Wybierz region

Wybierz miasto

    Wrócił z piekła

    Autor: Kamilla PLACKO-WOZIŃSKA

    2000-07-20, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    - To, że żyję i jestem tu, w Polsce, zawdzięczam niesłychanym zabiegom dyplomatycznym i wierze, że w końcu wyjdę - mówi Robert Czarkowski, człowiek, który w Nikaragui i Panamie przesiedział siedem lat w najcięższych ...

    - To, że żyję i jestem tu, w Polsce, zawdzięczam niesłychanym zabiegom dyplomatycznym i wierze, że w końcu wyjdę - mówi Robert Czarkowski, człowiek, który w Nikaragui i Panamie przesiedział siedem lat w najcięższych więzieniach świata. Oficyna Wydawnicza G&P w Poznaniu wydała właśnie jego autobiografię ,,Wróciłem z piekła''.


    Robert Czarkowski pierwszy raz trafił do więzienia w 1982 w Nikaragui pod zarzutem szpiegostwa. Niesłusznie przesiedział parę miesięcy, miał więc okazję poznać reżim sandinowski.
    - Obiecałem współwięźniom, że jeśli wyjdę, napiszę o tym, co się w Nikaragui dzieje - wspomina. - Dla mnie więc była to sprawa honoru.
    W 1984 wydał w Kostaryce książkę pt. ,,De Polonia a Nikaragua'' (Z Polski do Nikaragui), właśnie za nią został w Nikaragui zaocznie skazany na karę śmierci. Kolejne aresztowanie miało miejsce w Panamie. Było efektem porozumienia tajnych służb Nikaragui i rządzonej wtedy przez partię rewolucyjno-demokratyczną, sympatyzującą z sandinowcami Panamy. Aresztowano go tam pod pretekstem handlu narkotykami i udziału w grupie przestępczej (jednoosobowej, widać, bo innych członków nie stwierdzono). Wyrok - 15 lat, sąd apelacyjny zmienił pierwszy zarzut na próbę handlu, a wyrok na 11 lat...
    Robert Czarkowski przesiedział w Panamie od 1993 do 1999 roku. O jego wyjście od lat zabiegali polscy dyplomaci, starali się o to m.in. Hanna Suchocka i Bronisław Geremek, interweniował także Watykan... Wreszcie 1 listopada 1999 polski więzień pod eskortą został deportowany do kraju. - ,,Wróciłem z piekła'' to niezwykła autobiografia - mówi Błażej Kusztelski, który ją spisał i opracował literacko. - Poza dramatyczno-sensacyjną fabułą, odsłania także psychologiczną naturę więźnia w warunkach ekstremalnych.
    Wczoraj w Poznaniu, na spotkaniu z dziennikarzami, Robert Czarkowski opowiadał nieco o więziennych przeżyciach. - To był ustawiczny stres - wspominał. - Nawet spać trzeba było z jednym otwartym okiem. W każdej chwili można było zostać zabitym przez współwięźnia (wszyscy mieli noże), choćby po to, aby miał więcej miejsca do spania...



    O Robercie Czarkowskim napiszemy więcej w najbliższym Magazynie Gazety Poznańskiej

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.