Ostatni dzwonek i komplikacji ciąg dalszy
Radosław Patroniak
2009-11-21 06:44:43
Z wielkopolskich drużyn PLKK najmniej zmartwień w tym sezonie mają szefowie Super Pol Tęczy Leszno. Ekipa Jarosława Krysiewicza pewnym krokiem zmierza do play-off. Zachwiany krok mają natomiast koszykarki Inei AZS Poznań. Z kolei w MUKS bardziej myślą o przetrwaniu niż o ambitnych celach sportowych.
– U nas nic nowego, czyli ciąg dalszy komplikacji. Nie mamy zgody PLKK na występy w hali przy Chwiałkowskiego, więc kolejny mecz u siebie zagramy na AWF. W roli gospodarza mieliśmy w tym roku wystąpić jeszcze raz, ale czynimy starania, by spotkanie z ŁKS przełożyć na styczniowy termin. Wtedy może znajdziemy już coś tańszego i pasującego działaczom PLKK – mówiła rozgoryczona trenerka uczennic Iwona Jabłońska.
Humoru nie poprawiają jej problemy zdrowotne męża, a jednocześnie prezesa MUKS. Andrzej Jabłoński trafił z podwyższonym ciśnieniem do szpitala. W dodatku zespół opuściła już Amerykanka Jennifer Rushing. W niedzielę pożegnalny występ będzie miała jej rodaczka Wilhelmina Wilson. – Nie ukrywam, że nie chodzi tylko o aspekt sportowy. W obecnej sytuacji musimy oszczędzać pieniądze, tym bardziej że czeka nas ciężka walka o utrzymanie. W styczniu pewnie więc zakontraktujemy nowe zawodniczki – dodała Jabłońska.
Uważa ona, że uczennice potrzebują typowej „jedynki”, zawodniczki prowadzącej grę i wykorzystującej optymalnie swoje młodsze partnerki. Poszukiwania skoncentrują się na rynku amerykańskim, ale niewykluczone, że MUKS wzmocni też jakaś rodzima koszykarka. – Środkowa Esmery Vargas-Sanchez raczej z nami zostanie. Widzimy w niej duży potencjał. To zawodniczka wszechstronna. Dobrze spisuje się w podkoszowej walce i dobrze też rzuca z obwodu – przyznała trenerka.
W niedzielnym spotkaniu z Wisłą MUKS nie nastawia się na zwycięstwo, tym bardziej że pod znakiem zapytania stoi występ przeziębionej Aleksandry Semmler. – W konfrontacji z takim rywalem możemy przetestować różne warianty gry. Potraktujemy pojedynek treningowo, ale to nie znaczy, że nie będziemy chcieli krakowianek zmusić do maksymalnego wysiłku – zakończyła trenerka poznańskiej ekipy.
Inny zespół ze stolicy Wielkopolski musi wygrać z Liderem, jeśli chce się włączyć do walki o awans do ósemki. Ostatni dzwonek dla akademiczek zabrzmi w Pruszkowie, choć oczywiście faza zasadnicza jest jeszcze długa i nawet w przypadku porażki nadzieja na szczęśliwy finał pozostanie. Zadania zespołowi Katarzyny Dydek nie ułatwi fakt, że Lider się w tym tygodniu wzmocnił, pozyskując najlepszą koszykarkę AZS AWF Katowice Paulinę Dąbkowską.
W Inei bardzo liczą na powrót do gry Elizy Gołumbiewskiej (ostatnio była już wpisana do protokołu), Redy Aleliunaite (wybiegnie na parkiet w następnej kolejce) i Eliżbiety Międzik. Akademiczki wygrały ważny mecz derbowy z MUKS i wydawało się, że od tego momentu pozycja Katarzyny Dydek będzie niezagrożona. Tymczasem działacze wciąż zastanawiają się nad wstrząsem drużyny poprzez radykalne zmiany personalne. Dlatego wynik meczu w Pruszkowie może też przesądzić o przyszłości sztabu szkoleniowego.
Zkolei leszczyński team zagra na wyjeździe z wicemistrzem Polski KSSSE AZS PWSZ. Gorzowianki podbudowane są pierwszą wygraną w Eurolidze nad mocnym Bourges, więc trudno się spodziewać niespodzianki. Z drugiej strony Super Pol w tym sezonie nie wygrał czegoś ponadplanowo, więc może uczyni to tym razem. Spotkanie z wicemistrzem Polski ma być meczem prawdy dla nowego nabytku leszczynianek, czyli amerykańskiej skrzydłowejRachill Robinson.
strona: 1 z 1