Janina G

Janina G. nie wiedziała się, że przypadkowo spotkany młodzieniec nagrywa ją (© Archiwum)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Kilkuminutowy film, dokumentujący rozmowę z chorą psychicznie mieszkanką podbytowskiej wsi, pojawił się na popularnym serwisie You Tube. Kobieta, wyraźnie prowokowana przez niewidocznego na ekranie mężczyznę, opowiada o atakujących ją gazem laserach i obawie przed śmiercią.

– Zabij mnie od razu! – woła przerażona siwowłosa Janina G. do kamery, słysząc, jak rozmówca się przyznaje, że jest... zabójcą. Obiecuje on przy okazji chorej, że nie zabije jej pistoletem i że uśmierci ją bezboleśnie.
Psychiatrzy twierdzą, że publikowanie tego typu nagrań jest dyskryminacją osób niepełnosprawnych.
– Należy traktować je z godnością i szacunkiem – tłumaczy doktor Blanka Brancewicz, dodając, że twórca filmu przekroczył granice przyzwoitości.
Bytowscy policjanci przyznają – film jest naganny. Równocześnie jednak twierdzą, że się w nim nie dopatrzyli znamion przestępstwa. Oznacza to, że za nagrany ukrytą kamerą wywiad proces cywilny „filmowcom” może wytoczyć jedynie główna jego bohaterka. Jest to niemożliwe, bo kobieta przebywa obecnie w szpitalu psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim.
Z opinią policjantów nie zgadzają się prawnicy, którzy uważają, że w imieniu chorej psychicznie o jej godność może walczyć także prokurator.
– Ten film rzeczywiście narusza dobra osobiste osoby nagrywanej – mówi twardo mec. Roman Nowosielski, członek Trybunału Stanu. – Ośmiesza jej ułomność, wykorzystując, bez zgody, jej wizerunek. Za to grozi odpowiedzialność cywilna. Dodatkowo jednak możliwa jest też odpowiedzialność karna z art. 216 kk o publicznym (a internet jest środkiem masowego przekazu) znieważaniu innej osoby. W razie udowodnienia winy sprawcy może grozić nawet rok ograniczenia wolności.
∨ Czytaj dalej



Policja nie widzi znamion przestępstwa

Furorę w lokalnym środowisku Bytowa robi film nagrany na placu Kardynała Wyszyńskiego. Młody człowiek uwiecznił rozmowę z chorą psychicznie kobietą i umieścił go w internecie. "Wywiad" przeprowadzono z Janiną G. ze wsi Cechiny (gm. Studzienice). Osoba ta znana jest pracownikom lokalnego ośrodka pomocy społecznej. Nie była jednak nigdy pod jego opieką, choć o jej chorobie wiedziano od końca ubiegłego roku. Młodzież nagrała ją w maju. W sierpniu kobieta została aresztowana, bo oblała policjanta wrzątkiem.

- Film jest naganny, ale nie dopatrzyliśmy się w nim znamion przestępstwa. Autor może być karany jedynie z oskarżenia prywatnego - mówi Michał Gawroński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bytowie.

Według policji autorom filmu proces wytoczyć może więc tylko... Janina G. Na razie jest to niemożliwe, bo kobieta po zajściu z policją przebywa w zakładzie psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim.

- Została tam umieszczona po tym, jak oblała policjanta wrzątkiem z czajnika. Na brzuchu miał oparzenia drugiego stopnia - wyjaśnia Gawroński.
Do zajścia doszło 10 sierpnia tego roku. Sąsiedzi zgłosili, że Janina G. strzela z wiatrówki. Policjant został poparzony, gdy wkroczył do jej domu.
Kobieta wcześniej nie była notowana. Bardzo dobrze zna ją za to kierownik GOPS w Studzienicach. - Nigdy nie korzystała z naszej pomocy, bo miała świadczenia, bodajże z KRUS lub ZUS. Wiemy jedynie, że jej syn wystąpił o ubezwłasnowolnienie. Nim procedura się zakończyła, doszło do wspomnianego zajścia z policją - mówi Witold Kulas, kierownik GOPS Studzienice. - Kiedyś próbowałem z nią rozmawiać, więc wyobrażam sobie, jak ten film może wyglądać - dodaje.
Kobieta mieszkała sama, ale codziennie odwiedzał ją syn. Zdarzało się, że rowerem wyjeżdżała do nieodległego Bytowa. Tam właśnie młodzi ludzie uwiecznili ją na
kontrowersyjnym filmie. Specjaliści mający na co dzień kontakt z osobami chorymi są oburzeni.

