MANIECZKI - Co dalej z Muzeum Józefa Wybickiego?

Dworek w Manieczkach (gmina Brodnica) przez wiele lat był dumą nie tylko mieszkańców wsi, ale także całego powiatu śremskiego. Mieściło się w nim Muzeum Józefa Wybickiego, którego twórcą był Jan Baier, ówczesny dyrektor ...

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Dworek w Manieczkach (gmina Brodnica) przez wiele lat był dumą nie tylko mieszkańców wsi, ale także całego powiatu śremskiego. Mieściło się w nim Muzeum Józefa Wybickiego, którego twórcą był Jan Baier, ówczesny dyrektor PGR we wsi. Od trzech lat muzeum jest zamknięte, a osoby, którym jego los nie jest obojętny, starają się, by zwiedzający mogli znowu podziwiać zbiory. O odzyskanie swojego mienia ubiegają się również właściciele majątku.

– Sąd prawdopodobnie odda pałac w ich ręce. Zbiory nadal są w środku, ale nie możemy wpuszczać zwiedzających, ponieważ ponosilibyśmy wszelką odpowiedzialność za nich – tłumaczy Wojciech Mróz, który dzierżawi dworek i pałac.

Pani Maria Baier, córka założyciela muzeum, nie kryje rozżalenia.
– Najbardziej boli mnie to, że muzeum jest zamknięte i nikogo nie obchodzą jego losy.
∨ Czytaj dalej

To przecież nasza wizytówka. Eksponaty fundowali ludzie, którym zależało na tym, żeby przekazać historię młodym pokoleniom – mówi.

Los pałacyku nie jest obojętny mieszkańcom Manieczek. Przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego przy Szkole Podstawowej, która nosi imię generała Józefa Wybickiego w 2006 roku skierowali pismo do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ministerstwo przychylne było stworzeniu nowego miejsca pamięci poświęconego generałowi. Zaproponowano wyeksponowanie pamiątek w kaplicy, która jest jedynym obiektem z okresu pobytu twórcy hymnu w wiosce, bądź też w śremskiej jednostce wojskowej. W tym samym roku odbyło się spotkanie w Klubie Garnizonowym w Śremie, w którym wziął udział między innymi Jacek Podbielski, reprezentujący gabinet marszałka województwa wielkopolskiego, Mariusz Kondziela, dyrektor Muzeum Śremskiego, przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Śremie i Stowarzyszenia Miłośników Tradycji Mazurka Dąbrowskiego oraz pani Maria i Krystyna, córki Jana Baiera. W czasie zebrania ustalone zostały działania, jakie trzeba podjąć w najbliższym czasie, żeby izba pamięci Józefa Wybickiego była na powrót dostępna zwiedzającym. Postanowiono, iż eksponaty mogłyby zostać przeniesione do kaplicy (po wcześniejszym jej odrestaurowaniu). Niestety, słowa nie przerodziły się w czyn.

– Do dziś nikogo nie obchodzi to, że pałac się marnuje – ubolewa córka Jana Baiera, Krystyna Jazdon. – Jestem zaangażowana w sprawę muzeum, ale same z siostrą niczego nie zdziałamy. Wiem, że jest mnóstwo pieniędzy, które można pozyskać na park, pałac i kaplicę, ale wszyscy udają, że nic nie mogą zrobić.

Anna Majer, kierownik Działu Zabytków Nieruchomych w Wojewódzkim Oddziale Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Poznaniu tłumaczy, iż „muzeum nigdy nie było formalnie powołane. Pan Baier urządził je, żeby tak funkcjonowało, ale muzeum w rozumieniu prawnym nigdy nie było. Poza tym z Józefem Wybickim bezpośrednio nic wspólnego nie miało”.

Wydaje się więc, że Manieczki młodym Wielkopolanom – i nie tylko im – kojarzyć będą się głównie z klubem „Ekwador” i całonocnymi imprezami dyskotekowymi. Na koniec warto postawić sobie pytanie, które zadała pani Maria Baier w liście do naszej redakcji: „Czy zabytki historyczne muszą za przyczyną naszej społecznej niemocy umierać?”.
Monika Dudziak Monika Dudziak

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię