Konie są w dobrej kondycji, ale temperatura, w pomieszczeniu w którym przebywają jest za niska. Takie ustalenia przyniosła kontrola powiatowego lekarza weterynarii w Grodzisku Jana Klimasa w jednym z gospodarstw w ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Konie są w dobrej kondycji, ale temperatura, w pomieszczeniu w którym przebywają jest za niska. Takie ustalenia przyniosła kontrola powiatowego lekarza weterynarii w Grodzisku Jana Klimasa w jednym z gospodarstw w Kotuszu

Sprawą tego gospodarstwa, należącego do byłego żużlowca Adama Łabędzkiego zajmowaliśmy się przez trzy dni minionego tygodnia. Temat wywołał anonimowy telefon do jednego z dziennikarzy o rzekomo nieludzkim traktowaniu tam zwierząt. O sprawdzenie tej informacji zwróciliśmy się w środę do powiatowego lekarza weterynarii w Grodzisku – Jana Klimasa. Jeszcze tego samego dnia w asyście policji i przedstawicieli gminy Kamieniec, na terenie której leży Kotusz, pojechaliśmy tam. Nikogo jednak nie zastaliśmy. Właściciel nie mieszka bowiem w tej wiosce. Z oddali widać było zwierzęta i budynki, w których brakowało drzwi i okien. Trudno było jednak bez oględzin z bliska wypowiadać się na temat stanu zwierząt czy warunków, w jakich przebywają. Policja skontaktowała się z właścicielem telefonicznie, wzywając go do wstawienia się. Mężczyzna powiedział, że najwcześniej może być o 15. O tej porze ponownie zawitaliśmy w Kotuszu. Dowiedzieliśmy się jednak, że właściciel był tu wcześniej i na umówioną z policją godzinę już nie przyjechał. Do sprawy wróciliśmy w czwartek. Stróże prawa ponownie wezwali mężczyznę i wówczas już na terenie gospodarstwa doszło do kontroli. Jednak nie z udziałem powiatowego lekarza weterynarii (był on tego dnia na szkoleniu), a lekarza wolnej praktyki z Kamieńca – Romualda Mleczaka, którego Jan Klimas poprosił o zajęcie się sprawą. Dziennikarzy na teren farmy nie wpuszczono. Po tej inspekcji R. Mleczak oświadczył, że konie są zdrowe, czyste, mają jedzenie i przestronne kojce. Zimą zdarzają się jednak czasami problemy z wodą. Zapytany czy zwierzęta powinny przebywać w budynku, w którym brakuje okien i drzwi, stwierdził że generalnie przydałoby się je uszczelnić, ale w zasadzie na razie nic koniom nie grozi.

Taka opinia wzbudziła wątpliwości Stefani Kozłowskiej – prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Poznaniu, która uznała, że postawa lekarza powinna być w tej sytuacji bardziej zdecydowana: - Koń nie powinien być w pomieszczeniu, w którym hula wiatr – zauważyła i zapowiedziała swoją osobistą wizytę w Kotuszu na piątek Tym bardziej, że jak mówiła miała już wcześniej pewne sygnały dotyczące tego gospodarstwa. Sytuację postanowił też sprawdzić na miejscu Jan Klimas, który nie do końca był pewien czy wszystko jest tam w porządku.

Do kontroli z udziałem tych dwóch osób doszło w miniony piątek. Na szczęście okazało się, że zwierzęta rzeczywiście są w dość dobrej kondycji. Jan Klimas kategorycznie zaprzeczył, że są wygłodzone, co mogliśmy zresztą sami zobaczyć, gdyż tym razem wpuszczono nas do gospodarstwa. Lekarz wydał jednak konkretne zalecenia co do koniecznych napraw, które jak zapewnił go właściciel będą wykonane w najpóźniej półtora tygodnia. Okazało się bowiem, że choć konie nie przebywają na stałe pod otwartą wiatą, jak można było wnioskować z pierwszych oględzin i wypowiedzi, ale budynek, w którym są ma nieszczelne okna i drzwi. - Przez to temperatura jest tam niższa niż zalecane normami 5 stopni – powiedział nam J. Klimas. Z tymi zaleceniami zgodziła się także Stefania Kozłowska, która całą sprawę podsumowała uwagą, że w efekcie tej wizyty warunki koniom się poprawią i dlatego była ona potrzebna. Powiatowy lekarz podkreślił ponadto, że zwierzęta mają osobne boksy i wystarczająco miejsca.

W gospodarstwie obecnie przebywa 27 koni, dwa kuce, jeden osioł, jedna lama i pięć psów. Właściciel nie chciał komentować sprawy. Z całą pewnością stwierdzić jednak można, że na wyjaśnienie tematu wcale nie byłyby potrzebne trzy dni, gdyby już w środę udało się sytuację na miejscu sprawdzić powiatowemu lekarzowi weterynarii.
Dodajmy też, że w czwartek podczas pierwszej inspekcji na terenie gospodarstwa znaleziono chorego psa. Właściciel został zobowiązany do przewiezienia go do lecznicy. Ujawniono też zwłoki innego psa. - Mężczyzna, do którego należy gospodarstwo oświadczył nam, że martwy pies nie jest jego – powiedział nam aspirant sztabowy Tadeusz Gawron.

Kwestia śmierci tego zwierzęcia będzie wyjaśniana. Podobno zostało postrzelone. Od komendanta powiatowego policji Dariusza Rusinka usłyszeliśmy, że nigdy wcześniej nie było zgłoszeń dotyczących złego traktowania koni na tej farmie. Były jednak wnioski do kolegium dotyczące wałęsających się psów.



Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!