugą kadencję pilnuje dyscypliny w klubie UW. - Trzeba działać tak, by umiejętnie i z wyczuciem dawać kolegom do zrozumienia, iż jest wyjątkowa sytuacja i nie ma żadnego ,,ale''.
    Podobnie działa poseł Niesiołowski: - Jak jest mobilizacja, dzwonię po pojedynczych posłów, każę im skracać wyjazdy. Ostatnio na przykład wysłałem samochód na lotnisko po Mirosława Stycznia, żeby zdążył na głosowanie.

    Co grozi buntownikom?

    Jeżeli poseł łamie dyscyplinę, może zostać ukarany. Najłagodniejsza forma to upomnienie lub nagana. W ostateczności - usunięcie z klubu. Niektóre ugrupowania, na przykład unici, po zakończeniu kadencji zestawiają nieobecności i ,,nieprawomyślne'' głosowania swoich posłów. Ten ranking ma wpływ na umieszczenie na kolejnych listach wyborczych.
    W UW w zasadzie nikt w tej kadencji nie został wyrzucony z klubu. Gdy Jan Rulewski zaczął głosować inaczej niż koledzy, po dyscyplinującej rozmowie z przewodniczącym klubu sam odszedł z niego. - W UW są ludzie odpowiedzialni i na pewnym poziomie. Trzeba więc dobierać odpowiednie ,,narzędzia pracy'' - zwracać uwagę, przypominać - twierdzi Karol Działoszyński.
    SLD też ma swojego rzecznika. Z reguły jednak posłowie są na tyle subordynowani, że sami - gdy obowiązuje dyscyplina - pojawiają się w Sejmie nawet z zaawansowaną grypą. Najgorzej sytuacja wygląda w AWS. Tam już kilku posłów musiało pożegnać się z klubem, a i tak inni nie zawsze głosują jak trzeba. Skąd to się bierze?
    - AWS jest koalicją ugrupowań, z których każde ma swoje interesy - tłumaczy Stefan Niesiołowski. - Prawica jest generalnie bardziej rozgadana. To u postkomunistów przetrwał model, że sekretarz przemawia, a wszyscy słuchają.

    W sejmiku tylko SLD

    Faktem jest, że SLD dba o zwartość szeregów także na niższych szczeblach. W wielkopolskim sejmiku wojewódzkim tylko lewica ma swojego rzecznika dyscypliny - Romualda Ajchlera. - Jego zadaniem jest prowadzenie dokumentacji dotyczącej obecności na sesjach i komisjach, informowanie radnych na bieżąco, ich dyscyplinowanie w strategicznych głosowaniach - wyjaśnia Bartłomiej Krasicki, szef klubu radnych SLD w sejmiku. - Z dyscypliny korzystamy jednak rzadko, dotąd tylko 7-8 razy. Nie musieliśmy też nikogo karać nawet upomnieniem.
    Wśród radnych AWS porządku kolegialnie pilnuje prezydium klubu. - Każdorazowo na posiedzeniu klubu podejmujemy decyzje, czy ma być dyscyplina. Jeśli tak, to się jej trzymamy. Nie było do tej pory wyłamywania się - chwali radnych AWS Piotr Walerych.

    Sroga AWS

    W Radzie Miasta Poznania szczegółowo sprawy dyscypliny ma zdefiniowane AWS. Obowiązuje ona zawsze w sprawach dotyczących budżetu i absolutorium, w innych przypadkach - gdy taki wniosek poprze 2/3 radnych.
    - W trakcie każdej sesji wyznaczam dwie osoby, które są odpowiedzialne za monitorowanie sytuacji - mówi Tomasz Witkowski, szef klubu AWS. - Jeżeli ktoś łamie dyscyplinę, automatycznie przestaje być członkiem klubu.
    Jednak banici mają szansę powrotu na łono klubu. Wystarczy, że uzyskają aprobatę 2/3 jego składu. Dotąd takie wykluczenia zdarzały się wielokrotnie, a tylko jedna osoba nie skorzystała z tego ,,prawa łaski''.
    Koalicjanci AWS z UW podchodzą do tych spraw znacznie łagodniej. - Staramy się postępować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Mamy w regulaminie zapis o dyscyplinie, ale praktycznie go nie stosujemy - twierdzi Czesław Pawlaczyk, szef radnych UW w Poznaniu.
    Najgorzej w Unii było na początku kadencji, gdy grupa radnych skupionych wokół Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka głosowała w sprawach personalnych inaczej niż chciał klub. Czy spotkała ich kara? - Tak, z moich ust na posiedzeniu klubu - mówi przewodniczący Pawlaczyk.

    Stefan Niesiołowski
    rzecznik dyscypliny w klubie AWS

    Wnoszę o dyscyplinę i ewentualnie stawiam wniosek o wykluczenie z klubu. Analizuję też nieobecności, bo nie ma karania ,,z automatu''. Rozsyłam posłom informacje i podaję je na posiedzeniu klubu. Wpływam też na kolejność wystąpień posłów w ramach czasu przyznanego klubowi.

    Karol Działoszyński
    rzecznik dyscypliny w klubie UW

    W regulaminie klubu mamy zapisane, że obligatoryjnie dyscyplina jest wprowadzana przy głosowaniach personalnych i dotyczących budżetu. W innych przypadkach decyzja zapada na posiedzeniu klubu. W pracy rzecznika dyscypliny duże znaczenie ma też współpraca z szefem klubu.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.