– Wyjeżdżając na szkolenie byłam trzy tygodnie po ślubie. Mąż nie był tym zachwycony, ale był na to przygotowany bo składając swoją ofertę do konkursu, wiedziałam o szkoleniu – wspomina Marta Migacz, ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
– Wyjeżdżając na szkolenie byłam trzy tygodnie po ślubie. Mąż nie był tym zachwycony, ale był na to przygotowany bo składając swoją ofertę do konkursu, wiedziałam o szkoleniu – wspomina Marta Migacz, pierwsza kobieta - strażnik miejski na terenie powiatu śremskiego. – Przez te pięć tygodni nie było możliwości przyjechania do domu. Trochę długo jak na jednorazowy wyjazd – uśmiecha się.


Przygoda Marty Migacz ze Strażą Miejską zaczęła się w maju zeszłego roku. – Przeczytałam ogłoszenie, że potrzebują osoby z wykształceniem pedagogicznym. Takie właśnie mam, a wcześniej pracowałam z młodzieżą na terenie Śremu – mówi. – Pomyślałam, że to coś w czym się sprawdzę i co bym chciała robić – dodaje.
Zgłosiła się i została zatrudniona do pracy w sekcji prewencji i nieletnich od 1 sierpnia, jako aplikant. – Przez pierwszy miesiąc przebywałam głównie na terenie komendy. Poznawałam dokumenty, przyjmowałam zgłoszenia. We wrześniu zaczęłam wyjeżdżać na patrole, a w listopadzie pojechałam na szkolenie do Gdańska – wspomina. Składało się ono zarówno z wykładów, ćwiczeń praktycznych, jak również ćwiczeń z technik interwencji. – Wróciłam tu na miesiąc na wymagane praktyki a w połowie stycznia zdałam egzaminy – dodaje.
Pani Marta opowiada, że zawsze chciała pracować z ludźmi, a nie w biurze. – Nie boję się kontaktu z osobami, które mają problemy – zaznacza.
Jak twierdzi strażniczka, jej praca wygląda tak, jak praca jej kolegów. – Interweniujemy jak przyjdzie zgłoszenie. Zwracam jednak szczególnie uwagę na miejsca, gdzie przebywa młodzież – stwierdza pani Marta. – Nawiązaliśmy współpracę ze szkołami, gdzie planujemy organizować spotkania z dziećmi i młodzieżą – dodaje.
Przez te kilka miesięcy, które Marta Migacz przepracowała jako strażnik, nie zdarzyło jej się, aby jakaś sytuacja wzbudziła w niej przerażenie. – Wciąż zaskakuje mnie jednak, ale bardzo miło, że mieszkańcy miasta reagują pozytywnie na moją osobę – uśmiecha się. – To, że jestem kobietą pomaga mi w wielu sytuacjach. Kiedy interweniujemy, ludzie w mojej obecności zachowują się bardziej kulturalnie – twierdzi. Pomimo, że pani Marta jest pierwszą kobietą w tej formacji w Śremie panowie przyjęli ją bardzo przyjaźnie. – Koledzy traktują mnie jak jedną z nich. Mam nadzieję, że nie będą mnie w jakiś specjalny sposób wyróżniać, bo jestem kobietą – mówi. – Poleciłabym ten zawód innym paniom, ale myślę, że trzeba mieć do niego specjalne predyspozycje. Trzeba lubić kontakt z ludźmi i nie bać się sytuacji stresujących – zaznacza Marta Migacz.
Pełnoprawnym strażnikiem miejskim, w stopniu młodszego strażnika, Marta Migacz została w czwartek, 5 lutego. Z tej okazji odbyło się spotkanie z udziałem Adama Lewandowskiego, burmistrza Śremu. – Pani Marta złożyła wniosek o skrócenie okresu kandydackiego i zatrudnienie na czas nieokreślony – powiedział Marian Goliński, komendant Straży Miejskiej w Śremie. – Wniosek rozpatrzyłem pozytywnie, ponieważ pani Marta ukończyła szkolenie podstawowe i z wynikiem pozytywnym zdała egzaminy. Uznałem, że jest gotowa podjąć obowiązki strażnika miejskiego – zaznaczył komendant.
Strażniczka złożyła ślubowanie przed burmistrzem Śremu. Zobowiązała się między innymi służyć państwu i wspólnocie lokalnej oraz bronić porządku publicznego i bezpieczeństwa ludzi.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!