Łamią wszelkie stereotypy, że to kobieta powinna gotować i zarządzać pracą w kuchni. Swoje doświadczenia zdobywali w różnych krajach europejskich i nie tylko.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Łamią wszelkie stereotypy, że to kobieta powinna gotować i zarządzać pracą w kuchni. Swoje doświadczenia zdobywali w różnych krajach europejskich i nie tylko. I choć bardzo się od siebie różnią, to łączy ich jedna podstawowa rzecz – oboje zgodnie uważają, że my – Polacy zbyt mało urozmaicamy swoje dania, przez co jest po prostu nudno.
Arkadiusz Korzeń jest szefem kuchni w restauracji budzyńskego hotelu Habenda. Nie od zawsze jednak chciał być właśnie tutaj i pracować jako kucharz. Będąc w szkole podstawowej marzyło mu się, aby kiedyś móc pływać na statkach, bujać w obłokach i po prostu zwiedzać świat. To jego mama kilka lat później doradziła mu, aby poszedł do technikum gastronomicznego. Posłuchał i dziś tego nie żałuje.
- Już wtedy zaczęły pociągać mnie przedmioty typowo zawodowe – wspomina pan Arek. – No a po technikum przyszedł czas na wojsko, w którym też pracowałem w kuchni.
Wtedy też pan Arkadiusz stwierdził, że skorzysta z możliwości wyjazdu na misję pokojową do Libanu, podczas której miał gotować dla żołnierzy. Wybór był trafny, bowiem miał tam okazję poznać kuchnię śródziemnomorską i nie tylko.
- Byli tam także kucharze z Francji, którzy wiele mnie nauczycieli – wspomina. – Dlatego też po powrocie, zacząłem studia i gdy nadażyła się możliwość wyjazdu do Francji, nie wahałem się ani chwili.
Restauracja La Maree do której trafił specjalizowała się w serwowaniu owoców morza i ryb. Po raz pierwszy miał więc okazję spróbować i doskonale nauczyć się przyrządzać homary, ostrygi, kraby czy też ślimaki. Szybko odnalazł też różnice między kuchnią francuską, a polską.
- Dania tam słyną z tego, że są dość szybkie do przygotowania, a aromatyczne przyprawy dodają im niesamowitego smaku – mówi. – Ponadto Francuzi we krwi mają estetykę podawania potraw. To też bardzo mnie ujęło.
Doświadczenie, które pan Arkadiusz zdobył za granicą, po powrocie bardzo przydało mu się w Polsce, bowiem w sopockim hotelu w którym podjął pracę, natknął się na bardzo wymagającego szefa. Właściciel obiektu był bowiem zwolennikiem kuchni fiuson, która stawia na umiejętne łączenie smaków różnych kuchni. Szef wymagał więc od swojego pracownika, aby ten gotował potrawy specjalnie dla niego. Przynosił książkę i wybierał potrawę, którą by chętnie w danej chwili zjadł lub wysyłał pana Arka do innej restauracji, aby czegoś posmakował i przyrządził mu identyczną potrawę.
- Musiałem na dobre uruchomić kubki smakowe – śmieje się Arkadiusz Korzeń. – Ale praktyka czyni mistrza i choć wtedy trochę wkurzało mnie jego podejście, to w sumie była to dla mnie dobra lekcja z której bardzo dużo wyniosłem.
Po wielu podróżach, możliwości zwiedzania i próbowania różnych smaków, pan Arek postanowił osiąść w Wielkopolsce, skąd pochodzi jego żona. Tak też trafił do budzyńskiego hotelu Habenda, gdzie od dwóch lat szefuje kuchni. Nie znaczy to jednak wcale, że nie można już go spotkać z patelnią w ręce. Pomimo, że ma też sporo „papierkowej pracy”, to gdy trzeba pomóc kucharzom, zakłada swoją wybitnie wielką czapkę i zaczyna działać.
Choć uważa, że kobiety wcale nie gotują gorzej od mężczyzn, to w jego zespole przeważają mimo wszystko panowie.
- Absolutnie nie jestem przeciwko paniom w kuchni, ale wydaje mi się, że jest mało kobiet – kucharzy, które chcą pracować w dużych obiektach, bo boją się trochę odpowiedzialności. Chyba dlatego przeważają panowie – dodaje szef kuchni.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: