Czwarty raz z rzędu lechici nie potrafili wygrać u siebie meczu ligowego. Po remisie 1:1 ze słabym Ruchem schodzących piłkarzy żegnały gwizdy kibiców. Mistrzostwo oddala się od Lecha.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W Poznaniu wszyscy już mają dość tracenia punktów na Bułgarskiej przez ciągle walczącego o mistrzostwo Kolejorza. Kiedy miało przyjść przełamanie złej passy jeśli nie ze słabiutkim Ruchem? Nawet dwa lata temu, gdy potęga nowego Lecha  dopiero się budowała, poznaniacy potrafili rozbić Niebieskich 6:2.

Lech przeważał, ale "setkę" mieli Niebiescy

Mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli poznaniacy, którzy momentami nie pozwalali rywalom w ogóle przekroczyć linii środkowej boiska. Najgroźniejsze sytuacje powstawały po akcjach prawą stroną Sławomira Peszki, ale po jego dośrodkowaniach partnerzy mieli problemy z oddaniem mocnego, celnego strzału.

Chorzowianie atakowali niewiele, ale gdy już raz to zrobili, kibicom Kolejorza zrobiło się słabo. W 36. minucie po błyskawicznej kontrze sam na sam z Krzysztofem Kotorowskim znalazł się Łukasz Janoszka. Napastnik Niebieskich mógł nawet spytać bramkarza Lecha o to, w który róg bramki ma posłać piłkę, a tymczasem uderzył piłkę na tyle nieudolnie, że Kotor zdołał cudem obronić uderzenie z zaledwie ok. ośmiu metrów!

Lewandowski strzela "do szatni"

W 45. minucie Jakub Wilk wyprowadzał piłkę z własnej połowy, gdy został sfaulowany przez jednego z rywali. Piłka trafiła jednak do Peszki, więc sędzia postanowił zastosować przywilej korzyści. Skrzydłowy Kolejorz popędził co sił na bramkę rywali, wymienił podanie z Semirem Stiliciem i dośrodkował z prawej strony wzdłuż linii bramkowej. Tor piłki przeciął Robert Lewandowski, wyprowadzając Lecha na prowadzenie.

Wynik otworzył tuż przed przerwą Robert Lewandowski.


Niestety, tuż po przerwie lechici postanowili po raz kolejny potwierdzić tezę, że nie potrafią rozegrać na wysokim poziomie obu połów meczu. W 47. minucie jeszcze udało się przeprowadzić niezłą akcję, po której gola mógł zdobyć Rafał Murawski, ale z upływem czasu chorzowianie zaczynali stopniowo przejmować inicjatywę na boisku. Niebiescy jednak i tak mieli problemy z wypracowywaniem sobie okazji strzeleckich, więc wydawało się, że gospodarze kontrolują sytuację.

Kotorowski znowu dał się zaskoczyć

Wtedy nadeszła 66. minuta. Chorzowianie wykonywali rzut wolny z ok. 30 metrów i to z okolic linii autowej, więc sytuacja nie wydawała się groźna. Wszyscy spodziewali się dośrodkowania, a tymczasem Tomasz Brzyski zdecydował się na strzał. Piłka wpadła w róg bramki kompletnie zaskakując Krzysztofa Kotorowskiego.

- Początkowo chciałem dośrodkowywać, ale zauważyłem, że Kotorowski jest źle ustawiony, więc zaryzykowałem – przyznawał po meczu strzelec gola, który był także bohaterem jesiennego meczu obu drużyn wygranym przez Ruch 2:0. Brzyski sam zdobył jedną z bramek, a przy drugiej asystował, choć jest nominalnym obrońcą!

Krzysztof Pilarz i Manuel Arboleda - górą bramkarz Ruchu.


Rozgoryczenia utratą bramki nie krył po meczu Franciszek Smuda.
- Jak się tarci takie bramki to nie można myśleć o walce o mistrzostwie – skomentował na pomeczowej konferencji trener Kolejorza, który zapytany, czy w następnym meczu wystawi w bramce Turinę, odparował: - Na pewno!

