Wybierz region

Wybierz miasto

    Wielkopolska w Brukseli?

    Autor: Artur BOIŃSKI

    2000-07-05, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Gros środków Unia Europejska kieruje do poszczególnych regionów. Warto więc mieć swojego przedstawiciela w Brukseli. Fachowcy twierdzą, że na rozpoznanie unijnych zwyczajów i instytucji potrzeba przynajmniej pół roku.

    Gros środków Unia Europejska kieruje do poszczególnych regionów. Warto więc mieć swojego przedstawiciela w Brukseli. Fachowcy twierdzą, że na rozpoznanie unijnych zwyczajów i instytucji potrzeba przynajmniej pół roku. Jednak włodarze Wielkopolski uważają, że na razie nie potrzebujemy stałego przedstawicielstwa w Unii.



    W Brukseli lobbuje każdy - kraje, związki zawodowe, poszczególne branże, pojedyncze przedsiębiorstwa, nawet kościoły. O swoje interesy zabiegają też regiony z krajów członkowskich UE, wiadomo bowiem, że gros środków unijnych kierowanych jest właśnie do poszczególnych obszarów.


    Inni już tam są

    Wspólnego przedstawiciela do Brukseli wysłały już województwa lubelskie i podlaskie. Opolszczyzna ulokowała swoich ludzi przy przedstawicielstwie Nadrenii-Palatynatu. Czy już czas na to?

    - To dylemat, przed którym stają urzędy marszałkowskie. Uważam jednak, że warto - twierdzi Maciej Popowski z polskiego MSZ. Dyrektor Popowski, który spędził w Brukseli wiele lat, radzi: - W tej chwili zysk z takiej inwestycji jest może niewymierny. Jeżeli jednak nasze regiony będą chciały znaleźć swoje miejsce na rynku brukselskim po naszej akcesji, będzie im znacznie trudniej niż teraz.


    Nie stać nas?

    Czy Wielkopolska nie powinna również mieć swojego przedstawiciela w Brukseli już teraz?

    - Nie ma wątpliwości, że każde województwo powinno. Natomiast w praktyce żadnego na to nie stać - odpowiada Mieczysław Borówka, zastępca dyrektora Departamentu Strategii, Rozwoju i Promocji Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu.

    Jak wyliczyliśmy, na funkcjonowanie skromnego, jednoosobowego przedstawicielstwa w Brukseli należałoby wydawać 10-15 tysięcy złotych miesięcznie.

    - 15 tysięcy? Skromnie licząc... - odpowiada członek zarządu województwa Wojciech Jankowiak. - Mnożąc to razy dwanaście mamy prawie 200 tysięcy złotych. Tyle to wydajemy na całą promocję województwa.

    Na razie więc pójdziemy tropem województwa opolskiego. Zamierzamy skorzystać z pomocy trzech zaprzyjaźnionych regionów: niemieckiej Hesji, angielskiego Nottingham i włoskiego Marche.


    Później będzie drożej

    - Mamy te sprawy dość daleko zaawansowane - deklaruje Wojciech Jankowiak. - Na początek nasi pracownicy pojadą na jakiś czas, przyjrzeć się pracy przedstawicielstw tych regionów w Brukseli. Może po kilku miesiącach wyznaczymy odpowiedzialną osobę, ale raczej nie na stałe, tylko dojeżdżającą. Regiony, z którymi współpracujemy, mają nam też podsyłać otrzymywane unijne materiały.

    Zarówno Wojciech Jankowiak, jak i wojewoda Stanisław Tamm podkreślają, że eksperyment lubelsko-podlaski raczej nie przyniósł oczekiwanych korzyści. - Oceny są, delikatnie mówiąc, niejednoznaczne - twierdzi wojewoda. - Efekty są takie sobie - dodaje przedstawiciel Zarządu Województwa.

    - Żeby poznać ludzi, mechanizmy unijne, zacząć się swobodnie poruszać po instytucjach, potrzeba minimum pół roku - ostrzega jednak Maciej Popowski. - Jeśli ktoś zacznie to robić dopiero w momencie naszego przystąpienia do UE, będzie go to również dużo więcej kosztowało.




    Moim zdaniem

    Włodarze województwa twierdzą, że na naszego przedstawiciela w Brukseli jest za wcześnie, bo jeszcze nie jesteśmy w UE, bo za dużo to kosztuje. Kiedy Unia się już rozszerzy, swoich ludzi do Brukseli wysyłać będzie nie tylko 16 polskich województw, ale też przedstawiciele Czech, Węgier, itd. O odpowiednie wpływy będzie trudniej. Pieniądze? 10-15 tysięcy złotych to raptem pensje dwóch członków Zarządu Województwa...



    Artur BOIŃSKI

    Wojciech Jankowiak

    Zarząd Województwa

    Na razie nie będziemy otwierali naszego przedstawicielstwa w Brukseli, bo to są znaczne koszty, a polska jest dopiero krajem aspirującym do UE. Chcemy skorzystać z pomocy zaprzyjaźnionych regionów z Anglii, Niemiec i Włoch. Taka formuła może dać lepsze rezultaty, niż rzucenie kogoś pojedynczego na głęboką wodę.



    Stanisław Tamm

    wojewoda wielkopolski

    Już dziś ważne jest gromadzenie informacji, które mogą być pomocne przy uzyskiwaniu unijnych środków, zwłaszcza z funduszy strukturalnych. Sposób zbierania tych informacji powinien być określony przez samorząd wojewódzki, bo to jest jego domeną. Dzisiaj doradzałbym inne metody niż tworzenie stałego przedstawicielstwa.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.