Alicja Kapuścińska po raz pierwszy wypowiedziała się tak szeroko o książce "Kapuściński non-fiction"

Alicja Kapuścińska po raz pierwszy wypowiedziała się tak szeroko o książce "Kapuściński non-fiction" (© Waldemar Wylegalski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Z okazji zbliżającej się rocznicy urodzin Ryszarda Kapuścińskiego Poznań odwiedziła żona słynnego reportażysty. Na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa ze studentami spotkała się Alicja Kapuścińska. Pierwszy raz skomentowała kontrowersyjną biografię męża autorstwa Artura Domosławskiego.

Spotkanie rozpoczęło się kwadrans po godz. 15 wprowadzeniem profesor Anny Wolf - Powęskiej. Alicja Kapuścińska wręczyła pierwszą nagrodę konkursu "Mój ulubiony cytat z twórczości Ryszarda Kapuścińskiego" skierowanego do studentów UAM-u.

Alicja Kapuścińska po raz pierwszy wypowiedziała się tak szeroko o książce "Kapuściński non-fiction" autorstwa Artura Domosławskiego. Wdowa podtrzymała swój negatywny stosunek do książki, która porusza nie tylko kwestie twórczości, ale i sprawy prywatne Ryszarda Kapuścińskiego. - Nie miał prawa pisać o życiu osobistym. Nie został upoważniony do pisania o mojej córce, której nigdy nie spotkał - mówiła Alicja Kapuścińska.

Żona pisarza zdementowała też informacje, jakoby szantażowała zagranicznych wydawców. Niektóre media donosiły, że żona pisarza zagroziła zagranicznym oficynom, że jeśli wydadzą książkę Domosławskiego, to nie udzieli zgody na wznowienia książek Kapuścińskiego.




Rozmowę z Alicją Kapuścińską, wdową po słynnym reportażyście, notował Mateusz Pilarczyk



Czytała Pani już książkę?


Przeglądałam i mam już pogląd na nią.

Czy według Pani książka "Kapuściński Non-Fiction" nie powinna się w ogóle ukazać, czy ukazała się za szybko?

Książka rzeczywiście ukazała się zbyt wcześnie. Normalnie tego typu biografie powstają po kilkudziesięciu latach od śmierci, a nie kiedy żyje żona i córka.
∨ Czytaj dalej

Zwłaszcza córka, która w ogóle nie jest temu winna. Domosławski nie znając jej pisze rzeczy, które mógł zasłyszeć od jakiś znajomych i interpretuje je na swój sposób.

Dziś podczas Pani spotkania ze studentami w auli Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa były osoby, które podziwiają Ryszarda Kapuścińskiego. Według Pani ile z nich kupi książkę Artura Domosławskiego?

Nie sądzę, że będzie to duży procent. Ciekawość oczywiście może spowodować zainteresowanie, ale nie wyobrażam sobie, żeby książkę kupili tak gremialnie wszyscy.

Czy szum wywołany wokół biografii Pani męża pozwem i prośbą o wstrzymanie publikacji nie zapewnił książce rozgłosu i reklamy?

Wiem, że też trochę napędza, ale nie mogłam całkiem zamilknąć w sytuacji, kiedy uważam, że ewidentnie są naruszone moje prawa. Wróciłam z sanatorium i okazało się, że książki nie wyda Znak tylko Świat Książki. Zapytałam dlaczego? W Znaku odpowiedzieli, że ich recenzje wewnętrzne mówią, że Kapuściński Non-Fiction jest nie do przyjęcia. Obraża Ryszarda. Jest inna niż mówiono. Miała być książką, która opowiada o odbiorze Ryszarda w świecie, a przecież to jest biografia. I wszystkie wypowiedzi Artura Domosławskiego, o tym że wiedziałam, iż on pisze biografię to kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo! Nigdy w naszych rozmowach nie padło słowo biografia.

Dlaczego zdecydowała się Pani skierować sprawę do sądu?


Dostałam informacje o zawartości książki. Uzgodniłam z prawnikiem, że on się tym zajmie. Pokazał mi pozew. W tym pozwie jest wiele cytatów z książki Kapuściński Non-Fiction. Każdy z nich jest opatrzony jednym ze zdań: Narusza dobra osobiste żony, córki; narusza dobrą pamięć o Kapuścińskm; narusza prawa autorskie. Wytoczyłam sprawę sądową o ochronę dóbr osobistych oraz praw autorskich, bo w książce jest dużo cytatów z dzieł męża. Nie wytoczyłam sprawy o sformułowania, o oceny twórczości Ryszarda. Mój adwokat przytoczył precedens prawny z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który uznał, że dobra osobiste mają pierwszeństwo przed wolnością słowa. Czytelnicy mają prawo wiedzieć, ale jest pewna granica. Nie miał prawa pisać o życiu osobistym. Nie został upoważniony do pisania o mojej córce, której nigdy nie spotkał.

