Ośrodków nauki jazdy szkolących przyszłych kierowców z roku na rok przybywa w Poznaniu. Jeszcze w 2006 roku było ich 80, teraz jest już 129 szkół. Klientów przyciąga najczęściej niska cena czy reklama, jednak w gąszczu ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ośrodków nauki jazdy szkolących przyszłych kierowców z roku na rok przybywa w Poznaniu. Jeszcze w 2006 roku było ich 80, teraz jest już 129 szkół. Klientów przyciąga najczęściej niska cena czy reklama, jednak w gąszczu firm można się zagubić.

Zobacz wyniki, jakie osiągnęli w I półroczu 2009 roku kursanci poznańskich szkół jazdy (PDF)

– Prowadzenie szkoły nauki jazdy to działalność biznesowa jak każda inna, niektórzy traktują to jako okazję, żeby sobie dorobić – mówi Mariusz Prasek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu. – Najlepsze wyniki mają te szkoły, które istnieją od lat, zatrudniają wielu instruktorów, mają bogatą gamę kategorii uprawniających do prowadzenia pojazdów oraz zajęcia teoretyczne.

Ale wśród tych renomowanych szkół znajdują się i takie, które budzą wątpliwości, dlatego wydział komunikacji Urzędu Miasta regularnie przeprowadza kontrole. – W ostatnim roku zwiększyliśmy nadzór, by wyeliminować ośrodki, które szkodzą bezpieczeństwu ruchu drogowego – wyjaśnia Bartosz Pelczarski, dyrektor wydziału. – Chodzi o to, że szkolą niezgodnie z obowiązującym programem.

Najczęstsze nieprawidłowości dotyczą braku przeprowadzania ćwiczeń jazd po zmroku, na drogach o podwyższonej prędkości czy poza obszarem zabudowanym. Zdarza się, że instruktorzy nie przeprowadzają wymaganych egzaminów wewnętrznych po zakończeniu szkolenia. Część z nich wydaje zaświadczenia przed ukończeniem kursu, aby klient mógł szybciej zamówić termin egzaminu państwowego.

– W tym roku przeprowadzono już kilkadziesiąt kontroli – mówi Pelczarski. – Staramy się sprawdzać najpierw szkoły z najniższą zdawalnością lub te, które w przeszłości miały problemy. Sprawdzamy, czy jest plac manewrowy, jego oznakowanie i czy są sale dydaktyczne oraz biuro.

Jest to konieczne, by wykluczyć firmy, które mieszczą się „w teczce”, czyli że kontrolowana szkoła działa zgodnie z wymogami jedynie na papierze. Zdarza się, że biura są otwarte raz w miesiącu, a pachołki wożone są w bagażniku. Czasem kursantów gubi własna nieuwaga, kiedy bez zastanowienia podpisują karty przeprowadzonych zajęć, które... się nie odbyły.

Aby ustrzec się przed nieuczciwą firmą, wystarczy zadzwonić do wydziału lub zajrzeć do rejestru zamieszczonego w internecie Biuletynu Informacji Publicznej, by uzyskać informacje (prezentujemy je zbiorczo obok) o wybranej przez nas firmie. Trzeba jednak pamiętać, że na porównanie średniej zdawalności między szkołami wpływa liczba osób zdających poszczególne egzaminy, a te różnią się niekiedy znacznie.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!