Tatuowanie nie kojarzy się już ze sztuką więzienną i marginalizowanym patologią. Obecnie to pełnoprawna cześć wyrazu artystycznego. O tym jak tatuaż widziany jest oczami osoby z drugiej strony igły, pytamy Kubę Kujawę, tatuator z poznańskiego studia "Czaszka i sztylet".

Kiedy zrobiłeś sobie swój pierwszy tatuaż?
Miałem osiemnaście lat, czyli dziesięć lat temu.

Co na to najbliżsi?
Oczywiście rodzice byli na początku przeciwnikami. Cóż taka ich rola. Z czasem się przyzwyczaili. Dziś dość często osoby z mojej najbliższej rodziny decydują się nawet na tatuaże. Jak raz ktoś przybliży nam to zjawisko i wyjaśni o co w nim tak naprawdę chodzi to inaczej na to patrzymy. Jesteśmy w stanie więcej zaakceptować.

Czym dla Ciebie Twoje własne tatuaże?
Kiedyś były kroniką i zbiorem rzeczy, o których chciałem pamiętać. Dziś są głównie kolekcją. Zbieram prace z różnych stron świata, głównie ciekawe pomysły moich znajomych. Moje ciało pokrywają też wzory mniej poważne, które powstawały w różnych dziwnych czy śmiesznych okolicznościach. Z czasem nabiera się większego dystansu do swojego ciała i pozwala się sobie na więcej.

Proszę w takim razie przybliż nam swoją osobę i sztukę tatuażu. Jakie były Twoje początki?
Zacząłem w 2009 roku. Pomysł na to, żeby zajmować się tym na poważnie zrodził się dużo wcześniej, ale jakoś nigdy nie miałem okazji ani odwagi spróbować. Zdobywanie wiedzy potrzebnej w przyszłości ograniczyłem do robienia sobie kolejnych tatuaży w lokalnych studiach i podglądanie tatuatorów, których ceniłem przy pracy. Właśnie w 2009 znajomy, który zajmował się tatuażem wciągnął mnie w to na dobre i właściwie od tego czasu nieprzerwanie pracuję w studiach tatuażu.
∨ Czytaj dalej



Masz przygotowanie artystyczne. Opowiedz o tym.
Do czternastego roku życia uczyłem się rysunku. Potem zacząłem terminować w pracowni mojego nauczyciela malarstwa, który nauczył mnie wszystkiego co wiem o kolorze, kompozycji i technikach malarskich. Potem było Liceum Plastyczne i poznańska Akademia Sztuk Pięknych. Tatuażu także uczyłem i uczę się od bardziej doświadczonych lub poruszających inne tematy kolegów.

Czym jest dla Ciebie tatuowanie?
Na początku było ciekawostka i próbą charakteru. Później stało się pasją, a teraz oprócz nowego uzależnienia, które już na stałe towarzyszy malarstwu, jest dla mnie idealną pracą, a która pozwala mi podróżować po świecie pracując jako gość w innych studiach tatuażu. Mówiąc w skrócie, myślę, że w chwili obecnej, tatuaż definiuje mnie jako osobę, ponieważ właściwie całe doświadczenie życiowe zdobyte przez ostatnie trzy lata zawdzięczam tatuowaniu.

A jak jesteś odbierany przez społeczeństwo? Jaki jest społeczny odbiór zawodu tatuatora?
Ludzie zazwyczaj nie traktują tego zajęcia poważnie. Są zaskoczeni, że robiąc to można podróżować czy faktycznie zarabiać na swoje utrzymanie. Pomijam, już kryminalną łatkę przypiętą w latach '80 czy '90, ponieważ dzisiaj nie mamy powodów, żeby narzekać na brak tolerancji społecznej dla tatuażu. Z każdym rokiem tatuaż się komercjalizuje i staje się dla ludzi czymś normalnym.

Jesteś dumny z tego, że zajmujesz się tym a nie innym fachem?
Jestem bardzo dumny. Zawsze ceniłem rzemiosło, tak zostałem wychowany przez mojego nauczyciela i tę drogę obrałem. W tatuażu odnalazłem ten pierwiastek, którego brakowało mi na studiach artystycznych i w galeriach, czyli pracę narzędziem. Sztuka współczesna operuje odległymi mi, zbyt nowoczesnymi mediami, jako malarz bardziej utożsamiam się z rzemieślnikami, jakimi są tatuatorzy. A przynależność do tego grona i szacunek środowiska jest dla mnie naprawdę dużym wyróżnieniem.

W jakim rodzajem tatuażu się zajmujesz?
Moja specjalnością są wzory z pogranicza realizmu i secesji. Duże, kolorowe surrealistyczne projekty i zazwyczaj takie prace wykonuję. Jednak lubię czasem urozmaicić sobie plan tygodnia, dlatego też często wykonuje portrety, napisy czy nawet proste ornamenty. Lubię mieć poczucie, że nie zamykam się w bezpiecznym dla siebie obszarze, podczas wyjazdów bowiem często trzeba budować sobie markę w danym miejscu od nowa i wykonuje się wzory każdego rodzaju.

Które zlecenia są dla Ciebie najtrudniejsze?
Najtrudniej zawsze tatuuje mi się osoby z rodziny i bliskich znajomych. Bardzo ciężko też wspominam mocno "wijące" się osoby. Niektórzy niestety nie są stworzeni do kilkugodzinnych sesji a zaczynają duże wzory, co niejednokrotnie wydłuża i komplikuje proces powstawaniu tatuażu. Mam więc za sobą kilka naprawdę trudnych, długotrwałych i męczących obie strony zleceń.

A z którego jesteś najbardziej dumny jako artysta?
Ciężko powiedzieć… W pracy satysfakcja nie jest dla mnie tak oczywistą rzeczą. Czasem od niezadowolenia do dumy jest krótka droga. Praca potrafi cieszyć mnie przez tydzień, po czy powszednieje w moich oczach, co daje mi motywacje do dalszej pracy. Mogę powiedzieć, że jestem dumny z obrazu czy tatuażu, bo jestem zadowolony z faktu, że kiedyś mnie on cieszył i za jego pośrednictwem się spełniłem, ale w tym samym momencie - z perspektywy czasu - może mi się on już również wydawać infantylny i nieaktualny.

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!