Leśny cmentarzyk w Radojewie

Lilia Łada
Lilia Łada
W południowej części rezerwatu Kokoryczowe Wzgórze znajduje się schowany wśród lasów malutki, urokliwy cmentarz, o którym dziś mało kto pamięta. To cmentarzyk rodziny von Treskow.

Historia tego niezwykłego, ukrytego głęboko w lesie cmentarza, zaczyna się w 1825 roku. Wówczas to berliński bankier Zygmunt Otto von Treskow, który w 1797 został właścicielem wielu dóbr ziemskich wokół Poznania, postanowił w swoim majątku w Radojewie wybudować pałac. Miał to być prezent dla syna, Heinricha Baltazara.

Pałac był pięknie położony jest na skarpie górującej nad doliną Warty i połączony był osią widokową z pałacem w Owińskach, główną siedzibą rodu. Był - ponieważ choć dalej znajduje się na tej skarpie, to jednak otaczające go drzewa sporo urosły i budynku zza nich nie widać. O żadnej osi widokowej nie może być już mowy...

W otaczającym pałac parku, zaprojektowanym i urządzonym przez królewskiego ogrodnika z Poczdamu Piotra Lenné i łączącym się w naturalny sposób z otaczającymi Radojewo lasami zbudowano kaplicę i cmentarz rodzinny. Dziś nie jest łatwo go znaleźć: kaplicy nie ma od dawna, park jest zaniedbany i prowadzące do cmentarza ścieżki nie są zbyt widoczne, zwłaszcza jesienią, gdy wszystko pokrywają opadłe liście.

Jednak wytrwali poszukiwacze mogą go znaleźć po przyjemnym, kilkunastominutowym spacerze wśród pięknych radojewskich lasów. Wystarczy pójść prowadzącą w górę, między wzgórza alejką rozpoczynającą się przy wejściu do radojewskiego pałacu i po jakichś dziesięciu minutach skręcić w wiodącą w prawo ścieżkę.

Już po kilku minutach ledwo widoczna ścieżynka doprowadzi ona do niewielkiego cmentarzyka. Teraz, w okolicach 1 listopada, dodatkowym drogowskazem są światełka zniczy ustawionych na grobach. Mimo że nikt z rodziny von Treskow dawno w Radojewie nie mieszka, wszyscy wyjechali w 1945 roku, to jednak na pomnikach ktoś starannie ustawił małe, czerwone lampiony.

Choć mały i mocno zniszczony, maleńki cmentarzyk Treskowów jest wyjątkowo pięknym, cichym miejscem, roztaczającym szczególny czar i spokój. Warto  się tu zatrzymać, wsłuchać w leśną ciszę, a może spróbować odczytać epitafia dawno zmarłych właścicieli radojewskiego majątku, choć są ledwo widoczne. A później koniecznie trzeba westchnąć przy głazie z sentencją o bezsensowności wojen...

Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie