Do tragedii doszło pod koniec stycznia na prostym odcinku drogi pomiędzy Osieczną a Wojnowicami na drodze wojewódzkiej nr 432. Volkswagen derby, którym jechali mieszkańcy Sokołowic uderzył w przód ciężarowej betoniarki ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Do tragedii doszło pod koniec stycznia na prostym odcinku drogi pomiędzy Osieczną a Wojnowicami na drodze wojewódzkiej nr 432. Volkswagen derby, którym jechali mieszkańcy Sokołowic uderzył w przód ciężarowej betoniarki marki Mercedes. Siła zderzenia była tak duża, że prawie całe auto wbiło się pod betoniarkę. W samochodzie zginęło trzech mężczyzn i kobieta. Pogrzeb odbył się na cmentarzu w Dłużynie, gdzie znajduje się siedziba parafii.

W jednym grobowcu spoczęły ciała 55 letniej Marii, 59 letniego Stanisława i ich 21 letniego syna Huberta, najmłodszego z sześciorga rodzeństwa.
- Wszyscy mieszkańcy bardzo przeżywają tę tragedię - mówi sołtys Sokołowic Kazimierz Cichoszewski. - Od lat nie było tu tak tragicznego wypadku w okolicy. Nasza miejscowość jest mała. Liczy 70 mieszkańców. Wszyscy się tutaj znają. O rodzinie, która zginęła w wypadku, mieliśmy bardzo dobre zdanie. Nigdy nie odmawiali pomocy, gdy trzeba było coś wspólnie zrobić. Przez wiele lat pracowali w miejscowy gospodarstwie rolnym. Pan Stanisław był już na rencie. Pani Maria starała się o emeryturę. Niedawno spotkałem ją w ZUS-ie. Mówiła, że już ma prawie wszystkie dokumenty. Oboje wychowali sześcioro dzieci. Dla najbliższych to prawdziwy dramat. Nikt dokładnie nie wie dlaczego doszło do wypadku. Pewne jest, że pan Stanisław jeździł bardzo ostrożnie.
- Wiemy tylko tyle, że rodzice wraz z bratem i jego kolegą jechali z Czempinia do Leszna - mówi jeden z synów. - Mieli tam coś do załatwienia. O ich śmierci dowiedzieliśmy się kilka godzin po wypadku. Chcieliśmy podziękować mieszkańcom naszej wsi za wsparcie, którego nam udzielili w tych trudnych dla nas chwilach.
- Ze zgromadzonego do tej pory materiału wynika, że kierowca volkswagena zjechał na prawe pobocze i próbował na nie powrócić. Manewr okazał się jednak feralny, bo samochód zamiast wrócić na prawy pas poszybował wprost pod jadącą z przeciwka ciężarówkę - informuje Jerzy Maćkowiak, prokurator rejonowy w Lesznie. - Przyczyną nie były usterki techniczne. Z oględzin obu samochodów wynika, ze nie doszło w nich do awarii, która mogłaby stać się przyczyną tragedii. Obaj kierowcy byli trzeźwi.
- Droga, na której doszło do wypadku, była niedawno remontowana - dodaje J. Maćkowiak. - Po położeniu dywanika powstał spory uskok między jezdnią a poboczem. W tym miejscu należy zachować szczególną ostrożność.
W ostatniej drodze mieszkańców Sokołowic wzięli udział przedstawiciele miejscowych organizacji, władz samorządowych oraz liczne grono mieszkańców tej wsi i okolicznych miejscowości.
Do podobnej tragedii doszło kilka lat temu w Powodowie pod Wolsztynem. Tam również samochód osobowy znalazł się pod ciężąrówką. W wypadku zginęli mieszka ńcy Kopanicy - rodzice i córka. W tym przypadku zawinił jednak kierowca samochodu ciężarowego. Jadący od strony Wolsztyna samochód ciężarowy marki steyer zjechał na lewą stronę jezdni, gdzie staranował nadjeżdżającego z przeciwka poloneza. Podróżujący nim 51 letni ojciec, 48 letnia matka i 19 letnia córka ponieśli śmierć na miejscu. Kierowca ciężarówki 37-letni mieszkaniec Międzyrzecza był trzeźwy. Po wypadku został zatrzymany na 48 godzin do dyspozycji policji i prokuratury. Wyrok zapadł po ponad roku. Mężczyzna został uznany winnym nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co został skazany na 2 lata więzienia.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!