Wybierz region

Wybierz miasto

    Rawiccy turyści ofiarami wypadku

    Autor: STK, MARK

    2000-06-26, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    fot: Polski autokar leżący na autostradzie między Bad Waltersdorf i Ilz/Fuerstenfeld. 35 Polaków zostało rannych w wypadku autobusu w Austrii, który wiózł wczasowiczów z Rawicza do Włoch.

    fot: Polski autokar leżący na autostradzie między Bad Waltersdorf i Ilz/Fuerstenfeld.


    35 Polaków zostało rannych w wypadku autobusu w Austrii, który wiózł wczasowiczów z Rawicza do Włoch. 10 osób odniosło ciężkie obrażenia. Rannych jest także 7 dzieci. Najbardziej poszkodowani zostali zoperowani w szpitalu w Grazu. Żadnej z ofiar wypadku nie zagraża już niebezpieczeństwo.


    Wypadek zdarzył się około godziny 6 rano w sobotę. Autobus setra przewrócił się na autostradzie A-2 między miastami Bad Waltersdorf i Illz, blokując pas jazdy w kierunku na południe. Akcja ratownicza z udziałem helikopterów zakończyła się ok. godz. 8.30. Poszkodowani znajdują się w szpitalach w Grazu, Veiz, Oberchardt i innych placówkach.


    Szefowa zasnęła?

    W chwili wypadku autobus prowadziła współwłaścicielka firmy przewozowej ,,Kuczyński'' z Sarnówka koło Rawicza. Dokładne przyczyny wypadku nie są jeszcze znane, ale austriacka policja przypuszcza, że kierująca pojazdem najprawdopodobniej zasnęła za kierownicą. Autobus bowiem najpierw jechał zygzakiem, a potem przewrócił się na bok i sunął po jezdni jeszcze 50 metrów.

    W autobusie obok innych rawickich rodzin byli krewni Zygmunta Mikołajczyka z przyrawickiego Masłowa.

    - Już o godz. 6.30 zadzwoniła żona, że mieli poważny wypadek. Mówiła, że jest dużo rannych. Ona i dzieci są poobijane, ale żywe - relacjonował nam Z. Mikołajczyk, który na wczasy wysłał żonę, syna i wnuczęta. O godz. 10 miał też telefon od wnucząt. Cały czas utrzymuje z nimi kontakt. - Żona, która ma złamany obojczyk, i wnuki pozostaną w szpitalu jakiś czas, a syn wraca do domu - oznajmił Z. Mikołajczyk.

    Wiadomo już, że nikogo z 51 jadących pojazdem - w tym 49 pasażerów, kierującej pojazdem i kierowcy zmiennika - nie wyrzuciło z autobusu. Przyczyną obrażeń były potłuczenia po upadku wewnątrz autokaru. Prowadząca pojazd nie może być na razie przesłuchana ze względu na ciężki stan, w jakim się znajduje.


    Konsul optymistycznie

    - Życiu żadnej z osób rannych w wypadku autobusu nie zagraża niebezpieczeństwo - zapewniał polski konsul Waldemar Buła po spotkaniu z lekarzami, którzy zajęli się poszkodowanymi w Grazu.

    Buła poinformował, że wśród rannych znalazło się także siedmioro dzieci, a 16 osób odniosło ciężkie obrażenia. Po badaniach lekarskich konsul powiedział, że ranni zostaną poddani dalszej hospitalizacji w szpitalach w Grazu, Veiz i Oberchardt.

    - Osoby, które nie ucierpiały w wypadku, zostały umieszczone w hotelach w Nuster koło Ilz. Doskonale kontrolujemy sytuację, a z naszych informacji wynika, że nikomu nie grozi poważny uszczerbek na zdrowiu - poinformował nas wczoraj po południu dyżurny urzędnik w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie.

    Do Grazu - jak się dowiedzieliśmy - udał się również właściciel firmy przewozowej, Zbigniew Kuczyński, który z pomocą trzech konsulów zapewnił odpowiednią opiekę medyczną poszkodowanym i zabezpieczył ich bagaże. Część rzeczy została także zabezpieczona przez austriacką policję.


    W niedzielę już lepiej

    Wczoraj po południu ze szpitala w Grazu wypisani zostali już pierwsi lżej ranni spośród 27 hospitalizowanych polskich podróżnych. 16 osób, w tym siedmioro dzieci, pozostanie tam jeszcze około tygodnia. Rannych w wypadku nadal odwiedzają polski konsul honorowy w Grazu oraz Zbigniew Kuczyński.

    - Miałem już do czynienia z wieloma podobnymi wypadkami. Jednak z taką opieką, jaką poszkodowanym i rannym w wypadku zapewnił pan Kuczyński, jeszcze się nie spotkałem - relacjonował W. Buła. - Jest pełen poświęcenia i oddania, a dla podróżnych swej firmy robi naprawdę wszystko.

    Policja nadal próbuje ustalić dokładny przebieg wypadku. Z wypowiedzi podróżnych wynika, że na czesko-austriackim przejściu granicznym w okolicach Znojma autokar czekał w kolejce sześć godzin. Wcześniej jechał kilka godzin, dlatego kierowca - właścicielka firmy przewozowej - mogła zasnąć ze zmęczenia.

    - Najprawdopodobniej pojazd zostanie poddany badaniom technicznym, żeby wykluczyć możliwość usterki czy awarii - dodał W. Buła.




    Samopomoc przewoźników

    Jesienią tego roku odbędzie się zjazd założycielski Stowarzyszenia Przewoźników Polskich (SPP). Jego celem będzie samopomoc w sytuacjach awaryjnych.

    - Szacujemy, że w Polsce działa ok. 350-400 małych przewoźników. Ok. 80 proc. taboru polskich przewoźników należy do firm, które mają od jednego do czterech autokarów - twierdzi prezes tymczasowego zarządu SPP, Paweł Pacyga. Stowarzyszenie stawia sobie za cel uporządkowanie rynku przewozowego w kraju, wyeliminowanie złych przewoźników i stworzenie centralnego rejestru autokarów. Dzięki temu będzie można dowiedzieć się o ich stanie technicznym i bieżącej lokalizacji. Będzie też w sytuacjach kryzysowych udzielać pomocy swoim członkom oraz organizować infolinie w sytuacjach podobnych, jaka miała miejsce w sobotę.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.