Piłkarze Lecha Poznań po ostatnich meczach nie mają powodów do optymizmu Piłkarze Lecha Poznań po ostatnich meczach nie mają powodów do optymizmu

Piłkarze Lecha Poznań po ostatnich meczach nie mają powodów do optymizmu (© Grzegorz Dembiński)

Lech Poznań w ostatnich dwóch ligowych meczach stracił aż cztery punkty. W ten sposób nie da się dogonić Legii Warszawa. Zastanawiamy się, dlaczego Kolejorz dostał zadyszki.

Minął ponad miesiąc, kiedy Lech Poznań pokonał w prestiżowym starciu na własnym boisku Legię Warszawa 2:1. Po tym meczu wydawało się, że Kolejorz ma wszystkie atuty w ręku oraz przewagę psychologiczną nad najgroźniejszym rywalem w walce o tytuł i lada chwila zasiądzie na fotelu lidera T-Mobile Ekstraklasy. Okazji było kilka, jednak podopieczni Macieja Skorży jej nie wykorzystali. Ostatnio zremisowali spotkania z Koroną Kielce oraz Górnikiem Łęczna i przewaga Legii nad Lechem zwiększyła się do czterech punktów.

Mecz w Łęcznej po raz kolejny obnażył braki lechitów. Mimo, że Kolejorz miał piłkę przez ponad 60 procent czasu gry, nie potrafił zrobić z niej użytku. Niestety, większość zawodników wiosną snuje się po boisku, a bezradność obrazują długie wymiany piłki między stoperami. Tak nie przystoi grać drużynie walczącej o mistrzowski tytuł. Lech jest jednostajny i monotonny. Dlaczego tak się dzieje?

- Moim zdaniem tej drużynie po prostu brakuje pary - twierdzi Marek Rzepka, były znakomity obrońca Lecha. Faktem jest, że w poznańskiej ekipie nie ma dziś zawodnika, który minąłby zwodem jednego, drugiego przeciwnika. Ta sztuka zanika. Zdaniem naszego eksperta taki stan rzeczy spowodowany jest właśnie brakiem szybkości.

ZOBACZ TAKŻE: Nowe fryzury bramkarzy Kolejorza! [ZDJĘCIA, WIDEO]


- Nasi piłkarze nie próbują dryblingu, co kiedyś przecież robili dosyć często. Hamalainen, Lovrencsics, Pawłowski jesienią potrafili wygrać pojedynek jeden na jednego. Dzisiaj każdy z nich oddaje piłkę koledze, bo po dłuższym sprincie musiałby odpoczywać kilka chwil. Tak samo dzieje się choćby z Tomkiem Kędziorą. To bardzo ambitny chłopak, jednak wiosną wygląda o wiele gorzej niż jesienią, w ogóle nie wchodzi w pole karne przeciwnika. Gdy tylko ma okazję, to dośrodkowuje piłkę w szesnastkę, podobnie jak inni, nie próbuje minąć rywala - uważa Rzepka, który problemów Lecha upatruje w zimowych przygotowaniach. Pod wodzą Skorży Lech radził sobie najlepiej w grudniu, kiedy regularnie punktował. Teraz brakuje szybkości i szaleństwa.

- Jesienią, kiedy drużynę przejął Skorża, było widać waleczność, zadziorność, była w tym wszystkim jakaś myśl. Teraz po zimowym okresie przygotowawczym brakuje tych cech. Nie jestem tak blisko pierwszej drużyny, by jednoznacznie określić, co się dzieje, ale dziś wygląda to bardzo źle. Kiedy oglądam mecze Lecha, to przecieram oczy ze zdumienia. Nieraz, żeby już się nie denerwować, przełączam na tenis... - martwi się były defensor Kolejorza.


Czytaj także

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!