Jedzą, piją, nocują, podróżują taksówkami. Zwykły śmiertelnik już liczy, ile trzeba mieć pieniędzy na takie życie. Oni wręcz przeciwnie. Gdy przychodzi do płacenia odpowiadają, że nie mają pieniędzy. Szalbierstwo, bo tak nazywa się ten rodzaj działalności przestępczej, nie jest zagrożony dużymi karami i może dlatego ludzie, którzy naciągają restauratorów, hotelarzy i taksówkarzy zbytnio się nimi nie przejmują. Taką postawę wydaje się przyjmować 41-letni mieszkaniec powiatu leszczyńskiego.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
– Gdy pierwszy raz pojawił się u nas nie wzbudził podejrzeń. Porządnie ubrany, spokojny – opowiada właściciel jednej z restauracji w Lesznie. – Obsługa była kompletnie zaskoczona, gdy powiedział, że nie ma pieniędzy.

Ponieważ w Lesznie, Rawiczu, czy Kościanie stał się już na tyle rozpoznawalny, że nikt nie chciał mu podać nawet pomidorówki, to wyruszył dalej. Na jego celowniku znalazł się lokal przy drodze krajowej nr 5, do którego przyjechał taksówką. Wybrał coś ekstra z karty, do tego trunek i z namaszczeniem rozpoczął biesiadę. Nie zapomniał o taksówkarzu, któremu też zamówił coś na ząb. Gdy przyszło do zapłacenia 170 zł, jak zwykle nie miał z czego.

– Najpierw próbowaliśmy się z nim dogadać. Jednak ostatecznie wezwaliśmy policję – mówi właściciel Restauracji i Hotelu „Pod kaczorem”. Taksówkarz stracił 200 zł.
– Lubię jeździć po restauracjach i tyle. Od kary się nie uchylam – krótko tłumaczy swoje postępowanie 41-latek spod Leszna. Kary to najczęściej prace na cele społeczne nakładane przez sądy grodzkie. W samym powiecie kościańskim w ciągu dwóch lat był 20 razy zatrzymywany przez policję. Ostatnio zaczyna się też pojawiać w Poznaniu, odwiedza lokale wokół Starego Rynku.
– Szczególnie aktywny zrobił się w sierpniu – potwierdza Joanna Śmierzchalska z zespołu prasowego KMP w Poznaniu. – Zawsze ma dokumenty, nie ucieka, nie awanturuje się.
Wyczyny mieszkańca powiatu leszczyńskiego nie przebiły jeszcze dokonań 51-letniego poznaniaka, który przez trzy lata był bywalcem bardziej ekskluzywnych lokali w Poznaniu. Degustował tylko najlepsze potrawy i trunki. W pewnym momencie wybrał się nawet na gościnne występy do Warszawy.

Gastronomiczni naciągacze to nie tylko specjalność Wielkopolski. Niedawno pomorska policja zatrzymała 39-letniego mieszkańca powiatu nowo-dworskiego. Ten nie tylko nie płacił za jedzenie i picie, ale także za hotele.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!