14 mandatów i 7 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych to bilans piątkowej interwencji policji na ulicy Prymasa Hlonda (Nowe Zawady). Wygląda na to, że cotygodniowe kontrole funkcjonariuszy poznańskiej drogówki odniosły skutek i wiekszość kierowców podrasowanych samochodów opuściła Nowe Zawady.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Od naszego pierwszego artykułu o nielegalnych wyścigach minął już ponad miesiąc. W tym czasie policjanci wylegitymowali ok. 300 osób i sprawdzili blisko 200 samochodów. Budżet państwa wzbogacił się o kilkadziesiąt tysięcy złotych dzięki mandatom, jakie wystawili funkcjonariusze za przekroczenia prędkości, parkowanie w niedozwolonym miejscu oraz nielegalne przeróbki samochodów, przez które ponad 30 kierowców straciło dowody rejestracyjne. Zdarzały się też przypadki kierowców, którzy prowadzili pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
– Drogi nie służą do ścigania, ani do „palenia gumy”. Będziemy więc zawsze prowadzić kontrole w miejscach, gdzie zaczną się pojawiać osoby, które nie mają świadomości, że ich popisy stwarzają zagrożenie dla innych kierowców – mówi podinsp. Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki.

W ubiegły piątek policyjna kontrola zaczęła się jeszcze przed 22. W zatoczce, gdzie kiedyś parkowali kierowcy przygotowujący się do nocnego ścigania, stała policyjna furgonetka. Garstka osób, która chciała obserwować wyścigi, zgromadziła się przy stacji benzynowej, gdzie stało kilkanaście samochodów. Na parę minut przed godziną 22 ze wszystkich stron zaczęły zjeżdżać policyjne radiowozy. Nie wjechały jednak na stację benzynową, ale zaparkowały po przeciwnej stronie ulicy Hlonda, a funkcjonariusze zaczęli przygotowywać się do kontroli, powoli zakładając kamizelki odblaskowe.

– Zaraz tu wjadą – powiedział jeden z kierowców samochodu zaparkowanego na stacji. Właściciele podrasowanych aut zaczęli szybko wsiadać do swoich samochodów i z piskiem opon opuszczali stację. Część kierowców obrała inną strategię. Postanowili zaparkować swoje auta w dozwolonym do tego miejscu i oddalić się od nich na bezpieczną odległość. Jednakże manewr parkowania tyłem przerósł niektórych. Młody kierowca seata zatrzymał się dopiero kiedy zauważył, że opór, na jaki natrafił podczas cofania, to instalacja stacji benzynowej: – Mistrz kierownicy to z niego nie jest – skomentował jeden z gapiów, który stwierdził, że wyścigi na Hlonda już się skończyły.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (4)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

scooter (gość)

A gdzie dokładnie jeszcze odbywają się takie wyścigi - chodzi mi o ulice. Bo na Hlonda i M1 to już chyba się troche wypaliło

Crush Override (gość)

Policja może robić wszystko ale wyścigi i tak się nie zakończą. Co jest zabronione jest ekscytujące, przynajmniej w tym przypadku. Wyścigi były, są i będą i nikt tego nie zmieni. A tych których zgarnęła policja na zawadach to nie prawdziwi ściganci tylko dzieciaki bawiące się zabawkami od rodziców.

Krystian (gość)

No to Poznanska Policja osagneła wyniki w tej sprawie.Widac jak te "dywany" kierowników refaratów U naczelników poskutkowały.A tak było, bo po artykułach GW o nielegalnych wyscigach na ulicach Poznania kierownicy referatów mieli "dywany" w tej sprawie i natychmiast mieli zajac sie sprawa i nawysyłac "wynikowców".Sprawa identyczna jak 6 lat temu z Giełda Samochodowa w Przezmierowie.Jak dopiero gw i GP opisywały problem handlu kradzionych czesci to Odrazu były te artykuły nie wygodne-budziłi sie i czepałi wyniki kontrolujac handlarzy dojerzdzajacych na giełde, az sprawa ucichła i dali sobie spokój z wynikami w tym miejscu.No cóz pozdrownienia dla "wynikowców" KMP

Bartek (gość)

Nie tylko na Nowych Zawadach są wyścigi, to samo jest w innych dzielnicach - Grunwald, Jeżyce!