Reklamy w Poznaniu często umieszczane są nielegalnie. Zarządzenie prezydenta dotyczące wieszania reklam na obiektach miejskich ma za nic dyrektorka Ogrodu Jordanowskiego nr 2 przy skrzyżowaniu ul. Przybyszewskiego i Bukowskiej.

Reklamy w Poznaniu: Banery na terenie ogrodu jordanowskiego. Nielegalnie


To chyba jedyny ogród jordanowski w mieście, który wciąż wynajmuje swój teren do wieszania banerów reklamowych. Jakiś czas temu wisiał tam nawet baner klubu go-go. - Ale krótko, no może półtora dnia. Ktoś chyba nielegalnie zawiesił. Ja wszystkie reklamy oglądam, kontroluję - zarzeka się Grażyna Lück-Kubalewska, dyrektorka ogrodu.

Reklamę zauważyło Stowarzyszenie Ulepsz Poznań i skierowało zapytanie do prezydenta miasta. - Tak się nie załatwia takich spraw. Trzeba było zwrócić się bezpośrednio do mnie, wytłumaczyłabym - uważa Lück-Kubalewska.
Magistrat odpowiedział jednoznacznie: - Reklamy muszą zniknąć. W ostatnich dniach wydział oświaty wysłał pismo do pani dyrektor w tej sprawie - mówi Paweł Marciniak, rzecznik prezydenta.

Argumenty, jakie przytacza dyrektorka ogrodu, dotyczą finansów. Początkowo nie chce powiedzieć, ile miesięcznie zarabia na reklamach i ile aktualnie ma podpisanych umów. Potem jednak przysyła informację, z której wynika, że umów jest 12, a ogród zarabia na nich 3,1 tys. zł miesięcznie.

ZOBACZ TEŻ: Teatr Nowy w Poznaniu nie lubi... reklam wielkoformatowych [ZDJĘCIA]

Dyrektorka tłumaczy, że za pieniądze, które dostaje za wynajem ogrodzenia, kupuje dzieciom medale i puchary, które dostają za wygrane zawody. - Nie tylko, bo płacę dzięki temu także za wodę i prąd - dodaje Lück-Kubalewska.

- Mimo że reklamy przynoszą dochód, muszą zniknąć. Jest zarządzenie prezydenta, którego trzeba przestrzegać - mówi Piotr Libicki, plastyk miejski.

Z kolei rzecznik prezydenta zwraca uwagę, że pieniądze na bieżące potrzeby placówki przekazywane są z budżetu miasta. Potwierdza to Zbigniew Burkietowicz, dyrektor szkoły sportowej przy al. Niepodległości i zarazem szef Ogrodu Jordanowskiego nr 1 przy ul. Solnej. On też do niedawna wynajmował ogrodzenie reklamodawcom. Ogród przy Solnej zarabiał na reklamach ok. 2,5 tys. zł miesięcznie. Pieniądze były przeznaczane na drobne remonty.

- Ale jako radny osiedlowy, z ciężkim sercem, musiałem z tego dochodu zrezygnować - mówi Burkietowicz, by dodać, że ogród przy Solnej jest zaraz przy wylocie z Al. Karola Marcinkowskiego. - Wszyscy święci tamtędy jeżdżą, m.in. urzędnicy. Nie chciałem ryzykować. Jest zarządzenie prezydenta, to je respektuję.

W praktyce wygląda to tak, że kolejne reklamy znikają kiedy wygasają umowy. - Po prostu ich nie przedłużamy - tłumaczy dyrektor. I dodaje, że jego zdaniem szefowa ogrodu przy Przybyszewskiego być może liczyła na to, że do jej ogrodu, z dala od centrum, "nikt się nie przyczepi".

Ostatecznie w przysłanym po południu mailu dyrektorka ogrodu poinformowała, że "w najbliższym miesiącu umowy z najemcami zostaną rozwiązane".

Reklamy w Poznaniu - CZYTAJ WIĘCEJ

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!