To podstawowy warunek przyjęcia do Wielkopolskiego Centrum Edukacji Medycznej. Świrem - to znaczy: pozytywnie zakręconym. Bo nikt inny w uczonych tu profesjach długo nie wytrzyma.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
O jakie profesje chodzi? Centrum kształci pracowników sektora medycznego, m.in. asystentów osób niepełnosprawnych, opiekunów w domu pomocy społecznej, opiekunki dziecięce i ratowników medycznych.

- Dlatego niżej świra nie przyjmujemy - śmieje się Violetta Matecka, wicedyrektor szkoły. - To nie są łatwe zawody i nie są też szczególnie dobrze wynagradzane. Ludzie podejmujący u nas naukę mają świadomość, że nie będą zarabiali dużych pieniędzy. Ale oni chcą sprawdzić siebie, swoje zaangażowanie, ofiarność. I oni wcale nie uczą się po to, by od razu wyjechać za granicę, bo tam się lepiej zarabia. Nic podobnego!

W dzisiejszych czasach aż trudno uwierzyć, że jest tylu ludzi chcących pracować za niewielkie pieniądze dla innych. Ale Violetta Matecka na poparcie swoich słów wyciąga ankiety, jakie wypełniają uczestnicy kursów.

- O, proszę - pokazuje. - W grupie 17 osób tylko jedna planuje wyjazd za granicę. 10 chce zdobyć nowy zawód i też nie po to, żeby wyjechać. Zresztą nawet jeśli wyjeżdżają to wracają. Z pomysłami, z kapitałem, z doświadczeniem w tych zachodnich ośrodkach, gdzie podpatrzyli różne rozwiązania, które się mogą przydać w Polsce. My ich tu uczymy pracy w naszych polskich siermiężnych realiach, np. jak podnosić bezwładnego chorego na prześcieradle, chociaż są przecież specjalne podnośniki. Ale nie w naszych ośrodkach...

Zresztą nawet z nowoczesnym, specjalnym wyposażeniem praca opiekuna osoby niepełnosprawnej, opiekunki dziecięcej czy ratownika medycznego do łatwych nie należy. Ale też absolwenci szkoły rozchwytywani są na pniu, a opiekunki dziecięce - nawet jeszcze podczas nauki.

- Brakuje w Polsce profesjonalnych opiekunów - tłumaczy dyrektor Matecka. - W dodatku powierzając komuś swoje dziecko czy np. niepełnosprawną mamę, powierzamy mu to, co mamy najcenniejszego. Chcielibyśmy więc mieć pewność, czy to odpowiednia osoba. W przypadku naszych absolwentów to łatwe: oni mają stosowne dokumenty, zresztą zawsze osoba zainteresowana może zadzwonić do szkoły i dopytać o szczegóły. W innych przypadkach nie jest to takie łatwe. Przecież trudno wymagać, by wystarczyła nam przy zatrudnianiu deklaracja, że "ja bardzo lubię dzieci".

Po czym więc poznać dobrego opiekuna? Po... cechach charakteru. Musi być otwarty na drugiego człowieka, pogodny, cierpliwy, usłużny i mieć w sobie pokorę.

- Teoretyczna wiedza jest bardzo ważna, ale nie wystarczy - wylicza dyrektor. - Dlatego my ją łączymy z praktycznym patrzeniem na drugiego człowieka. Po co otwartość? Człowiek chory inaczej postrzega świat, trzeba to zrozumieć i przyjąć, by móc się z nim porozumieć i osiągać postępy w terapii. Przewlekle chorzy bywają trudni - tu przydaje się cierpliwość, pogoda i pokora. Spontaniczność i łatwość kontaktu też jest ważna: kiedy zdarzy się np. wypadek i nasz ratownik nie jest w stanie sam sobie poradzić z pomocą, te właśnie cechy pomagają mu zaangażować kogoś z widzów do pomocy.

Praca w tych zawodach z pewnością do łatwych nie należy. Jak to więc jest, że tylu ludzi garnie się by zostać ratownikiem medycznym lub opiekunem?

- Przecież mówię, są pozytywnie zakręceni - śmieje się wicedyrektor. - Potrzebują adrenaliny, a może po prostu chcą pomagać i robić to jak najlepiej? Bo te zawody cechuje ogromna satysfakcja z pracy, ma się to uczucie pełni życia. Bo uratowanie komuś życia czy zdrowia - czy może być coś piękniejszego?




Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!