Tegorocznym hitem dla panów jest pasowana linia Silver Line Tegorocznym hitem dla panów jest pasowana linia Silver Line

Tegorocznym hitem dla panów jest pasowana linia Silver Line (© Anna Wiśnik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Styczeń to czas studniówek, a portfel rodzica przyszłego maturzysty może uszczuplić się nawet o 1500 złotych. Pierwszy wydatek to opłacenie imprezy. W tym roku to 400-500 złotych od pary.

Później wcale nie jest taniej. W najlepszej sytuacji są rodzice młodych mężczyzn. Wystarczy garnitur, fryzjer i w zasadzie tyle.

- Garnitur można kupić już za około 400 złotych - mówi Jolanta Zwolińska, sprzedawczyni w sklepie z odzieżą męską. Do tego koszula i krawat, razem około 550 złotych. - Jednak ruch jest niewielki - żali się Zwolińska. - Ludziom brakuje pieniędzy i z tego co wiem, wielu pożycza garnitury.

Jeszcze gorzej sprawa przedstawia się dla rodziców dziewcząt. Do sukienki i butów, których koszt jest porównywalny do zakupu garderoby męskiej, dochodzi jeszcze wizyta u kosmetyczki (lub nawet dwie) oraz fryzjer. Na zabiegi pielęgnacyjne i fryzjerskie trzeba wydać nawet 300 złotych.

- Dziewczęta proszą najczęściej o założenie sztucznych paznokci - mówi Karolina, jedna ze skierniewickich kosmetyczek.
- Zwykle też robimy zabiegi oczyszczania twarzy i regulację brwi - wylicza.

Studniówka

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

takitamsobie (gość)

Wiem, wiem - inne czasy, ale czy lepsze? Pamiętam te popołudnia i noce spędzone przy dekorowaniu sali (u nas była to świetlica w internacie, ale przeważnie, w innych szkołach, dekorowano sale gimnastyczne). Bardzo w przygotowania włączali się rodzice - z przygotowywaniem dań włącznie (alkohol kombinowało się własnym przemysłem, oczywiście, w małych ilościach, bo - wprawdzie z lekkim pobłażaniem - ale jednak kontrola była. Chyba bardziej takie przygotowania integrowały niż teraz "wpadnięcie" na parę godzin na zapłaconą imprezę.
Cóż, weszliśmy w erę konsumpcjonizmu - płacę i mam; omija to pokolenie radość wspólnego tworzenia...