Kibice Kolejorza mają dość

Lechici próbowali odzyskać prowadzenie, ale chorzowianie mądrze się bronili, rozbijając kolejne ataki gospodarzy. W 80. minucie po niezłej akcji i dośrodkowaniu z prawej strony Lewandowskiego Murawski oddał celny strzał, ale Krzysztof Pilarz nie dał się zaskoczyć.

W ostatniej minucie w pole karne wpadł Jakub Wilk, ale zamiast próbować odgrywać zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta, które nie miało szans powodzenia.

Słaba gra poznaniaków zirytowała w końcu kibiców, którzy w ostatnich minutach zaczęli skandować „Co wy robicie, Kolejorz, co wy robicie?”, a po końcowym gwizdku używajac znacznie ostrzejszych słów.

Schodzących lechitów żegnały gwizdy kibiców.


Powiedzieli po meczu

- Trudno im się dziwić, bo sami sobie tego piwa nawarzyliśmy – przyznawał po spotkaniu załamany Sławomir Peszko. - Po meczu wszyscy siedzieli w szatni ze spuszczonymi głowami, bo wiedzą, co nam ucieka. Nie wiem, musimy się o tym porozmawiać z drużyną. Zostały jeszcze cztery mecze, teraz musimy wygrać w Warszawie.

- Rozumiemy kibiców, bo w końcu w Poznaniu oczekiwania wobec nas są bardzo duże, a znowu nie udało nam się wygrać. Mamy nadzieję, że kibice dalej będą w nas wierzyć, a my zrobimy wszystko, aby zakończyć sezon na pierwszym miejscu – skomentował zachowanie w ostatnich minutach publiczności Tomasz Bandrowski.

- Na pewno po przerwie nie kazałem bronić wyniku, ale jeśli szukacie winnych, to jest nim trener – mówił po meczu do dziennikarzy poirytowany Franciszek Smuda.

W zupełnie innych nastrojach Poznań opuszczali walczący o utrzymanie chorzowianie.
- W naszej sytuacji każdy punkt jest bezcenny, a tu jeszcze ciekawe, jakby się ten mecz potoczył, gdyby w pierwszej połowie sytuację wykorzystał Łukasz Janoszka, ale nie jesteśmy pazerni i cieszymy się z remisu – powiedział trener Ruchu, Waldemar Fornalik.

Po tym meczu Lech jest trzeci w tabeli – traci cztery punkty do liderującej Legii, ale ma też zaledwie jeden punkt przewagi nad czwartym Bełchatowem. Jak tak dalej pójdzie, Kolejorz zamiast marzyć o mistrzostwie, będzie musiał skupić się na walce o miejsce na podium.

Lech Poznań - Ruch Chorzów 1:1 (1:0)


Bramki:
45. Lewandowski - 66. Brzyski

Żółte kartki:
Peszko - Nykiel, Kieruzel, Straka, Balaż, Brzyski.
Sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów).
Widzów: 17 500.

Lech: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Bartosz Bosacki (64. Zlatko Tanevski), Manuel Arboleda, Luiz Henriquez - Sławomir Peszko, Rafał Murawski, Semir Stilic, Tomasz Bandrowski (78. Anderson Cueto), Jakub Wilk - Robert Lewandowski.

Ruch: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel (24. Ireneusz Adamski), Rafał Grodzicki, Piotr Kieruzel, Tomasz Brzyski - Grzegorz Baran, Gabor Straka, Wojciech Grzyb, Michał Pulkowski, Pavol Balaż (90. Marcin Nowacki) - Łukasz Janoszka (86. Remigiusz Jezierski).

Zachęcamy do obejrzenia wszystkich zdjęć z meczu - wystarczy kliknać w miniaturki pod artykułem.





Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Filip Nowicki

:(. Miał być mistrz Polski, a będzie mistrz Wielkopolski:( Niestety, tylko cud da nam teraz mistrzostwo:(