KALISZ - Czad i strach w ruderze
Daria Kubiak
2009-11-18 08:09:19
,
Aktualizacja
2009-11-18 08:10:34
Wilgoć i grzyb, od którego pleśnieje odzież, zapach stęchlizny, nieszczelne okna i popękane ściany – w takich warunkach mieszka Izabela K. z pięciorgiem dzieci od 2 do 12 lat i ich ojcem, w mieszkaniu na drugim piętrze budynku komunalnego przy Wale Bernardyńskim 1 w Kaliszu.
Ponadstuletnia, zrujnowana kamienica w ogóle nie powinna być zamieszkana. Tymczasem w 2004 roku miasto, tłumacząc się brakiem innych lokali, ulokowało tam tę wielodzietną rodzinę. Zamieszkiwanie w tej ruderze można porównać z siedzeniem na minie. Lokatorzy żyją w ciągłym strachu.
– Boimy się zasypiać, bo w każdej chwili opuszczony i popękany strop może się zawalić nam na głowy – mówi Izabela K. – Obawiamy się także o to, że może nas zabić czad, wydobywający się z nieszczelnego pieca kaflowego.
Interwencje matki w Miejskim Zarządzie Budynków Mieszkalnych w Kaliszu o dokonanie niezbędnych napraw kończyły się zawsze tak samo. Mówiono, że nie ma na to pieniędzy i radzono lokatorce dokonanie remontu we własnym zakresie. Zdesperowana kobieta zwróciła się więc o pomoc do miasta.
Przed dwoma laty działająca przy prezydencie Kalisza Komisja Mieszkaniowa przyznała Izabeli K. prawo do otrzymania innego mieszkania komunalnego w przyspieszonym trybie.
Jednak czas płynął, a sytuacja tej rodziny nie zmieniała się. Pozostawiona sama sobie kobieta walczyła dalej. Na początku tego roku zwróciła się o interwencję w sprawie kamienicy do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Kaliszu. Po wykonaniu ekspertyz w lipcu tego roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kaliszu wydał nakaz rozkwaterowania i zabezpieczenia kamienicy przy Wale Bernardyńskim. Budynek ma być opuszczony do końca grudnia.
Izabela K. z decyzją inspektora nadzoru budowlanego w ręku zwróciła się ponownie do Wydziału Spraw Społecznych i Mieszkaniowych Urzędu Miejskiego w Kaliszu. I ponownie usłyszała, że trzeba czekać.
– W podobnej sytuacji jest 135 rodzin z budynków przeznaczonych do rozbiórki – tłumaczy Maria Cierniak z ratuszowej „lokalówki”. – Będziemy się jednak starać o to, by jak najprędzej zapewnić lokum tej rodzinie.
Izabela K., chcąc jak najszybciej wyrwać dzieci z mieszkaniowego koszmaru, znalazła mieszkanie przy ul. Parczew-skiego, którego lokatorka wkrótce się wyprowadza.
Na niewiele się to jednak zdało, bo urzędników obowiązuje prawo i procedury, które wykluczają samowolne wyszukiwanie i zajmowanie mieszkań.
Maria Cierniak z Wydziału Spraw Społecznych i Mieszkaniowych zapewnia jednak, że wśród kilkudziesięciu mieszkań, które miasto odzyska w grudniu od lokatorów przechodzących do zasobów KTBS, na pewno znajdzie się mieszkanie dla siedmioosobowej rodziny Izabeli K.
strona: 1 z 1