Dziewięcioletnia Natalia Wałowska z Koła już nigdy sama nie pójdzie nad Wartę. Chęć obejrzenia z bliska dzikich kaczek i łabędzi zimujących przy przystani wioślarskiej, dziewczynka przypłaciła kąpielą w lodowatej wodzie.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Dziewięcioletnia Natalia Wałowska z Koła już nigdy sama nie pójdzie nad Wartę. Chęć obejrzenia z bliska dzikich kaczek i łabędzi zimujących przy przystani wioślarskiej, dziewczynka przypłaciła kąpielą w lodowatej wodzie. Dziecko omal nie straciło życia! Ocalenie zawdzięcza trzem osobom: Bożenie i Edmundowi Szypurom oraz policjantowi Mirosławowi Michalakowi.

Dochodziła godz. 14. Po zamarzniętej zatoczce przystani przy stadionie kręciło się paru gimnazjalistów. Natalka podeszła aż do rzeki. I wtedy załamał się pod nią lód. Na pomoc pobiegło jej dwóch chłopaków. Jeden z nich również wpadł do wody. Sytuację widziało kilku dorosłych, którzy szli wałem. Nikt nie zareagował. Nikt oprócz Bożeny i Edmunda Szypurów, którzy tego dnia pojechali aż za Dzierawy, aby obejrzeć stare łowiska (pan Edmund jest wędkarzem). Do miasta wracali wałem. Chcieli zobaczyć jak radzą sobie dzikie ptaki. Jechali wolno i z daleka obserwowali biegające po lodzie dzieci.

- Widziałam jak dziewczynka biegnie w stronę rzeki. Nagle lód się pod nią załamał. Krzyczała "ratunku". Mąż zatrzymał samochód i pobiegł na pomoc - relacjonuje Bożena Szypura. Kiedy pan Edmund spieszył na ratunek, kobieta zadzwoniła na policję i błagała, by ktoś szybko przyjechał, bo topią się dzieci.
- Po drodze złapałem jakiś kij. Najpierw wyciągnąłem chłopca. Dziewczynkę zaczął znosić nurt, rączkami chwytała się lodu - opowiada Edmund Szypura. - Leżąc na brzuchu podałem jej kij.
- Bałam się o męża, bo jest po operacji serca. Prosiłam, żeby tylko nie wskakiwał do Warty - dodaje pani Bożena.
Minęły może trzy minuty, kiedy nad rzekę dotarł policyjny radiowóz. Asp. sztab. Mirosław Michalak z sekcji kryminalnej wchodził akurat na komendę, bo o 14 rozpoczynał pracę, kiedy dyżurny odebrał zgłoszenie od pani Bożeny.

- Powiedział, jedź tam szybko, bo dzieciaki się topią. Wskoczyłem w samochód i najkrótszą drogą dotarłem na miejsce - mówi policjant. W biegu zrzucił kurtkę i dotarł do pana Edmunda i Natalki, która kurczowo trzymała się kija.
Policjant rzucił dziewczynce swój szalik. Wspólnymi siłami mężczyznom udało się wyciągnąć dziecko z rzeki. Owiniętą w koc pożyczony od strażaków Natalkę policyjny detektyw zawiózł od razu do szpitala. Obaj mężczyźni wyszli z tej przygody bez szwanku, chociaż z mokrymi butami i ubraniami.
- Dziecko było mocno wyziębione. Tego dnia woda mogła mieć najwyżej 4 stopnie Celsjusza. Jeszcze dwie minuty i byłoby krucho. Przy hipotermii dochodzi do zatrzymania akcji serca. Dopiero po kilku godzinach ocieplania, okładania termoforami i paru ciepłych kroplówkach temperatura ciała dziewczynki osiągnęła 36 stopni - mówi Roman Pomocki, ordynator oddziału dziecięcego kolskiego szpitala.

Tymczasem mama Natalki nie miała pojęcia, co dzieje się z jej córką. Dziewczynka powiedziała jej, że idzie do koleżanki. Kiedy do jej drzwi zastukał policjant i powiedział, że córka jest w szpitalu, kobieta była przerażona.
- A przecież tyle razy jej powtarzałam, że ma sama nie chodzić nad rzekę! - denerwuje się Iwona Wałowska.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Następnego dnia Natalka była już w dobrej formie. W szpitalu odwiedzili ją państwo Szypurowie. - Nie spaliśmy z emocji całą noc. Martwiliśmy się co dzieje się z małą. Ciągle mieliśmy ją przed oczami - mówili wzruszeni, ściskając z radości dziewczynkę, uspokojeni, że nic jej już nie zagraża.
Ale to nie koniec tej dramatycznej historii z happy endem. Burmistrz Koła wystąpił do prezydenta RP z wnioskiem o nadanie Edmundowi Szypurze i Mirosławowi Michalakowi medali "Za ofiarność i odwagę". Wojewoda wielkopolski już zapowiedział, że poprze ten wniosek. W czwartek, 22 stycznia wojewoda Piotr Florek spotkał się z małżeństwem z Koła i policjantem, którzy uratowali Natalkę. W spotkaniu wzięli również udział komendant wojewódzki policji Wojciech Olbryś i powiatowy - Jarosław Rzymkowski. W dowód uznania wojewoda wręczył bohaterom pamiątkowe dyplomy i wieczne pióra.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!