Katarzyna Biadaszkiewicz z synkiem Hubertem i Misiem - laureatem plebiscytu Psy, koty i inne istoty Katarzyna Biadaszkiewicz z synkiem Hubertem i Misiem - laureatem plebiscytu Psy, koty i inne istoty

Katarzyna Biadaszkiewicz z synkiem Hubertem i Misiem - laureatem plebiscytu Psy, koty i inne istoty (© Paulina Latosińska)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Kotek Miś, który wygrał plebiscyt portalu www.pleszew.naszemiasto.pl, został adoptowany. Do pleszewskiego domu przyjechał aż z Warszawy, lubi oglądać telewizję

U Biadaszkiewiczów na ulicy Kaliskiej w Pleszewie mieszka pięć kotów i pies. Nie sprawdza się tu powiedzenie, które funkcjonuje w świecie ludzkim „żyją, jak pies z kotem”.Bo w domu pani Kasi wszystkie zwierzęta się kochają. Wśród nich jest kot Miś, który wygrał plebiscyt „Gazety Pleszew-skiej” i portalu internetowego pleszew.naszemiasto.pl.

Kasia nie kryje, że zaskoczona była wynikiem, jaki w plebiscycie „Psy, koty i inne istoty” zdobył Miś. Chociaż wiedziała, że kotka w plebiscycie wspierał „cały świat”. Głosowali na niego znajomi z Polski, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych – wymienia. Mocno kciuki za kota trzymali internauci z forum Miau. Pani Kasia dodaje, że od początku planowała, że nagrodę za udział w konkursie przeznaczy na licytację. Dzięki temu pieniądze z prezentu, który ufundował dla Misia Tadeusz Junior Żychlewicz pomogą uratować bezdomne zwierzę.Miś adoptowany jest z forum internetowego Miau, na którym internauci pomagają bezdomnym kotom. – Sterylizują, kastrują, leczą i szukają domów – mówi właścicielka kotka. Pieniądze pochodzą głównie z licytacji i prywatnych kieszeni forumowiczek. Pani Kasia z forum Miau współpracuje od pięciu lat. Pierwszy raz na stronę Miau trafiła przez przypadek. Szukały porad zdrowotnych dla kotków. Tam znalazła dwa Misia i Klarę, które później adoptowała. Pierwsza w domu pojawiła się Klara.

Byłam zszokowana, że ktoś mógł wyrzucić, tak pięknego kotka. Postanowiłam, że kotka będzie moja – tłumaczy Kasia. Po niej przyjechał Miś. Proces adopcyjny zwierzęcia wymaga poznania przyszłego domu i udzieleniu przyszłym opiekunom kota porad na temat przyszłego pupila. – Mieszkamy na pierwszym piętrze, dlatego musieliśmy zabezpieczyć okna, by kotek nie wypadł, pokazać, czym będziemy go karmili – wymienia właścicielka kotów. W przypadku Klary i Misia były to opinie pozytywne. Miś do Pleszewa przyjechał aż z Warszawy, gdzie mieszkał w domu adopcyjnym. Kotek ma cztery lata. Jest przytulanką całej rodziny. Chociaż początki były trudne.

Miś nie mógł się zaaklimatyzować w nowym miejscu.– Przez pierwsze dni najlepiej zostawić kotka samego. Dać mu jeść, pić i pozwolić by przyzwyczaił się do nowego miejsca – opowiada. Do tego odpowiednia ilość pieszczot i serduszko kota już jest nasze. Właścicielka kota dodaje, że Miś najbardziej lubi pieszczoty i oglądanie filmów. Cieszy się, gdy w miseczce znajduje suchą karmę lub kurczaka. Ulubionym miejscem na sen jest kanapa. Nie znosi czesania. Codziennie musi mieć przemywane oczka i czyszczone uszy.

Pewnego razu, gdy Kasia wracała do domu znalazła na chodniku wychudzonego i zmarzniętego kota. Bez wahania zabrała go do domu. – A co na to mąż? – Chyba się przyzwyczaił, że nasz dom jest miejscem, w którym psy i kotki mogą znaleźć schronienie – tłumaczy. Boli ją, że ludzie, w taki brutalny sposób pozbywają się zwierząt. – One też czują i kochają – tłumaczy. Biadaszkiewiczowie zwierzęta traktują, jak członków rodziny. Pewnie dlatego zwierzaki noszą ludzkie imiona. Piesek nazywa się Zorba lecz reaguje głównie na imię Bogdan, koty to Zuzia, Klara, Mela. Jest też koci poeta Puszkin. Miłość do zwierząt po mamie odziedziczył siedmioletni Hubert, uczeń pierwszej klasy pleszewskiej jedynki. Kasia Biadaszkiewicz pracuje w biurze rachunkowym w Pleszewie. Mąż pracuje w Kaliszu w dużej firmie zagranicznej.

Pleszew.naszemiasto.pl - dołącz do naszej społeczności w portalu Facebook



Biadaszkiewiczowie oprócz zwierząt kochają też podróże. Najchętniej wybierają podróże do ciepłych krajów. Wtedy w domu ze zwierzętami zostaje mama Kasi pani Maria, która też ma psa i koty. Męska część rodziny kocha żużel i często rodzinnie kibicuje na żużlowych stadionach całego kraju. Pani Kasia każdemu poleca posiadanie zwierzątka i ma na to bardzo poważny argument, jej na przykład obecność w domu Bogdana wychodzi na zdrowie. Dzięki spacerom z psem Kasia zrzuciła prawie 30 kilogramów. – Bogdan zmusił mnie do tego, bym rano i wieczorem z nim spacerowała, a dzięki temu mam dużo ruchu – opowiada mieszkanka ulicy Kaliskiej.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!