Nikt, kto jest normalny, nie będzie chciał tu wrócić drugi raz. No chyba, że do pracy - opowiada Mateusz Ludewicz.

Wysoki mur z drutem kolczastym, ciasne cele pełne groźnych przestępców i uzbrojeni strażnicy śledzący każdy ich ruch na więziennym spacerniaku. Tak Areszt Śledczy w Poznaniu, a właściwie każdy areszt kojarzy się większości z nas, ludzi wolnych . Postanowiliśmy zweryfikować to - powierzchowne, jak się okazało - wyobrażenie.

Zawsze o tej porze rozpoczyna się obowiązkowy apel poranny. Tak też jest i tym razem. Funkcjonariusz Służby Więziennej wchodzi do celi i w każdej rzuca "dzień dobry" do skazanych. - To tak, jakbym powiedział, że wszystko jest w porządku - tłumaczy Marek, funkcjonariusz oddziałowy na oddziale D1 w poznańskim areszcie.

Zobacz także: Graficiarze wpadli przez monitoring [ZDJĘCIA]

D1 to oddział półotwarty. - Osadzeni, którzy tu przebywają, codziennie pracują. Mogą też swobodne poruszać się między celami - dodaje porucznik Jan Kurowski, oficer prasowy Aresztu Śledczego w Poznaniu. - Praca jest jednym z najważniejszych sposobów ich resocjalizacji.

Aby jednak pracować, trzeba mieć siłę. Chleb, szynka parzona, margaryna i herbata - tak wygląda standardowe śniadanie każdego więźnia. Osadzeni mogą też liczyć na odrobinę cukru odmierzanego plastikową miarką.

Śniadanie, zbiórka i już po chwili cały oddział D1 wychodzi do pracy. Część więźniów pracuje w warsztacie, inni zajmują się remontami w samym areszcie albo pobliskim Sądzie Rejonowym.
∨ Czytaj dalej

Praca, jak przyznają sami więźniowie, daje namiastkę normalności. Pozwala zapomnieć o więziennej monotonii i rutynie.

- Lepiej pracować, niż siedzieć cały dzień przed celą i czekać na półgodziny spacer - opowiada Krzysztof, który w więziennym warsztacie pracuje trzy miesiące. Do wyjścia na wolność brakuje mu jeszcze roku. - Zawsze można coś zrobić, czymś się zająć, jakoś zabić czas - potwierdza Wojtek, który pracuje w sąsiednim pomieszczeniu.

W warsztacie pracują stolarze i elektrycy. Dzięki nim zniszczone stoły czy drobne awarie prądu nie są dla władz aresztu większym kłopotem. - Więźniowie we własnym zakresie naprawiają krzesła, remontują, sprzątają pomieszczenia administracji - zapewnia porucznik Kurowski.

Z poznańskiego aresztu zatrudnionych jest 345 osadzonych, 234 z nich otrzymuje wynagrodzenie, reszta pracuje nieodpłatnie.

Czytaj więcej w Głosie Wielkopolskim

Zobacz także: Policja i Caritas pomagają bezdomnym [ZDJĘCIA, WIDEO]

Najważniejsze informacje z Poznania - zamów nasz newsletter

Komentarze (19)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

GOŚĆ (gość)

A co to tej grypsery to śmiać mi się chcę małolaci po 19lat i wielka grypsera i z czym oni mogą walczyć byłem nie dawno na śledczaku i widziałem pety ze spacerniaka zbierali

GOŚĆ (gość)

Szynka hahaha co za ściemniacze na śniadanie mortadela a na obiad gulasz z mortadeli

GOŚĆ (gość)

JEST TO MIEJSCE DLA LUDZI I JEŻELI CI LUDZIE PODDADZĄ SIĘ RYGOROM I POGODZĄ SIĘ Z TYM, ŻE POPEŁNILI BŁĄD ORAZ, ŻE JAK SIĘ ROZRABIA TO TRZEBA POTEM PONOSIĆ KARĘ , TO JEST DOBRZE. NIESTETY ŹLE BĘDZIE TYM CO MYŚLĄ I DZIAŁAJĄ INACZEJ. RECYDYWA WIE O CZYM PISZĘ. GRYPSERA WALCZY I TU NIC SIĘ NIE ZMIENIA. FRAJERSTWO CIERPI.

harnas (gość)

co ty wiesz jeden z drugim,takie mamy Panstwo i niestety takie jest zycie,wielu ludzi zmuszanych jest do sytuacji w tym panstwie gdzie ustrój polityczny nie robi nic by ten kraj zmienic na lepszy ,dlaczego nie ma pracy? A jak juz jest to za marne pieniądze kto chce tak zyc!! A jesli juz chcesz cos robic uczciwie to i tak to wspaniałe panstwo nie daruje ci ani grosza ,sprawiedliwosci nie było nie ma i nie będzie,a jesli chodzi o suchy chleb to raczej dla konia i to szkoda zwierzęcia takze mniej litosc,bo naprawde szkoda tych ludzi oczywiscie tych z wyrokami"krasc miliony, siedziec latami" lub inne wykroczenia,marginesy typu gwałciciele bez komentarza nie popieram tego,dlatego nie pozostaje nam nic innego jak ruszyc na areszt i chocby z gestem paczke wysłac ,albo jakies pieniądze takie zycie,dzis ty jutro ja w tym kraju nawet za mandat mozna dostac do odsiadki dlatego uwaga na słowa a i sie jeszcze ciesz ze masz z czego ten podatek płacic,nie ty jeden nie pierwszy nie ostatni kazdy płaci ,a jak nie to moze sie znalzc tam, a moze i w poznaniu zycie plata rózne figle....

niechcemisiezwamigadać (gość)

I tak wszystcy pierd*licie, wieksze siano niż z podatków tam idzie za grzywne , mandaty i wszelkie inne wykroczenia a o słoiku wody to sam sie trzymaj palancie z dołu rubryki, ja mam do odlezenia 120 dni puszki za głupote za którą bym nigdy nie podejzewał, ze mozna iść siedzieć, więc proponuje "pilnujcie sie" każdego moze sięgnąć ręka sprawiedliwości.

poznaniak (gość)

myślę że te zdjęcia tych cel to tylko fikcja bo rzeczywistość jest inna.aresztowani nie mają odpowiedniej opieki lekarskiej i to jest straszne bo to są też ludzie.każdy popełnia błędy i każdemu może się przytrafić więzienie.jest tam bardzo ciężko żyć.

MARK (gość)

Każdy z nas może w życiu popelniać błędy. A tak na marginesie to oddział D-1 jest dla ludzi którzy trafili do więzienia pierwszy raz. A zresztą kto tam nie był to niech nie pisze bzdur. Z tą szynką to już jest wielka przesada.

Anula (gość) (pppp)

na jednego skazanego nie przypada więcej niż na osobe przebywającą w domu dziecka nie wiem gdzie takie zbdury wypisują.! pozdrawiam

Konieczna (gość)

Każdemu noga może się powinąć.Więzienia i szpitale są dla ludzi...

Koleś (gość)

Oni mają wygodniejsze życie niż ja na wczasach. Dlaczego sie tak rozczulasz pismaku, nie ma nad kim!