Sprawa przypomina trochę przypadek biografii Lecha Wałęsy, którą napisał Paweł Zyzak. Po jej publikacji pojawiało się również wiele kontrowersji.


Jakieś podobieństwo jest. Niektórzy mówią, że Artur Domosławski jest bardziej uczniem Zyzaka niż Kapuścińskiego.

Artur Domosławski mówi, że często bywał u państwa w domu. Czy wtedy poruszał kontrowersyjne tematy, jakie pojawiają się w książce?

Przed śmiercią Ryszarda rozmawiał z nim często. Po śmierci umożliwiałam mu dostęp do archiwum. Nie uprzedził mnie, że będzie pisał o życiu prywatnym. Dowiedziałam się o tym dopiero, kiedy książka została odrzucona przez wydawnictwo Znak.

Pojawiły się doniesienia, że szantażuje Pani zagranicznych wydawców i ostrzega, że jeśli opublikują "Kapuściński Non-Fiction", to nie udzieli Pani zgody na wznowienia książek napisanych przez męża. Zamierza Pani blokować również zagraniczne wydania książki?

Chciałabym to bardzo mocno podkreślić. Jest to nieprawda i manipulacja. Domyślam się, że autorami tych doniesień są ludzie z wydawnictwa, którzy nie chcą się przyznać, że jeden, drugi, piąty wydawca zagraniczny nie chce biografii, bo wie, co to za książka. Pokazali im to tłumacze, którzy odmówili przekładu książki.

A jeśli jakieś wydawnictwo mimo wszystko będzie chciało opublikować książkę, to będzie Pani ją blokowała?


Mam już co najmniej dziesięć informacji z czołowych wydawnictw publikujących książki mojego męża. Wydawnictw reprezentujących najpopularniejsze języki takie jak angielski, niemiecki, hiszpański, którzy odmówili. Wydawcy pytają agenta, który od dwudziestu lat zajmuje się wydawaniem oraz tłumaczeniami książek Ryszarda i słyszą, że nie jest to książka warta polecenia.

Czy według Pani książka jest w całości fałszywa?

Żeby można ją potraktować pozytywne, to trzeba by z niej wiele usunąć. Z tego co wiem autor nie pozwala nawet na najmniejsze zmiany bądź poprawki.

Co według Pani kierowało Domosławskim? Chęć zysku, czy poznania prawdy?

Ja mam już z paru stron takie przypuszczenia. Jedna pochodzi od psychologa/ terapeuty. To jest ojcobójstwo. Chciał strącić z piedestału tego, który go promował, który go cenił, zachęcał i polecał.

Czy ma Pani zastrzeżenia do części książki poruszającej okres lat pięćdziesiątych?

Trzeba było żyć w tamtych czasach. Trzeba interpretować zgodnie ze stanem faktycznym, a nie nadinterpretować, a w książce są właśnie nadinterpretacje. Bardzo dużo było nas ZNP-owców. Wtedy byliśmy przekonani, że to było słuszne. Zmieniało się to stopniowo wraz z zajściami z roku 1956, potem 1968, 1970. Kolejne wydarzenia kazały spojrzeć na to wszystko jakoś bardziej trzeźwo.

Podróże wpływały na umocnienie tego stosunku do komunizmu, czy zasiewały wątpliwości?

Lewicowość Ryszardowi została, bo widział, że kapitalizm w wydaniu afrykańskim jest oparty na nędzy i wyzysku. Co innego jest lewicowość, a co innego komunistyczne przekonania.

Komentarze (6)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

melania (gość)

należę do wyznawców Kapuścińskiego i kocham jego książki. Uważam,że p. Domosławski napisał świetną biografię a nie laurkę. Też żyłam w tamtych czasach i rozumiem wiele. Trudne drogi i trudne wybory są rzeczą ludzką i w niczym nie umniejszają wartości człowieka.

