BLISKO NAS > Chwyta się wszystkich prac, ale czasem nie stać go na kromkę chleba. Chodzi głodny Każdy dzień Mirka zaczyna się tak samo. Wstaje, idzie szukać zarobku i po raz kolejny się zawodzi, bo nikt nie chce ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
BLISKO NAS > Chwyta się wszystkich prac, ale czasem nie stać go na kromkę chleba. Chodzi głodny

Każdy dzień Mirka zaczyna się tak samo. Wstaje, idzie szukać zarobku i po raz kolejny się zawodzi, bo nikt nie chce przyjąć starca do pracy. Więc siada i duma nad tym, jak zarobić choć parę groszy na suchą kromkę chleba. O margarynie do posmarowania chleba nawet nie myśli.
Historia Mirka, bezdomnego z krotoszyńskiej noclegowni, zaczęła się w miejscowym ogólniaku. Mirek pochodzi z inteligenckiej rodziny, ale już od początku odstawał od pozostałych członków familii.
Szkoła nie była dla niego priorytetem. Choć nauczyciele widzieli w nim duży potencjał intelektualny, rzucił naukę. Rodzeństwo Mirka skończyło studia, a on sam poszedł na ochotnika do wojska. Dostał się do marynarki wojennej, gdzie spędził dziesięć lat swojego życia. Praca sprawiała mu dużo satysfakcji, ale nie była dla niego na tyle ważna, by podporządkował jej całe swoje życie. Znów się wyłamywał, nie dopełniał obowiązków służbowych.
(…)
Zaczął nowy etap życia. Ożenił się, znalazł pracę, którą potem kilkakrotnie zmieniał. Po kilku latach małżeństwo przestało mu się podobać.
- Byłem bardzo towarzyską osobą, lubiłem wychodzić z domu i wracać późno. Żona tego nie wytrzymała. Zostawiła mnie –wspomina z żalem.
(…)
Trafił do więzienia za niepłacenie alimentów. Upadł niemalże na dno.
(…)
W grudniu 2007 roku w trakcie pobytu w Toruniu miał wypadek.
–Spadłem ze schodów i dość mocno się potłukłem – opowiada.
W fatalnym stanie sam dotarł do Poznania. Szukał pomocy,
ale bezskutecznie.
W międzyczasie został wymeldowany z gminy Kobylin i uzyskał niewdzięczny status bezdomnego. Tułał się od schroniska do schroniska. W schronisku Św. Alberta musiał mieć dochód. Nie miał. Warunkowo na jedną noc przyjęli go w Michałowie. Potem dostał skierowanie do Poznania, a stamtąd do Krotoszyna. Trafił na policję.
(…)
Po długich poszukiwaniach trafił do noclegowni Miejsko- Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krotoszynie.
– Dostałem zezwolenie na pobyt, bony na obiady, 50 złotych na przybory toaletowe –mówi.
W krotoszyńskiej noclegowni przetrwał do końca marca tego roku.
– Trafiła mi się praca na czarno. Postanowiłem skorzystać –mówi.
Plany jednak się nie powiodły i Mirek znowu znalazł się w noclegowni. Do dziś szuka pracy. Ma obecnie 62 lata. Nie traci nadziei na znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia, choć wie, że realia w Polsce są okrutne, a jego szanse na znalezienie
legalnej pracy marne.
(...)
Bezdomny Mirek szuka dalej. Nie tylko pracy, ale również kawałka chleba i przede wszystkim miejsca na ziemi.

Więcej w bieżącym wydaniu IR

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!