Lechici po raz kolejny udowodnili, że potrafią dobrze zagrać tylko jedną połowę. Remis 1:1 na Łazienkowskiej oznacza, że walka o mistrza Polski dalej jest bardzo wyrównana.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Przed meczem wiele osób prorokowało, że o wyniku zadecyduje to, która drużyna wygra walkę w środku pola. Być może właśnie dlatego trener Lecha zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych Jakuba Wilka i wystawić aż trzech defensywnych pomocników – Rafała Murawskiego, Tomasza Bandrowskiego i Dimitrije Injaca.

Niestety, na nic się to zdało, bo legioniści niemal od pierwszej minuty przejęli inicjatywę. Lech nie mógł rozegrać żadnej akcji, a już od 10. minuty przegrywał 0:1. Warszawiacy błyskawicznie rozegrali wyrzut z autu na wysokości pola karnego Kolejorza. Nieatakowany Roger dośrodkował idealnie na głowę Takesure Chinyamy, który przy biernej postawie Bartosza Bosackiego skierował głowę piłkę do siatki.

Wraz z upływem czasu obraz gry niewiele się zmieniał. To Legia miała przewagę i groźnie atakowała, a poznaniacy nie potrafili skonstruować żadnej groźnej akcji, co więcej popełniali fatalne błędy – przede wszystkim zagrywali niecelnie lub całkiem na oślep.

Nic nie wskazywało, że coś się w tym meczu zmieni, a jednak. Po przerwie legioniści najwyraqxniej usatysfakcjonowani prowadzeniem cofnęli się do obrony, dzięki czemu Kolejorz mógł rozwinąć skrzydła. Lechici nacierali z minuty na minutę coraz groźniej, a Legia stawała się coraz bardziej bezradna.

W 65. minucie Smuda zdecydował się wpuścić drugiego skrzydłowego, ale nie Andersona Cueto, na co liczyło zapewne wielu kibiców Kolejorza, lecz Jakuba Wilka. Mimo wszystko okazało się to dobrym posunięciem. „Wilczek” wzniósł sporo ożywienia, ale ciągle nie było rady na sforsowanie zasieków w polu karnym gospodarzy. Już po minucier Wilk mógł nawet zdobyć gola, ale jego uderzenie minęło lewy słupek bramki strzeżonej przez Jana Muchę.

W 75 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony piłka trafiła wprost na głowę Bartosza Bosackiego, który odegrał ją w pole karne. Tam w dość niekonwencjonalny sposób zdołał uderzyć ją Robert Lewandowski tak, że piłka wpadła do siatki obok bezradnego Muchy!

W tym momencie było 1:1, ale lechici wyczuli swoją szansę i dalej groźnie atakowali. Gdy zaczynała się ostatnia minuta doliczonego czasu gry Smuda zdecydował się na kolejną zmianę, co mogło sugerować, że jest zadowolony z wyniku.

Ostatnie słowo mogło należeć do jego piłkarzy – w ostatniej akcji meczu piłka trafiła do Semira Stilicia, który ładnie minął jednego z obrońców i uderzył w prawy róg bramki Legii, lecz, niestety, piłka przeleciała obok słupka. Być może byłoby lepiej, gdyby Bośniak uderzał swoją lepszą, lewą nogą.

Remis 1:1 pozostawił mimo wszystko cień niedosytu. Poznaniacy po raz kolejny udowodnili, że nie potrafią rozegrać na wysokim poziomie dwóch połów meczu. Remis sprawia, że walka o mistrzostwo Polski dalej jest sprawą otwartą. Jeśli chodzi o rywalizację o tytuł z Legią, to Lech dzięki remisowi bramkowemu na Łazienkowskiej ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań z warszawianami, co może okazać się bardzo ważne, jeśli na koniec sezonu obie drużyny będą miały równą liczbę punktów. Teraz Kolejorz zajmuje trzecie miejsce w tabeli, tracąc punkt do drugiej Wisły i prowadzącej Legii.

Legia Warszawa - Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki
: 10. Chinyama - 75. Lewandowski

Żółte kartki: Maciej Iwański - Sławomir Peszko.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 5 000.

Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Dickson Choto, Inaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz - Piotr Giza, Roger Guerreiro, Ariel Borysiuk (68. Miroslav Radović), Maciej Iwański (81. Kamil Majkowski), Maciej Rybus - Takesure Chinyama.

Lech: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Ivan Djurdjević - Sławomir Peszko (90+1. Cueto Anderson), Semir Stilić, Rafał Murawski, Tomasz Bandrowski, Dimitrije Injac (64. Jakub Wilk) - Robert Lewandowski.


Zobacz też:

Legia - Lech: Tak dopingowała Warecka
Niedzielne starcie Lecha z Legią przy Łazienkowskiej wielu poznańskich kibiców oglądało w pubach. Byliśmy z aparatem w Piwiarni Warecka na ul. Świętosławskiej.



Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Filip Nowicki

nie jest dobrze. Naprawdę nie jest dobrze - bądźmy szczerzy Lech jest słaby i tylko fakt, że równie słaba jest Legia i Wisła dają nam jakieś nadzieje na mistrza.