W akcji brał udział śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

Trzy samochody zderzyły się przed godz. 11 na ul. Głuszyna. Nie ... (© archiwum)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Trzy samochody zderzyły się przed godz. 11 na ul. Głuszyna. Nie żyje kobieta, która kierowała jednym z aut.


- Zgłoszenie o wypadku otrzymaliśmy o godz. 10.40 - informuje Andrzej Borowiak z zespołu prasowego wielkopolskiej policji. - Zderzyły się nissan, toyota i renault.

Na miejscu pojawił się śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Niestety, 52-letniej kobiety, która kierowała toyotą nie udało się uratować. Kierowca nissana trafił do szpitala.

Komentarze (15)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

gosc (gość)

ostatni.... No i dobrze że ostatni.....bo nie potrzebny był również ten pierwszy.Zabłysnęłaś jak rzadko kto...Beznadzieja i żal z ciebie taki że szok...

Anita (gość)

.. . Nie mówie że nie ma sensu sie leczyć bo nie wiem czy wiesz ale cuda się zdarzają i to nie przez medycyne czy przez działalność człowieka.. tylko przez Boga!!
Nie moja wina że co po niektórzy mają ograniczony światopogląd ale w sumie nietolerancja to powszechny problem świata.. szanuje twoje zdanie i dla tego nie bd dyskutować to Ty bd odpowiadać za swoje czyny..
Oceniać innych najłatwiej..

To ostatni mój komentarz na tej stronie..

Natalele (gość)

.... Dobrze, że siedzę, bo bym upadła. Anita, dziecko, powinnaś wrócić do przedszkola. Teraz trzeba pozamykać wszystkie szpitale, apteki, a chorzy muszą natychmiast odstawić leki, bo przecież i tak wszystko jest z góry zaplanowane przez Boga. Co za ciasnota umysłowa.

Anita (gość)

czas... Ten do góry decyduje o naszych losach z góry wszystko jest zaplanowane i mamy w mniejszym stopniu lub większym na to wpływ.. nic nie dzieje sie bez przyczyny..
wiem o tym sama doświadczyłam..

Anita (gość)

DO WSZYSTKICH KRYTYKÓW!. Nie chodzi tu o mnie a ani moją mamę..
Ona zrobiła to co uważała za słuszne po za tym na miejscu wypadku nie byłeśmy same , zgromadził sie tłum ludzi , który również we własnym zakresie mógł pomóc i co? stali.. może nie wszyscy ale większość.. znaleźli sie i tacy co nawet ze samochodów nie wysiedli tylko zawrócili i odjechali.. więc nie wiem co gorsze popełnić błąd ale spróbować pomóc czy może stchórzyć i odjechać .. my tego nie zrobiłyśmy,do tego kobiety nie dało się wyciągnąć z przygniecionego auta.. Owa kobieta miała obie zmiarzdżone nogi i każdy ruch napewno sprawiał jej ból.. Mama ma wyrzuty sumienia mówi : " nie miałam dostępu nawet do niej żeby chociaż pogłaskać ja po głowie ,by nie czuła sie samotnie w tych ostatnich chwilach życia" uwierzcie że dla mnie 15nastoletniej dziewczyny to również nie była przyjemna sytuacja.. przyznaje wpadłam w panike kiedy zobaczyłam mężczyzne leżącego na poboczu i auta które chwile przed naszym przyjazdem na miejsce wpadły do rowu a koła jeszcze się kręciły.. nie wolno nikomu obwiniać nas za śmierć tej kobiety to Bóg daje i odbiera nam życie nikt inny nie ma do tego prawa.. widocznie ta 52latka była mu bardziej potrzebna w niebie,to był jej czas chociaż napewno trudno sie z tym pogodzić jej rodzinie.. ;<

Ania (gość)

Anita. Anito, na Twoim miejscu, w życiu bym nie przyznała się do tego co razem z matką zrobiłyście. Nie ma się czym szczycić... Z chęcią zapaliłabym świeczkę pod Twoim domem z powodu współczucia, że jeszcze są na ziemi tacy ludzie jak Wy!? Módl się lepiej dziewczyno o to abyś TY nie musiała odpowiadać za śmierć kobiety...

baba-jaga (gość)

Pogotowie i policja przecież nie przyjeżdza w ciągu kilku minut więc należało poczekać!!. Dobrze ,że chociaż zawiadomiła policję,chociaż dziwne ,bo to przecież ruchliwa droga i na pewno znalazłby się jeszcze ktoś kto by pomógł zabezpieczyć miejsce wypadku i wspomóc poszkodowanych .Zabezpieczenie to jedna z ważnych spraw.

Krzysiek (gość)

Do Anity. Droga Anito
Kiedy brałem udział w naocznym wypadku, nie myślałem o pracy, zakupach i innych pierdołach. Liczyło się tylko jak uratować życie kobiety, która chwilę wcześniej uderzyła w drzewo. Droga była bardzo śliska. Jechałem z dziećmi i żoną. Żonie kazałem odjechać, a sam przystąpiłem do ratowania tej kobiety. Udało się. Nie stchórzyłem, ponieważ znałem zasady pierwszej pomocy. Szkoda, że ludzie miękną i nie potrafią stawić temu czoła. Po policję może zadzwonić każdy, po pogotowie i straż również. Jednak kiedy trzeba się zmierzyć z krwią, histerią poszkodowanej(ego) i pogiętą maską samochodu, wtedy najczęściej ludzie się tłumaczą, że nie mają już czasu. Pogratulować. Szkoda kobiety.

Anita (gość)

... nie tłumacząc niczego ..
tak czy siak ktoś miał by pretensję a sam na miejscu mojej mamy nie wiesz co byś zrobił/zrobiła!!
wazne ze udzielila pomocy na ile to tylko bylo mozliwe,przy czy zawiadomila rowniez plicje..

Anita (gość)

Jak dla mnie zawsze bd bohaterką!. Dzisiaj rano , kiedy razem z mamą jechałam do pracy.. na drodze zauważyłam dym i szturchnęłam mamę ona automatycznie zahamowała i wyskoczyła z auta żeby pomóc poszkodowanym..
Na drodze prowadzącej z Głuszyny na Poznań po prawej stronie były trzy skasowane auta po lewej stronie leżał męszczyzna,który przeleciał przez okno prawdopodbnie to on spowodował wypadek.. Kiedy mama po jakimś czasie wróciła do auta w szoku powiedziała , że niestety musimy jechać bo sie spieszymy wspomniała coś też o kobiecie z poważnymi obrażeniami żałowała, że nie może przy niej zostać.. a teraz kiedy z wiadomości o godz. 13.30 dowiedziałyśmy sie o śmierci razem z mamą postanowiłyśmy zapalić świeczke po drodze do domu.. [*]