Wybierz region

Wybierz miasto

    Rzecznik broni praw Peruwiańczyka

    Autor: Barbara SADŁOWSKA

    2000-06-21, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Urząd Wojewódzki w Poznaniu i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odmówiły zezwolenia na osiedlenie obywatelowi Peru, który założył rodzinę w Polsce.

    Urząd Wojewódzki w Poznaniu i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odmówiły zezwolenia na osiedlenie obywatelowi Peru, który założył rodzinę w Polsce. Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił im naruszenie zapisanego w Konstytucji RP prawa do opieki i ochrony rodziny. Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzy skargę rzecznika 30 czerwca br.



    Renato przyjechał z Peru do Polski w 1995. Rok później ożenił się z poznanianką, Elżbietą. W 1997 urodziła im się córeczka. Młoda rodzina mieszka u rodziców Elżbiety, którzy udostępnili im połowę swego dużego mieszkania o powierzchni 120 mkw. Przez cały czas pobytu w Polsce Renato starał się o kolejne wizy. Pod koniec 1998 r. , kilka dni przed końcem ważności wizy, zwrócił się do wojewody wielkopolskiego z wnioskiem o udzielenie zgody na osiedlenie. Uważał, że spełnia wszystkie wymagane warunki. Mieszkał w Polsce ponad trzy lata. Biuro Tłumaczeń i Obsługi Businessu oferowało mu posadę. Renato nie mógł jednak podpisać umowy o pracę bez zezwolenia na stały pobyt. Peruwiańczyk nie przewidział jednego - że w trakcie trwającej kilka miesięcy procedury, stanie się ,,nielegalny''.


    Urzędnicze nie

    W marcu ubr. Urząd Wojewódzki odmówił Renato zezwolenia na osiedlenie się w Polsce. Swoją decyzję uzasadnił m.in. tym, że cudzoziemiec nie pracuje oraz nie dysponuje tytułem prawnym do lokalu. Minister, do którego odwołał się Renato, stwierdził w lipcu ubr., iż nie wykazał on ,,trwałych związków ekonomicznych'' z Polską i nie uchylił decyzji urzędu.

    Peruwiańczk nie mógł podjąć pracy, bo nie miał zezwolenia na pobyt. Nie mógł dostać zezwolenia na pobyt, bo nie miał pracy. Jako ,,nielegalny'' cudzoziemiec nie mógł nawet odwołać się do sądu ani starać się o wizę. Każda decyzja odmawiająca mu zezwolenia na pobyt w RP, przesyłana była ,,do wiadomości'' policji i służb granicznych, a jedyna rada jaką otrzymał polegała na tym, że musi wyjechać z Polski - niekoniecznie do Peru - i za granicą starać się o wizę w Ambasadzie RP.


    A gdzie prawa żony i dziecka?

    Dopiero interwencja Elżbiety u Rzecznika Praw Obywatelskich okazała się skuteczna. Rzecznik wystąpił ze skargą do Naczelnego Sądu Administracyjnego (jest to, bodajże, pierwsza taka interwencja). Zarzucił w niej urzędom naruszenie prawa materialnego, art. 19 ustawy o cudzoziemcach, art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego i Konstytucji.

    Rzecznik zauważył, że oba warunki wymienione w art. 19 (więź rodzinna i ekonomiczna) nie muszą być spełnione jednocześnie. Rzecznik skrytykował także interpretację ministerstwa, jakoby małżeństwo z Polką nie było decydujące. Tym samym bowiem ministerstwo, podobnie jak wcześniej Urząd Wojewódzki, naruszyły prawo do konstytucyjnie zagwarantowanej opieki państwa nad rodziną.

    - Żadna ustawa nie wyłączyła spod szczególnej ochrony państwa tych rodzin, w których jedno z małżonków jest obcokrajowcem - napisał rzecznik, podkreślając, że wszystkie instytucje powinny się kierować dobrem dziecka jako nadrzędnym.

    Zdaniem rzecznika, urzędnicy zajmujący się wnioskami Peruwiańczyka, zaniedbali obowiązek poinformowania petenta, chociażby o długotrwałości procedury. Całemu zaś postępowaniu wystawił ocenę: ,,poniżej poziomu rzetelności''.


    Z pozycji teściowej

    - Na początku to ja bym go sama przetransportowała do Peru - powiedziała teściowa Peruwiańczyka. - Kiedy mi powiedział, że kocha Elę i nie chce wracać do Limy, wcale mi się to nie spodobało. Później jednak przekonałam się do niego. To inteligentny chłopak, po studiach, spokojny. Bardzo dobry dla córki i małej. Gdyby mógł podjąć pracę, mieliby wspólnie jakieś dochody, a tak nieraz są skazani na naszą pomoc. Nie rozumiem, jak można było odmówić mu zezwolenia na pobyt. Chłopak bał się na ulicę wyjść, żeby go nie deportowali. Jak można tak zabierać męża żonie i ojca dziecku? Dlaczego nikt nie przyszedł do naszego domu? Nie sprawdził, jak mieszkamy? Zobaczyłby, że jesteśmy normalną rodziną.

    30 czerwca wszyscy pojadą do Warszawy: Renato z Elżbietą, córeczką i teściami. Tego dnia Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzy skargę Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.