Litza: Zawsze grałem to, co lubię

Przemek Wałczyński
Przemek Wałczyński
Litza, Robert Friedrich
Litza, Robert Friedrich Radek Rakowski
Udostępnij:
- Trzeba kochać to, co się gra - mówi o recepcie na dobrą muzykę Litza, lider Luxtorpedy i współzałożyciel Acid Drinkers.

Wyślij zgłoszenie do plebiscytu 7 z garażu



Przemysław Wałczyński: W dobie Internetu, Facebooka i komórek chyba łatwiej dać się zauważyć jako artysta?

Litza: - Z jednej strony łatwiej, bo nie trzeba już tylko liczyć na te tradycyjne media, gazety i telewizje, które nie były w zasięgu młodych wykonawców. Można wykorzystać Internet, który jest znacznie skuteczniejszym medium. Ale z drugiej strony jest trudniej, bo wykorzystać to mogą przecież wszyscy. I trzeba oprócz dobrego pomysłu mieć jeszcze doświadczenie w marketingowych sprawach, i z tych nowych technologii korzystać w sposób świadomy.

No właśnie, jak się nie tylko przebić na chwilę, zostać gwiazdą Facebooka, ale zostać zauważonym na dłużej?

- Dla mnie w centrum jest zawsze piosenka. Jeżeli ona jest dobra, ma dobry tekst i mówi o czymś konkretnym to już jest duży plus, a reszta jest tylko dodatkiem. Ale trzeba mieć też dużo szczęścia. Podstawą jest jednak dobra kompozycja.

Warto od razu stawiać na profesjonalnych współpracowników, menedżerów, czy bez tego młody zespół też może się obejść?

- Ja bym się skupił na samej muzyce. Bardzo podoba mi się ta tradycja, która jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie powstają młode zespoły i ruszają w trasę koncertową po klubach, grają po dwieście koncertów. A dopiero potem zastanawiają się, czy nagrać to na płytę. Byłem świadkiem takich koncertów, gdzie w małym klubie zespół grał rewelacyjnie i po koncercie chciałem kupić ich płytę, a oni z uśmiechem przyznali, że płyty jeszcze nie mają i dopiero tak naprawdę zaczynają. W Polsce jest to wszystko do góry nogami, często kapele uczą się dopiero grać, jak już druga czy trzecia płyta wychodzi. Na początku na pewno ważne są koncerty i kontakt z publicznością. Same media nie wystarczą. Mamy najlepszy przykład po Luxtorpedzie. My ruszyliśmy na 50 koncertów promocyjnych i to odniosło skutek.

Te początki były trudne?

- Ja za bardzo w Internet nie wierzyłem. To moje dzieciaki założyły profil na Facebooku i te wszystkie internetowe rzeczywistości, które są niezbędne dzisiaj. Natomiast ja postawiłem na taką starą zasadę, że trzeba jechać i grać i spotkać się oko w oko ze słuchaczem. I to się sprawdziło. Byliśmy na promocyjnej trasie koncertowej, nad morzem wystawialiśmy kolumny i graliśmy dla przechodniów. Nic z tego nie mieliśmy oprócz satysfakcji z tego, że podzieliliśmy się tym, co stworzyliśmy. I to zostało w końcu docenione. Myślę, że startując, trzeba ryzykować, odrobina szaleństwa jest w tym wszystkim potrzebna.

A konkursy w stylu przeglądu kapel, to może być droga do kariery?

- Gdyby nie eliminacje do Przystanku Woodstock, nigdy byśmy z Luxtorpedą na Woodstocku nie zagrali. Nikt nie był zainteresowany jakimś nowym projektem Litzy. Trzeba było stanąć w szranki z nowymi kapelami i normalnie na scenie zagrać. Poziom tych młodych kapel jest dzisiaj bardzo wysoki. Mają dostęp do świetnego sprzętu, muzyki. Wiedzą, jak robić dobre piosenki, jak grać i to się chwali. My mieliśmy o tyle trudniej. Ale myślę, że trzeba być w życiu konsekwentnym, nie można robić nic na pół gwizdka.

Jakie błędy robią najczęściej młodzi artyści na początku swojej kariery?

- Książkowy przykład to więcej alkoholu niż prób. Używki mają to do siebie że przeszkadzają się skupiać i trzeźwo patrzeć na to, co robi zespół. Ja pamiętam, ile razy my z Acid Drinkers po prostu pracowaliśmy. Te wszystkie mity o życiu rockandrollowym i piciu to jest bajka. Prawda jest taka, że trzeba włożyć mnóstwo pracy i ćwiczeń, bo sam talent nie wystarczy. Musi być ciężka praca, a do tego szczęście.

Powiedziałeś, że jak zaczynaliście, graliście za darmo. Do wielu zespołów ta łatka kapeli grającej  nie za pieniądze przykleja się już na stałe i nie potrafią później zapełnić sali na biletowanym koncercie.
- W takich żyjemy czasach. Ja zawsze miałem dodatkową pracę. Mimo że grałem w różnych profesjonalnych zespołach, to moim źródłem utrzymania nie jest muzyka. Mam własną firmę i pracuję. Nie można wyżyć z samej muzyki. Muzykę robi się po prostu z miłości do niej samej.

A warto zmienić styl muzyczny tylko po to, aby grać to, co jest bardziej na topie? Czy lepiej grać to, co się czuje, nawet kosztem pozostania w niszy?

- Trzeba grać to, co się kocha. I to jest ta prawda, która jest najcenniejsza w sztuce. Jeżeli ktoś szuka jakiegoś stylu muzycznego albo furtki żeby zaistnieć, a nie jest sobą, to jest zaraz wyczuwalne i to jest głupie w ogóle. Największą zdradą byłoby takie granie pod publiczkę i robienie czegoś, na co w danym momencie jest zapotrzebowanie. Gra ma dawać radość tym, którzy tworzą. Ale jak w każdej pracy – jeden robi coś dla pieniędzy, a  kto inny to, co kocha robić. Ja zawsze grałem to, co lubię. Nawet ta przygoda z Arką Noego, która trwa cały czas i te folkowe pojęcia bardzo poszerzyły mi horyzonty muzyczne. Grałem z zespołami folkowymi, dużo się nauczyłem i to ma też odbicie teraz w muzyce rockowej.

Zmieniając zupełnie temat, powiedz, jakie najbliższe plany przed Luxtorpedą?

- Właśnie skończyliśmy prace z Kazikiem Na Żywo, wychodzi płyta w listopadzie. Poza tym właśnie kończę ostatnie dźwięki płyty Arki Noego z coverami największych hitów lat 80. Kontynuujemy także prace nad nową płytą, która ukaże się na wiosnę, jej tytuł to "Robaki".

7 z garażu - szukamy talentów!

Siedmiu z garażu - weź udział w naszym plebiscycie!

Jesteś młodym wykonawcą, ale jeszcze nie przebiłeś się do mediów? A może znasz utalentowane osoby, które zasługują na medialną promocję? Zgłoś je do naszego plebiscytu Siedmiu z Garażu!

W całej Polsce szukamy utalentowanych artystów

Zespoły muzyczne i indywidualni wykonawcy, niezależnie od tego, jaki gatunek muzyki tworzą - oni mogą wziąć udział w naszym plebiscycie.

Serwis specjalny | Uczestnicy | Regulamin | 7 z garażu na Facebooku



Patronem medialnym plebiscytu Siedmiu z Garażu

jest Fabryka Zespołów


"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie