Pomijając Puchar Ekstraklasy, Franciszek Smuda prowadził Lecha w 126 oficjalnych meczach, odnosząc 81 zwycięstw. Pod jego wodzą największe sukcesy przyszły w minionym sezonie.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Smuda przyszedł do Kolejorza latem w 2006 r. w bardzo ważnym momencie w historii klubu, jakim było połączenie dwóch klubów – Lecha i Amiki.



Sezon 2006/2007:

Nowy szkoleniowiec pracę zaczął fatalnie – od kompromitujących porażek w Pucharze Intertoto z mołdawskim FC Tiraspol. Pierwsze zadanie dla nowego szkoleniowca było jednak zupełnie inne – miał zbudować nową drużynę złożoną z najlepszych zawodników dwóch solidnych klubów. Dopiero po tym miały przyjść sukcesy.

Pierwszy sezon pod wodzą Smudy Lech zakończył na szóstym miejscu w tabeli z 15-punktową stratą do mistrza – Zagłębia Lubin i pięcioma do trzeciej w tabeli Legii Warszawa. Przyjęto to z dużym niedosytem, bo był to sezon, w którym najsilniejsze kluby były w wyjątkowo słabej formie.

Samo zadanie budowanie nowej drużyny udało się połowicznie. Okazało się, że ówcześni piłkarze Lecha i Amiki to było za mało – sprowadzano kilku obcokrajowców – Henry’ego Quinterosa czy Zlatko Taneveskeigo, którzy wkrótce wywalczyli sobie miejsce w podstawowym składzie. Największym niewypałem pierwszego sezonu okazali się bramkarze.

Wydawało się, że nowy Lech ma w kadrze aż dwóch równorzędnych, młodych i obiecujących golkiperów – Radosława Cierzniaka i Pawła Linkę, a tymczasem okazało się, że obaj są słabsi od nierównego Krzysztofa Kotorowskiego. Rozczarowaniem okazał się także Jacek Dembiński, który nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w składzie i po sezonie zakończył karierę. Wspaniale rozwinął się za to talent Jakuba Wilka, który wygryzł z pierwszej jedenastki Marcina Wachowicza.


Kiedyś trudno było sobie wyobrazić Lecha bez Marka Zająca.


Pierwszy sezon to także pierwsze horrory, z których wkrótce zacznie słynąć Lech (pamiętne 3: z Wisłą Płock czy 3:4 z Cracovią).

Bilans Lecha w lidze, Pucharze Polski i Pucharze Intertoto w sezonie 2006/2007: 36 meczów: 22 zwycięstwa, 6 remisów i 8 porażek.

Sezon 2007/2008:

Przed tym sezonem już dość śmiało mówiło się w Poznaniu, że Lech ma tym razem wywalczyć sobie prawo gry w europejskich pucharach. Wielkim hitem transferowym było przejście z Wisły Kraków Emiliana Dolhy, co miało rozwiązać raz na zawsze problem słabego bramkarza. Do drużyny dołączył też kolejny Peruwiańczyk Hernan Rengifo, a także Serb Ivan Djurdjević i Panamczyk Luis Henriquez. Rengifo i Djurdjević dość szybko okazali się silnymi punktami drużyny, natomiast Dolha po kompromitującym występie przeciwko Wiśle stracił miejsce na rzecz Kotorowskiego.

Kolejorz do samego końca sezonu walczył o drugie-trzecie miejsce w lidze i po zwycięstwach nad bezpośrednimi rywalami Legią i Dyskobolią miejsce na podium miał na wyciągnięcie ręki, gdy niespodziewanie zremisował w Bytomiu ze słabą Polonią, a na koniec sezonu skompromitował się, przegrywając u siebie z ŁKS-em 1:2. Lechici zajęli czwarte miejsce, ale do Pucharu UEFA dostali się kuchennymi drzwiami, po tym jak z udziału w pucharach zrezygnowała Dyskobolia.

Jeszcze w ubiegłym sezonie Rengifo w zdobywaniu goli mógł wyręczać Przemysław Pitry.


Lechici w tym sezonie rozegrali kilka znakomitych meczów (wygrane z Legią i Dyskobolią, rozbicie Jagiellonii 6:1), które przeplatali wpadkami (remis w Bytomiu, porażki z ŁKS-em i Jagiellonią w Białymstoku, odpadnięcie z Pucharu Polski już w I rundzie). Wydawało się jednak, że po wzmocnieniu składu kilkoma zawodnikami drużyna ma szansę walczyć o czołowe lokaty w nowym sezonie, a Smuda wie, jak to osiągnąć.

Bilans Lecha w lidze i Pucharze Polski w sezonie 2007/2008: 31 meczów: 18 zwycięstw, 5 remisów i 8 porażek.

Sezon 2008/2009

Już przed sezonem okazało się, że to właśnie Lech był królem letniego okienka transferowego. Robert Lewandowski, Sławomir Peszko, Semir Stilić, Manuel Arboleda (przyszedł do Lecha właśnie ze względu na Smudę) nie tylko wywalczyli miejsce w pierwszym składzie, ale stanowili najważniejsze ogniwa zespołu. Do tego wspaniale rozwinęli się Rafał Murawski, Grzegorz Wojtkowiak, a nawet tacy zawodnicy jak Zlatko Tanevski czy Luis Henriquez, którzy wcześniej wydawali się tylko uzupełnieniem ławki rezerwowych.

Kolejorz zaliczył niesamowitą jesień, która zakończył na pierwszym miejscu w tabeli, ale znacznie bardziej kibicom w pamięci zapadły mecze w Pucharze UEFA. Lechici zaimponowali całej piłkarskiej Polsce po tym jak rozbili szwajcarski Grasshoppers Zurych 6:0, a następnie w dramatycznych okolicznościach wyeliminowali Austrię Wiedeń. Rewanżowy mecz z Austrią na Bułgarskiej zapewne na zawsze wpisze się w historię występów polskich drużyn w europejskich pucharach. Do tego po pokonaniu Feyenoordu Rotterdam Lech wyszedł z grupy Pucharu UEFA, czego wcześniej nie osiągnął żaden inny polski klub. Smuda był bohaterem całego Poznania i wydawało się, że zostanie trenerem Kolejorza na jeszcze długie lata.

Ten mecz zostanei nam w pamięci na długie lata - Lech wygrywa po dogrywce z Austrią Wiedeń 4:2 i awansuje do fazy grupowej Pucharu UEFA.


Runda wiosenna nie okazała się już tak udana. Lechici po zaciętym boju odpadli z Pucharu UEFA po dwumeczu z Udinese Calcio. Najgorsze były jednak mecze ligowe. Poznaniacy męczyli się właściwie we wszystkich wiosennych spotkaniach. Kibice musieli zapomnieć o gładkich zwycięstwach po 3:0 i radować się po wygranych 1:0 po golach zdobywanych w ostatnich minutach. Słabo grali jednak także pozostali rywale do mistrzostwa – Wisła i Legia, więc wydawało się, że Kolejorz i tak prowadzenie w tabeli utrzyma do końca sezonu. Nie utrzymał – dał się wyprzedzić przebudzonej w końcówce sezonu Wiśle, a w ostatniej kolejce także Legii.

Smuda winą za słabe wyniki obarczał działaczy Lecha, którzy zimą sprowadzili piłkarzy nie takich jakich sobie życzył. Na pocieszenie kibicom Kolejorza został Puchar Polski wywalczony po wielkim finale z Ruchem Chorzów na Stadionie Śląskim. Dla doświadczonego Smudy był to dopiero pierwszych krajowy puchar w trenerskim dorobku.

Trudno ocenić jednoznacznie ten sezon. Na pewno udało się w nim Smudzie wreszcie poprawić grę defensywną swojego zespołu – Lech przestał tracić bramki, ale na wiosnę miał też problem z ich zdobywaniem. Kolejorzowi w drodze do mistrzostwa zabrakło zmienników – gdyby w Lechu zostali tacy zawodnicy jak Pitry, Zając czy Quinteros Smuda miałby kim ożywić poczynania swojego zespołu. Ale żadnego z nich nie miał, a w dodatku nie zamierzał choćby dać szansy zawodnikom pozyskanym zimą czy tym, którzy grali w Młodej Ekstraklasie.

Bilans Lecha w lidze, Pucharze Polski i Pucharze UEFA: 49 meczów, 31 zwycięstw, 13 remisów i 5 porażek.

Ogólny bilans Lecha pod wodzą Franciszka Smudy:

126 meczów:
81 zwycięstw,
24 remisy,
21 porażek.

W zestawieniu nie uwzględniliśmy meczów w Pucharze Ekstraklasy, których Lech nie traktował jako meczów o stawkę (zresztą w większości spotkań zespołem kierował z ławki rezerwowych Marek Bajor).


Zobacz też:

Smuda oficjalnie żegna się z Lechem

Po meczu z Cracovią Franciszek Smuda potwierdził, że był to jego ostatni mecz w roli trenera Lecha. „Franz” podziękował kibicom i udzielił kilku rad na przyszłość zarządowi Kolejorza.





Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

maciekKolejorz

Smuda, jaki jest. każdy widzi. Ale jeśli Lech zdecydował się puścić go, to powinno znaczyć, że ma w zanadrzu jakiegoś asa. Zieliński to szrot (wypłynął dzięki kupionym meczom w Górniku Łęczna...), potrzebujemy kogoś lepsze od Franka, a w Polsce lepsi są tylko Skorża i Janas, którzy odpadają. Może więc trzeba by poszukać kogoś zagranicą! Goran Ericksson jest wolny;) - chociaż troche się z niego smieja w takiej Anglii np.