Wybierz region

Wybierz miasto

    Zbrodnie niemal doskonałe

    Autor: Adrian MERK

    2004-01-14, Aktualizacja: 2004-12-18 16:27

    Policjanci i autorzy powieści kryminalnych twierdzą, że nie ma zbrodni doskonałej. Morderca rzekomo zawsze popełnia jakiś błąd. Dlaczego więc w Wielkopolsce wielu zabójców pozostaje bezkarnych? Niektórzy od lat.

    Policjanci i autorzy powieści kryminalnych twierdzą, że nie ma zbrodni doskonałej. Morderca rzekomo zawsze popełnia jakiś błąd. Dlaczego więc w Wielkopolsce wielu zabójców pozostaje bezkarnych? Niektórzy od lat. Ich ofiarami padały nawet dzieci!




    Wostatnich dniach minionego roku prokurator Mirela Ławniczak podpisała decyzje o umorzeniu śledztwa dotyczącego zabójstwa 22-letniego studenta Marcina Kozaryna. W trakcie trwających ponad rok poszukiwań mordercy wielokrotnie pisaliśmy o tej tragedii. W nocy 2 marca 2002 roku Marcin bawił się ze znajomymi w nocnym klubie Jack w centrum Poznania. Podczas pobytu w lokalu doszło do kilku sprzeczek. Chłopak z lokalu wyszedł późno w nocy. Wtedy podszedł do niego nieznajomy mężczyzna i ugodził nożem. Marcin zmarł kilka dni później. Jego zabójcy nie udało się odnaleźć do dzisiaj.

    - Śledztwo zostało umorzone, ale nie ma żadnych przeszkód podjąć je, gdyby pojawiły się nowe okoliczności w sprawie - mówi Mirosław Adamski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
    Niestety, podobnych tragedii nie zakończonych złapaniem zabójcy jest znacznie więcej. Mord nauczycielki z poznańskich Jeżyc i dyrektora Domu Kultury w Pile, tajemnicze zaginięcia biznesmena z Tarnowa Podgórnego, czy śmiertelne skatowanie chłopaka przed pubem na Starym Rynku...

    Ula, Natalia, Janek...

    To nie jedyne przypadki, które nie zakończyły się wyrokiem skazującym. Pięć lat temu ktoś udusił 12-letnią Urszulę. Zwłoki dziewczynki znaleziono w wannie w jej domu przy ulicy Średniej w Poznaniu. Na szyi miała zaciśnięty rzemyk, który nosiła dla ozdoby. Początkowo podejrzenie padło na znajomego rodziców. Mężczyzna został nawet zatrzymany, ale nie znaleziono dowodów przeciwko niemu. Później cień rzucono na niewiele starszego brata. I on został oczyszczony z podejrzeń.

    Od tamtej pory akta sprawy pokrywa kurz. Zabójstwo Janka zbulwersowało mieszkańców całej Polski. 19-letni licealista został porwany 25 maja 1999 roku, a jego rodzice otrzymali zadanie zapłacenia okupu za życie syna. 300 tysięcy złotych. Porywacze mieli dostać pieniądze, ale z ich winy nie doszło do przekazania gotówki. Po kilku dniach w lesie koło Swarzędza znaleziono zwłoki chłopaka. Biegły stwierdził, ze został zamordowany już w dniu porwania. Pomimo długiego i zakrojonego na ogromną skalę śledztwa jego oprawcy pozostają nieznani.
    Nie wiadomo też kto skatował 17-letnią Natalię, choć od ohydnej zbrodni w Mosinie minął ponad rok. Nieznany sprawca kilka razy uderzył kamieniem w głowę dziewczyny. Nie wiadomo z jakiego powodu. Wśród podejrzanych o mord był między innymi seryjny zabójca Daniel S., oskarżony już o trzy zabójstwa. Ta wersja jednak się nie potwierdziła.

    - Prowadzimy intensywne czynności zmierzające do wykrycia sprawców - odpowiadają policjanci i prokuratorzy pytani o postępy śledztwa w tych trzech sprawach.

    Coraz więcej zabójstw

    Wielkopolska nie należy do najbezpieczniejszych województw. Co najgorsze, zagrożenie zabójstwami nie maleje a rośnie. W 1999 roku odnotowano 44 zabójstwa. Rok później było ich już o 9 więcej. W 2001 roku doszło do 59 zabójstw, a w 2002 do 76! Tragiczny był rok 2003. Tylko do ostatniego dnia listopada zamordowanych zostało 74 Wielkopolan.
    Z policyjnych statystyk można wysnuć jeden pocieszający wniosek. Zabójcy są łapani i skazywani. Wykrywalność najcięższych zbrodni co roku oscyluje wokół 90 proc., czyli na dziesięć przypadków, sprawców aż dziewięciu udaje się schwytać. Można jednak popatrzeć na to inaczej. Jeden morderca chodzi na wolności!

    - Nawet jeśli prokurator umorzy śledztwo, policja cały czas prowadzi czynności operacyjne. Po pojawieniu się nowych dowodów weryfikuje je prokurator - wyjaśnia Jarosław Szemerluk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

    Połowiczne sukcesy

    Jest zabójstwo, są zatrzymani, są akty oskarżenia, ale nie ma morderców! Niemożliwe?! Bynajmniej. W Wielkopolsce doszło co najmniej do trzech takich paradoksów. O porwaniu Michała Z. piszemy od dnia jego uprowadzenia, czyli 26 listopada 1999 roku. 28-letni przedsiębiorca został uprowadzony dla okupu. Policjantom udało się złapać czterech porywaczy, a dwóch zostało nawet skazanych już prawomocnym wyrokiem. Do dziś jednak nie odnaleziono Michała. Zaangażowani w sprawę funkcjonariusze są przekonani, że chłopak został zamordowany, ale nie ma na to żadnego potwierdzenia.

    Według poznańskich prokuratorów są za to dowody na zorganizowanie i zlecenie zabójstwa rosyjskiego bandyty Andrieja I. nazywanego „Malowanym”. Został on zastrzelony sześć lat temu przy ulicy Poznańskiej. O wydanie wyroku na cudzoziemca oskarżony został Zbigniew B., bardziej znany jako „Orzech”. Proces w tej sprawie zbliża się ku końcowi. Problem w tym, że nigdy nie udało się złapać bezpośrednich wykonawców bandyckiej egzekucji. Porażką na razie można też nazwać śledztwo w sprawie zabójstwa duńskiego kierowcy Iba Hattesena Petersena. We wrześniu 2000 roku mężczyzna przywiózł do Polski transport kremu czekoladowego. W trakcie jazdy został napadnięty i zamordowany.
    Jego ciało znaleziono dopiero po czterech miesiącach od dnia zaginięcia. Patolodzy nie mieli wątpliwości, że Duńczyk został bestialsko zamordowany. Udało się oskarżyć jedynie paserów, którzy kupili lub sprzedali zrabowany towar. Kto jednak zabił kierowcę?!

    - Cały czas trwa śledztwo - kwituje prokurator Mirosław Adamski.

    Sonda

    Które ze świąt uważasz za bardziej poznańskie?

    • Dzień Św. Marcina (77%)
    • Imieniny Miasta - Dzień Patronów Miasta Piotra i Pawła (23%)