REPORTAŻ > Znamy ich jako ludzi „ze świecznika” – samorządowców, przedsiębiorców, dyrektorów. Surowi, niedostępni, zwykle „pod krawatem”. Po pracy są jednak zwykłymi ludźmi.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
REPORTAŻ > Znamy ich jako ludzi „ze świecznika” – samorządowców, przedsiębiorców, dyrektorów. Surowi, niedostępni, zwykle „pod krawatem”. Po pracy są jednak zwykłymi ludźmi. I w zwyczajny, rodzinny sposób obchodzą święta, o czym właśnie opowiadają.

Tradycyjnie u radnego Rozuma
U państwa Rozumów święta Bożego Narodzenia obchodzone są zgodnie z tradycją. I w tym roku na wigilijnym stole będzie dwanaście potraw, a prezenty przyniesie Gwiazdor.
- Sama przyrządzam wszystkie wigilijne dania – mówi Zofia Rozum, żona radnego Rady Miejskiej Krotoszyna i przedsiębiorcy Dariusza Rozuma. – W całym domu musi pachnieć świątecznymi smakołykami. Wtedy tworzy się wyjątkowy nastrój.
– Moja żona jest tradycjonalistką – przyznaje Dariusz Rozum. – Niepodzielnie króluje w domu, na czym korzysta cała nasza rodzina. To ona buduje świąteczną atmosferę.
U państwa Rozumów pierwszym znakiem zbliżającego się Bożego Narodzenia są pierniki pieczone przez panią Zofię. Koniecznie muszą być miętowe i odpowiednio twarde. Właśnie takie najbardziej przypominają jej łakocie kosztowane w dzieciństwie.
(…)
Wigilijne kluseczki na oleju
Sam łowi ryby, z rodziną zbiera grzyby, a wszystkie dania nie są przygotowywane na tzw. „łatwiznę”, lecz przez żonę przy niewielkiej pomocy męża – Romana Olejnika.
Na co dzień wymagający i stanowczy dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Krotoszynie oraz radny Rady Miejskiej w Krotoszynie, na czas świąt Bożego Narodzenia zmienia się w potulnego męża i kochanego tatę dwóch synów.
Żonie oddaje przywilej przygotowywania dwunastu wigilijnych potraw, by się nie nudziła. Synom oddaje przyjemność ubierania choinki oraz... sprzątania bałaganu, jaki przy tym powstaje. Na swoje barki bierze inne bojowe zadania.
Na początek idzie w teren i poluje z wędką na ryby. Kiedy wraca do domu, sam– z wielkim bólem serca – odbiera życie rybie, by móc się później cieszyć jej smakiem. Do domu przywozi także góry produktów, z których żona łącznie z babcią przyrządzają kulinarne cuda. Dla poprawienia kondycji fizycznej dyrektor Olejnik trzepie dywany i sprząta dom.
(…)
Święta w gronie najbliższych
Karina Zimna świąteczny czas spędza z najbliższymi osobami. Dba o odpowiednią atmosferę podczas przygotowań i troszczy się o wyjątkowy nastrój przy wigilijnym stole
- Tegoroczne święta będą kręcić się wokół mojej siostrzenicy, która skończy w dzień wigilii szesnaście miesięcy – przewiduje Karina Zimna, psycholog i dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Krotoszynie.
Święta Bożego Narodzenia są dla niej okazją do spotkań z rodziną.
–Jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie spędziła tego czasu u rodziców lub swego czasu u dziadków– stwierdza Karina Zimna. – Pamiętam, że jako dzieci, z dwójką rodzeństwa, wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki. Dopiero, gdy się pojawiła, zasiadaliśmy do wieczerzy wigilijnej.
Na stole u państwa Zimnych nie może zabraknąć dodatkowego nakrycia dla niespodziewanego gościa.
–Wszystkie potrawy przyrządza mama – ujawnia psycholog. – Ja zajmuję się oprawą artystyczną, dekoruję stół, zapalam świece i dbam o nastrojową muzykę. Staram się stworzyć odpowiedni klimat.
Potrafi także zaskoczyć rodzinę oryginalnym daniem.
– Kiedyś postanowiłyśmy z siostrą przygotować zupę owocową – mówi Karina Zimna. – Ponieważ była to nasza pierwsza próba, nie wiedziałyśmy ile owoców należy kupić. W końcu okazało się, że mamy półtora kilograma suszu, więc ugotowałyśmy cały kociołek zupy. Na dodatek potrawa nie cieszyła się specjalnym powodzeniem. Na szczęście kolejny eksperyment kulinarny okazał się sukcesem.
(…)
Kalinowscy kochają rodzinne świętowanie
Święta to ten szczególny czas, kiedy cała rodzina wspólnie zasiada do stołu by razem przeżywać ten cudowny okres, odpocząć i nabrać sił na cały rok u córki w Jarocinie.
- Wigilijne potrawy przygotowuję w domu i zabieramy je ze sobą. Ma to swój urok. Jak mawia syn, święta nie miałyby swojej atmosfery, gdyby zabrakło świątecznych, domowych wypieków– mówi Maria Kalinowska, radna powiatowa .
– Tylko ten jeden jedyny raz w roku oprócz makiełek jest makowiec zwijany. Mój ulubiony – dodaje Idzi Kalinowski, burmistrz Sulmierzyc.
– Na te święta robię karpia w occie i ryby w galarecie – opowiada gospodyni.
Od rana rozpoczynają się przygotowania. Ubiera się choinkę. Po całodniowym poście wszyscy razem zasiadają do stołu na wieczerzę. Zięć Tomasz rozpoczyna ją czytaniem biblijnym. Wszyscy w kolejności składają sobie życzenia. Prezenty ułożone pod drzewkiem rozdaje Olek, wnuk państwa Kalinowskich.
– Muszę przyznać, że to moje ulubione święta i zawsze na nie czekam – opowiada radna powiatowa.
Miłość do wspólnych świąt państwo Kalinowscy wynieśli z rodzinnych domów. Burmistrz w wigilię z rodzeństwem wybierał najładniejszą choineczkę w lesie. Przed pojawieniem się pierwszej gwiazdki zdobili drzewko samodzielnie wykonanymi ozdobami, wśród których na honorowym miejscu były pierniki.
– Część z nich oczywiście szybko znikała w dziecięcych buziach.
(…)

Więcej w bieżącym wydaniu IR


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!