Z Marcinem Kikutem, obrońcą Lecha Poznań, rozmawia Maciej Lehmann Start do nowego sezonu wypadł bardzo dobrze. Najpierw zdobyliście Superpuchar, potem wyeliminowaliście norweski Fredrikstad z Ligi Europejskiej i ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Z Marcinem Kikutem, obrońcą Lecha Poznań, rozmawia Maciej Lehmann

Start do nowego sezonu wypadł bardzo dobrze. Najpierw zdobyliście Superpuchar, potem wyeliminowaliście norweski Fredrikstad z Ligi Europejskiej i odnieśliście dwa wysokie zwycięstwa w ekstraklasie. Czy niedzielna porażka z Polonią Warszawa nie podcięła wam trochę skrzydeł?
Jestem przekonany, że nie. Zwycięstwa budują, a porażki mobilizują. Chcemy się teraz zrehabilitować przed kibicami za tę nieoczekiwaną wpadkę z Polonią. Ta przegrana na pewno nie wybiła nas z rytmu, tylko obudziła w nas sportową złość. Można to wyczuć w szatni, gdy rozmawiamy o meczu z Club Brugge. Będziemy bardzo zmotywowani. Chcemy uzyskać jak najlepszy rezultat przed meczem rewanżowym.

Jakie jest prawdziwe oblicze Lecha, czy to z meczu z Koroną, który łatwo wygraliście 5:0, czy z pojedynku z Polonią. Widać było ogromną różnicę, choć przecież te spotkania dzielił zaledwie tydzień.
Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Korona pozwalała nam na bardzo wiele i ta wygrana przyszła nam stosunkowo łatwo. Z Polonią też powinniśmy wygrać. Może nie w tak efektownym stylu jak w Kielcach, bo to przecież dużo silniejszy zespół, ale gdybyśmy do przerwy wykorzystali nasze szanse, trudno byłoby "Czarnym Koszulom" wrócić do gry. Nasze oblicze pokazaliśmy, kiedy trzeba było odrabiać straty i wtedy, gdy graliśmy w dziesiątkę. Nie broniliśmy remisu, tylko za wszelką cenę staraliśmy się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To świadczy o tym, że jesteśmy drużyną z charakterem. W niedzielę się nie udało wygrać, bo popełniliśmy kilka prostych błędów, ale w następnych spotkaniach, jeśli zagramy trochę mądrzej, to za taką postawę będziemy wynagrodzeni.

Dziś też chyba potrzebna będzie zimna krew. Belgowie to bardzo doświadczony zespół, co roku grają w europejskich pucharach. Analityk Lecha Huber Małowiejski, który dwukrotnie ich obserwował powiedział, że to zespół, który gra bardzo ofensywnie, atakuje dużą ilością zawodników jest świetnie przygotowany fizycznie.
Zgadza się. Z takim przeciwnikiem nie można iść na wymianę ciosów, bo to może zakończyć się tragicznie. Przyda nam się odrobina wyrachowania. To jest dwumecz, więc nie jest tak, że we Wronkach koniecznie musimy rzucić się do ataku i za wszelką cenę wygrać. 0:0 też będzie niezły rezultat, a 1:0 czy 2:0 to wynik wręcz znakomity. Jeśli zachowamy czyste konto, na rewanż pojedziemy z podniesionymi głowami.

Club Brugge ma duży stadion, na pewno przyjdzie 30 tysięcy widzów, znajdziecie się pod olbrzymią presją. Takie wyznanie graniczy z zuchwałością.
Lubimy grać na dużych stadionach, przed liczną widownią. Nawet jeśli jest ona przeciwko nam, to też potrafi to nas pozytywnie nakręcić. Pokazaliśmy to w Rotterdamie. Teraz do Brugii wybiera się 1400 kibiców z Poznania. Na pewno nam pomogą. To nie jest tak, że tylko Belgowie mają atuty w ofensywie, my też mamy z przodu kim straszyć. Dlatego nie obawiam się o wynik w rewanżu.

Czy to oznacza, że stadion we Wronkach wam nie służy? Pan akurat powinien czuć się na nim jak w domu. Zdobywał Pan na nim piękne gole.
Mnie on nie przeszkadza. Z drugiej strony duży obiekt, liczna publika to jest niesamowity bodziec dla nas i taki pozytywny kopniak. I trochę nam tego brakuje, choć nie ma co zganiać na stadion nasze wpadki w rewanżowym meczu z Fredrikstad czy z Polonią. Musimy się szybko przełamać, a nie narzekać na Wronki, bo przecież będziemy tu grali całą rundę.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!