Prawdopodobnie jechał za szybko, stracił panowanie nad kierownicą, wjechał na chodnik i uderzył w 18– letnią Martę z Szamo-cina, która zmarła po przyjeździe karetki pogotowia.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Prawdopodobnie jechał za szybko, stracił panowanie nad kierownicą, wjechał na chodnik i uderzył w 18– letnią Martę z Szamo-cina, która zmarła po przyjeździe karetki pogotowia. Teraz chłopakowi grozi do 8 lat pozbawienia wolności. W środę Piotr H. wraz z adwokatem i rodzicami stawił się w chodzieskim sądzie, gdzie zasiadł na przeciwko zrozpaczonej rodziny.
22– latek oskarżony jest o to, że umyślnie naruszył przepisy ruchu drogowego, jadąc z prędkością nie mniejszą niż 120km/h, w wyniku czego nieumyślnie spowodował śmierć dziewczyny. Piotr H. przyznał się do zarzucanego mu czynu, jednak nie chciał zeznawać. Sędzia odczytał jedynie jego zeznania, które złożył wcześniej na policji. Chłopak mówił wtedy, że tego feralnego dnia wracał ze stacji benzynowej i miał na liczniku 60–70 km/h. W czasie rozprawy z drżącym głosem i ze łzami w oczach złożył oświadczenie, które było skierowane do rodziny poszkodowanej.
– Chciałbym przeprosić za to co się stało – mówił. – Wiem, że to już niczego nie zmieni, ale chciałbym żebyście wiedzieli, że nie chciałem tego zrobić. Przepraszam was za to.
Jako pierwsza zeznawała Natalia, siostra Marty, która występowała w roli oskarżyciela posiłkowego. Dziewczyna mówiła, że w czasie wypadku była w innym mieście, gdzie studiuje. Jeszcze tego samego dnia wróciła do Szamocina.
– Dopiero po moim powrocie powiedzieliśmy mamie, że Marta nie żyje, bo wcześniej ze względu na silne leki uspokajające które zażyła, nie była tego świadoma – mówiła Natalia. – Potem jeszcze przez dwa tygodnie mama nie mogła dojść do siebie.
Dziewczyna zażądała 50 tysięcy zł zadośćuczynienia.
Kolejnym świadkiem była matka dziewczyny. Kobieta ze łzami w oczach, na pytanie sędziego co wie w tej sprawie, odpowiedziała, że wie tyle, że zabili jej córkę.
Na rozprawę stawili się także znajomi Marty, którzy byli świadkami całego zdarzenia.
– Uderzył w skarpę, przejechał przede mną, przeleciał na drugą stronę ulicy, odbił się i wjechał w Martę – mówiła koleżanka dziewczyny. – Podbiegłam do niej, ale ona była już cała zakrwawiona. Sprawca natomiast wybiegł z samochodu i krzyczał: co ja zrobiłem!?.
Inny świadek zdarzenia widział Martę krótko przed wypadkiem, kiedy to akurat szykowała się do wyjścia. On wyszedł szybciej i w chwili wypadku był na drugiej stronie ulicy.
– Usłyszałem tylko huk i zaraz tam pobiegłem – mówił chłopak. – Zadzwoniłem pod numer 112 i sprawdziłem Marty tętno. Było ono jednak już niewyczuwalne.
Sędzia podkreślał, że chce jak najszybciej doprowadzić sprawę do końca, ale ze względu na niestawienie się w sądzie jeszcze jednego świadka, w środę rozstrzygnięcie było niemożliwe.
Obrońca Piotra H. złożył też wniosek o przesłuchanie biegłego, do którego ma jeszcze parę pytań.
– Żadna kara nie zwróci nam Marty, więc co nam z tego, że sprawca przeprosił – mówiła po rozprawie siostra dziewczyny. – Widzę, że go też ta sprawa dręczy i niech go dręczy jak najdłużej.
Kolejna rozprawa odbędzie się 25 lutego.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!