Ludomir Szeliga podczas koncertu w kinie ,,Słońce” Ludomir Szeliga podczas koncertu w kinie ,,Słońce”

Ludomir Szeliga podczas koncertu w kinie ,,Słońce”. Fot. Archiwum

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Zanim uruchomiono stałe poznańskie kina, pierwsze przedstawienie kinematograficzne odbyło się jeszcze pod koniec XIX wieku w śródmiejskiej cukierni Michała Michalskiego przy dzisiejszej ulicy Kantaka.

Zanim uruchomiono stałe poznańskie kina,
pierwsze przedstawienie kinematograficzne odbyło się jeszcze pod koniec XIX wieku
w śródmiejskiej cukierni Michała Michalskiego przy dzisiejszej ulicy Kantaka.




Tenże Michalski miał w zasadzie dyplom aptekarza, ale prowadził cukiernię i chyba tylko dla reklamy własnej firmy uruchomił prymitywny kinematograf. Czy był on prekursorem kinematografu w Poznaniu? Chyba tak, bo wskazał drogę innym, co się zresztą wkrótce stać musiało. Niejaki Leon Mettler uruchomił w pierwsze święto Bożego Narodzenia 1903 roku stałe już kino, w restauracji pod nazwą ,,Park Promenadowy’’ w okolicy dzisiejszego Parku Chopina. Z miejsca zyskał nie tylko klientelę restauracji, ale i zrozumiałą popularność, być może także ze względu na bardzo niską cenę biletów - 10 fenigów za seans.

Pianino i ręczne sterowanie

Zacytujmy jednak Mieczysława Fogga, śpiewającego po paru dziesiątkach lat - ,,W starym kinie nikt już nie gra na pianinie...’’. U Mettlera i u późniejszych właścicieli kin ilustrację muzyczną do filmów tworzyli pianiści. Różnej zresztą maści i talentu. ,,Czasem - jak pisał Jerzy Waldorff - muzyka nie pasowała do obrazów’’. Ale byli też pianiści, którzy potrafili z instrumentu wydobywać np. odgłosy strzałów rewolwerowych, tętent koni, lub szum wodospadu i innych zjawisk przyrody. Do filmów prezentowanych przez Mettlera, pod ekranem na pianinie grała jego matka, córka sprzedawała bilety, a sam Mettler puszczał filmy ręcznie, kręcąc korbką projektora.
Seanse bywały niekiedy zakłócane przez widownię. Filmy po kilkudziesięciu seansach, wyświetlane po kilka godzin dziennie, stawały się coraz mniej czytelne. Wyświetlano je tak długo, aż taśma nie zdarła się do szczętu. Widownia reagowała różnie. Jedni wpatrywali się uporczywie w ekran, bądź zniechęceni opuszczali salę, inni nie szczędzili języka z epitetami ciężkiego kalibru. Bywało też, że na ekran sypały się przeróżne przedmioty, przy czym cukierki były najmniej szkodliwe dla ekranu..

Kino w sklepie

Pojęcie sali, to wielka przesada. W większości małych kin, do tego celu służyły po prostu lokale sklepowe. Wchodziło się z ulicy. Tuż przy wejściu, z jednej strony ekranu była kasa, z drugiej pianino, a w końcu ,,sali’’ - projektor. Wszystko więc w jednym pomieszczeniu.W kinie panował nieprzerwany ruch. Jedni w czasie seansu wchodzili, inni wychodzili. Niektórzy przesiadywali za jedną opłatą na kilku seansach, zwłaszcza kobiety na filmach miłosnych, mężczyźni na rewolwerowych. Kiedy na ekranie ,,on ją kochał i umierał dla niej’’, co bardziej wrażliwe białogłowy rozpaczliwie łkały. Ich chusteczki były zwykle mokre od łez. Sprawcami takich nastrojów byli m.in. Rudolf Valentino, Ramon Nowarro. Mary Pickford i nasza Apolonia Chałupiec, czyli Pola Negri. Zaś o treści filmu widownia dowiadywała się z oślich mostków (napisów).

Gdzie te kina?

Chociaż filmy, stosując dzisiejszą miarę, nie były zbyt ambitne, to jednak miały wcale niezłe powodzenie. Kina mieściły się w różnych częściach Poznania. Corso miało swoją siedzibę przy ul. Wielkiej 27; Unia, później przemianowana na Aurorę - przy ul. św. Marcin 13; Urania (potem Orzeł), które było jednym z najstarszych kin w Poznaniu, uruchomione w 1909 r - św Marcin 28; Bajka, przemianowane na Harfę, - Marsz Focha 29, dziś Głogowska; Polonia - o 400 już miejscach, przy Marsz. Focha 177 (dla mieszkańców Górczyna); Casino, później Roxy i w końcu Gwiazda - al. Marcinkowskiego 28; Renaisance - ul. Kantaka, w oficynie obok popularnego lokalu nocnego Moulin Rouge; Była to wtedy duża konkurencja. Nic dziwnego, że to czy inne kino padało, szczególnie, gdy i Polskę dotknął ogólny kryzys gospodarczy na początku lat trzydziestych. Osobna historia dotyczy kina, niedawno jeszcze istniejącego. W 1929 r. otwarto w Poznaniu, wówczas drugie co do wielkości kino Stylowe z 1000 miejscami. Krótkotrwały kryzys spowodował, że ta wielka sala stała się na pewien czas siedzibą Komedii Muzycznej. Potem w 1933 r. już jako dźwiękowe przyjęło nazwę Oświatowe TCL, z najtańszymi w Poznaniu biletami - 15 gr. Jak można się domyśleć, filmową tradycję tego miejsca zakończyło kino... Bałtyk.

Oni przewidzieli

Nie można zapominać o poznańskich wizjonerach. Poznańscy kupcy: Jan Łuczak i Stefan Kałamajski, prywatnie szwagrowie, szaleni antagoniści, bezwzględni konkurenci w interesach, przewidzieli zmiany w kinematografii. Pierwszy z nich zazdrosny o powodzenie szwagra, zbudował dwa duże kina, jeszcze z niemymi filmami: Metropolis na 900 miejsc i nieco tylko mniejsze Apollo. Drugi - zapewne z także z zawiści, nie chcąc być gorszy, polecił wyburzyć niewielkie kino Pałacowe przy pl. Wolności 6 i pobudować nowe kino Słońce, z wielką 1600 miejscową widownią (tu warto przypomnieć, że w Słońcu pianino zastąpiły organy Wurlitzera, na których grał Ludomir Budziński pod pseudonimem Szeliga, który będąc radiowym sprawozdawcą sportowym, musiał ukrywać dodatkową profesję, bo granie w kinie kolidowało z oficjalnym jego zatrudnieniem). A działo się to w latach 1927 i 1928, w czasie kiedy w Stanach Zjednoczonych powstawały już filmy dźwiękowe. Te nowości kinowe powstawały po prostu przez zazdrość. A Jan Łuczak, nie bez pewnej złośliwości, nad zachodnią bramą pasażu Apollo umieścił tablicę, z wyraźną aluzją pod adresem szwagra: ,,Dałeś mi Boże w swej szczodrobliwości, dajże i temu, który mi zazdrości’’. Dziś nie ma już tej tablicy, ani tych kin; Słońce i Metropolis padły pod bombami w czasie wojny, natomiast Apollo zniknęło dopiero niedawno z mapy Poznania.




W przygotowaniu tematu
korzystaliśmy - poza własną
pamięcią - z opracowań
Małgorzaty i Marka
Hendrykowskich
oraz Kazimierza Młynarza.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!