Teresa Bobieni (gość)

Jestem tylko o rok młodsza od ś.p.Ryszarda Kapuścińskiego.Powiem tak: jedno co może w jakimś niewielkim stopniu usprawiedliwiać czyn jaki "popełnił" Pan Domosławski, to jego młody wiek.Ja przeczytałam wszystkie książki Ryszarda Kapuścińskiego i mam je w mojej bibliotece.Byłam zawsze i jestem zafascynowana Jego sztuką dziennikarską i pisarską.Wracam wciąż do tych wspaniałych książek tego wspaniałego człowieka.Kupiłam i również przeczytałam,chociaż przyznam się że raczej dokładnie przekartkowałam grube tomisko Pana Domosłowskiego.Nasunęło mi się takie powiedzenie:"Boże broń mnie od przyjaciół, bo przed wrogami sama'sam" się obronię"Mam również zastrzeżenia co do niektórych osób,które w tej książce się wypowiadają.Jest to nie tylko żenujące, ale podłe.Autor nadużył zaufania nie tylko ś.p.Pana Ryszarda Kapuścińskiego,ale i jego żony.Przykre to i wyobrażam sobie jak musi być przykre dla najbliżej Rodziny.Wielkie uznanie dla wydawnictwa "Znak",że nie zgodził się na wydrukowanie czegoś takiego.Jego książki będą zawsze czytane z największym zainteresowaniem,takiego drugiego już nie będzie.Szkoda Pana wysiłku i tak pójdzie Pan w zapomnienie i tego Panu życzę.

Teresa Bobieni (gość)

Jestem tylko o rok młodsza od ś.p.Ryszarda Kapuścińskiego.Powiem tak: jedno co może w jakimś niewielkim stopniu usprawiedliwiać czyn jaki "popełnił" Pan Domosławski, to jego młody wiek.Ja przeczytałam wszystkie książki Ryszarda Kapuścińskiego i mam je w mojej bibliotece.Byłam zawsze i jestem zafascynowana Jego sztuką dziennikarską i pisarską.Wracam wciąż do tych wspaniałych książek tego wspaniałego człowieka.Kupiłam i również przeczytałam,chociaż przyznam się że raczej dokładnie przekartkowałam grube tomisko Pana Domosłowskiego.Nasunęło mi się takie powiedzenie:"Boże broń mnie od przyjaciół, bo przed wrogami sama'sam" się obronię"Mam również zastrzeżenia co do niektórych osób,które w tej książce się wypowiadają.Jest to nie tylko żenujące, ale podłe.Autor nadużył zaufania nie tylko ś.p.Pana Ryszarda Kapuścińskiego,ale i jego żony.Przykre to i wyobrażam sobie jak musi być przykre dla najbliżej Rodziny.Wielkie uznanie dla wydawnictwa "Znak",że nie zgodził się na wydrukowanie czegoś takiego.Jego książki będą zawsze czytane z największym zainteresowaniem,takiego drugiego już nie będzie.Szkoda Pana wysiłku i tak pójdzie Pan w zapomnienie i tego Panu życzę.

Czytałem KNF (gość)

Po to, żeby ocenić książkę Artura należy ją dokładnie przeczytać. Tego Sz. P. Alicja nie uczyniła. Prawnicy wybrali zdania z kontekstu i oskarżają Artura o naruszenie dóbr osobistych Rodziny. Artur dokonał ogromnej pracy i starał się opisać MIstrza takim jakim był. Nie podjudzał zadziornych polityków ani z III ani z IV RP do wyszukiwania haków na Mistrza. Jest cały rozdział dotyczące pracy za granicą reporterów, pisarzy, fotoreporterów współpracujących ze służbami specjalnymi w tym CIA. Życie rodzinne przedstawił w prawdziwych realnych barwach i niczego nadzwyczajnego nie można w nim się dopatrzyć, czego dowodem jest to, że obecnie Rodzina, w tym Córka wielokrotnie skonfliktowana czerpie określone dewidendy z twórczości Mistrza. Artur nie mógł napisać obiektywnej książki, bo pojęcie obiektywnej prawdy nie istnieje. Jest za młody by rozumieć co to jest wojna, głód - zapach zupy do powąchania z podwórka, jak powstał PRL. Nie stwierdził jednoznacznie, że poglądy Mistrza ewaluowały. Rozwijał się przez całe życie dochodząc do ściany, ktoś Mu zagrażał, poczuł się źle. Artur nie wyjaśnił dlaczego, a powinien. Psychika decyduje o odejściu, a nie schorzenia fizyczne. To był Wielki Intelekt - Wspaniały Człowiek. Długo nikt nie będzie w stanie zająć Jego miejsca na Olimpie.

RS (gość)

ZMP-owość, a nie ZNP-owość (on raczej nie był w Związku Nauczycielstwa Polskiego)