- Z przykrością trzeba stwierdzić, że żyjemy w czasach popkultury. Nie szukamy rzeczy dobrych i wartościowych, ale sensacji. Uwielbiamy oglądać programy typu talk-show, gdzie ludzie za pieniądze sprzedają swoje intymne sprawy. Chętnie bawimy się cudzym kosztem, póki to nas nie dotyka. Dla mnie ten film jest przykry i smutny - komentuje Barbara Chmielecka, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy z Bytowa.

Nagrana kobieta z pewnością nie wie, że stała się "gwiazdą". Od 28 maja, kiedy to film zaistniał w internecie, zanotowano prawie 3 tysiące wyświetleń i jest ich coraz więcej. Próbowaliśmy skontaktować się z autorem, ale nie odpowiedział na e-maila. W opisie filmu napisał: "Przypadkowo napotkana kobitka. Beka straszna. Polecam!".


Autor filmu z You Tube przekroczył granice przyzwoitości


Z dr Blanką Brancewicz, lekarzem psychiatrą, rozmawia Dorota Abramowicz

Jak ocenia Pani umieszczenie w internecie zapisu rozmowy z osobą chorą psychicznie?
Tak samo, jak z każdym innym chorym lub zdrowym człowiekiem, który miałby stać się tematem żartów. Takich rzeczy żadnym ludziom nie powinno się robić. W tym przypadku przekroczono granice przyzwoitości. Zwłaszcza że film nie pokazuje tych, którzy zadają pytania. Niestety, spotykamy się z dyskryminacją chorych psychicznie, chociażby na rynku pracy.

Czy jednak osoba z takimi urojeniami nie powinna wcześniej trafić do szpitala?
Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego dopuszcza przymusowe leczenie jedynie wtedy, jeśli chory zagraża sobie lub innym. Miejscowy ośrodek pomocy społecznej może też wykorzystać art. 29 ustawy, który mówi o niezaspokajaniu przez chorego podstawowych potrzeb życiowych. Procedura jest jednak dość pracochłonna, więc bywa, że trwa to i 9 miesięcy.

Jak wobec tego traktować żyjących wśród nas ludzi, którym choroba spacza widzenie rzeczywistości?
Maksymalnie życzliwie, jak byśmy chcieli, by tak samo potraktowano nas w chorobie. Nie należy prowokować chorego, śmiać się z niego. Traktować z godnością i szacunkiem.

I w ogóle nie reagować na wieść, że zaatakowali nas laserami kosmici?
Opowiadania o kosmitach można wysłuchać, ale zaraz potem trzeba spytać, czy choremu niczego nie brakuje, nie jest mu zimno, nie jest głodny. I tak ostatnio coraz częściej społeczeństwo reaguje na ludzi chorych. Na szczęście ten film to działanie ekstremalne, nie norma.

Plaga komórek z kamerą

Krzysztof Gawroński, psychiatra, szef Niepublicznego Psychiatrycznego ZOZ w Słupsku
Znam nagraną osobę. To moja pacjentka. Nie mogę jednak wchodzić w szczegóły, bo obowiązuje mnie tajemnica lekarska. Dodam jedynie, że ten film to wykorzystanie znacznie obniżonego krytycyzmu u chorego. Coś takiego nigdy nie powinno zaistnieć.

W internecie pojawia się coraz więcej amatorskich filmów kręconych z ukrycia. Nierzadko doprowadza to do tragedii.
Ponad rok temu 14-latka z Opola podcięła sobie żyły po tym, jak ktoś rozpowszechnił nagranie pokazujące, jak uprawia seks w toalecie podczas szkolnej dyskoteki. Na szczęście udało się ją uratować. Autor nagrania został ukarany.

Komentarze (5)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

3LITERY (gość)

Kolejny produkt pesudoideologii "róbta co chceta".Jeśli organy ścigania, nie potrafią przywołać do porządku, osób bezkarnie drwiących z choroby drugiego człowieka, to co to jest za państwo? Dżungla!

tekst (gość)

Wiem, że "DB" prezentuje bulwarowy poziom, ale śródtytuł "...znamion przestępsywa", to już przesada. Niechlujstwo! Wstydźcie się...

dana (gość)

A szanowna pani Barbara Chmielecka niech sie tak bardzo nie smuci tylko jako kierownik SDS juz dawno powinna zainteresowac sie chora psychicznie kobieta a nie siedziec i pierdziec w stolek.

Seba (gość)

Z tego co mowi autor filmu, jest on osoba samotna bez pracy "bo tak mi wygodnie" - wiec z nudow robi sie rozne rzeczy.

er (gość)

wykorzystywanie cudzej ułomności do zabawy to prostactwo - nic więcej. Niestety wiele osób widzi w tym coś zabawnego. To jest tylko szokujące i niesmaczne.