Ponad pół roku Renata Kozłowska ze wsi Biskupie (gmina Ślesin) walczyła o odzyskanie córki. 11-letnia Paulina pojawiła się w domu niczym świąteczny prezent.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ponad pół roku Renata Kozłowska ze wsi Biskupie (gmina Ślesin) walczyła o odzyskanie córki. 11-letnia Paulina pojawiła się w domu niczym świąteczny prezent.

To najlepsze co mogliśmy dostać na święta – mówi Jadwiga Szaflik, babcia dziewczynki.
Dziewczynka pod koniec czerwca trafiła do rodzinnego pogotowia opiekuńczego w Starym Mieście. Powodem odseparowania jej od rodziny było przede wszystkim podejrzenie molestowania dziecka przez brata matki. Sprawę rzekomego wykorzystywania Paulinki, zgłosiła dyrektor szkoły podstawowej, do której chodziła 11-latka. Jak mówiła wówczas Agata Wilczewska, rzecznik Sądu Okręgowego w Koninie, dziewczynka opowiadała koleżankom o zażyłych kontaktach z wujkiem i stąd wzięło się zaniepokojenie dyrekcji szkoły. Podejrzewany brat matki, od początku nie przyznawał się do winy. Twierdził, że kocha siostrzenicę i nie mógłby jej skrzywdzić.

Dobrze, że w końcu to wszystko się wyjaśniło. Nie wiem skąd wzięły się te absurdalne podejrzenia. Nic nie zrobiłem. Gdybym poszedł za to do więzienia straciłbym wiarę w polskie prawo- mówi brat Renaty Kozłowskiej.

W połowie listopada prokuratura rejonowa w Koninie umorzyła sprawę molestowania Pauliny przez jej wujka. Jak mówił prokurator Andrzej Dybka, nie było dostatecznych danych, które wskazywałyby na popełnienie przestępstwa. Jedyną okolicznością sugerującą rzekome molestowanie było pierwsze przesłuchanie dziewczynki przez koniński sąd rejonowy. Jednak biegły psycholog potwierdził brak wiarygodności zeznań i widoczne u Pauliny zdolności do konfabulacji. Zamknięcie sprawy przez prokuraturę nie pozwoliło na powrót dziecka do domu rodzinnego. Powodem tego była tocząca się w sądzie sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich Renacie Kozłowskiej. Nieodpowiednie wywiązywanie się z obowiązków zarzucił jej kurator, który odwiedził dom Kozłowskiej jeszcze w czerwcu. Po otrzymaniu od biegłych sądowych opinii z przesłuchania matki, sąd zlecił kuratorowi przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Od tego miała zależeć decyzja dotycząca powrotu Pauliny do domu.

Sąd ograniczył matce prawa rodzicielskie i ustanowił nadzór kuratora. Nawet bez uprawomocnienia się wyroku matka mogła odebrać dziecko – mówi Agata Wilczewska.
Z nieprawomocnym jeszcze postanowieniem Temidy, Renata Kozłowska pojechała zabrać córkę ze Starego Miasta. Kiedy przyjechała z nią do domu rodzinnego, dziadkowie i wujkowie dziecka nie mogli ukryć łez. Jak mówią, bez Paulinki w mieszkaniu było pusto i smutno. Dziewczynka przywróciła im radość życia. Zdaniem Jadwigi Szaflik, kiedy zobaczyła wnuczkę płakała, ale tym razem ze szczęścia. Renata Kozłowska przed przyjazdem córki, wyremontowała i na nowo urządziła jej pokój. Paulina nie była w nim przez pół roku.
Mam teraz ładny pokój. U tamtych państwa było fajnie, ale nie zaprzyjaźniłam się z żadnymi dziećmi, które tam mieszkały. Cały czas tęskniłam za domem, mamą, babcią i dziadkiem. A najbardziej brakowało mi wujka – mówi Paulinka.
Matka nadrabia stracony czas i poświęca córce mnóstwo czasu. Jest szczęśliwa, że nareszcie skończył się ten kilkumiesięczny koszmar. Kiedy dziewczynka tylko przekroczyła próg domu, została obsypana prezentami. Od chrzestnego dostała telefon komórkowy i papużki, o których marzyła. Ma jednak jeszcze jedno, ciche marzenie, które na realizację będzie musiało poczekać przynajmniej kilkanaście lat.
Chciałabym zostać dziennikarką. Nie lubię matematyki, ale bardzo lubię czytać i pisać. To musi być ciekawa praca – zdradziła nam 11-latka.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!