Masakra strajkujących kolejarzy w Poznaniu

Waldemar Kaiser
Tablica pamiątkowa na murze Zamku Cesarskiego w Poznaniu, poświęcona poległym w 1920 roku robotnikom kolejowym
Tablica pamiątkowa na murze Zamku Cesarskiego w Poznaniu, poświęcona poległym w 1920 roku robotnikom kolejowym Grzegorz Dembiński
Dokładnie 93 lata temu, 26 kwietnia 1920 roku policja strzelała do robotników manifestujących przed poznańskim Zamkiem. Strajk kolejarzy w Poznaniu kosztował życie 9 osób i zakończył się wprowadzeniem w mieście stanu wyjątkowego.

Robotnicy pod Zamek Cesarski, w którym mieściła się siedziba władz regionu - Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej, przyszli zamanifestować swoje niezadowolenie z powodu niewypłacenia im dodatku drożyźnianego, zwanego też "trzynastą pensją".

Mroczny Poznań - czytaj więcej artykułów poświęconych historii stolicy Wielkopolski

Dodatek ten został ustanowiony przez rząd w grudniu 1919 roku, bowiem w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości w kraju dużo szybciej rosły koszty utrzymania niż płace. We wspomnianym już roku 1919 koszty utrzymania wzrosły pięciokrotnie, a wysokość wynagrodzeń - trzykrotnie.

Dodatek drożyźniany bez problemu wypłacony został pracownikom na terenie byłych zaborów rosyjskiego i austriackiego. Inaczej sprawy się potoczyły w Wielkopolsce. Ministerstwo byłej Dzielnicy Pruskiej nie miało zamiaru dać pracownikom "trzynastej pensji", choć - pod wpływem związków zawodowych - prowadziło negocjacje i deklarowało chęć wypłaty środków 15 kwietnia.

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Początek 1920 roku przyniósł bowiem dotkliwy wzrost cen. Robotnicy warsztatów kolejowych, nie doczekawszy się obiecanych pieniędzy, 26 kwietnia udali się pod siedzibę Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej w Zamku Cesarskim. Przyjął ich minister Władysław Seyda, który zgodził się rozpocząć rokowania. Robotnicy wrócili do pracy z nadzieją na rozpoczęcie rozmów.

Kiedy się okazało, że władza rozmawiać jednak nie chce, postanowili wrócić pod Zamek. Naprzeciw 3 tysiącom manifestantów stanęło 100 uzbrojonych w karabiny policjantów. Przybyłych policjanci przywitali salwą. Na miejscu zginęło 7 osób a 32 zostały ranne. Z odniesionych ran zmarły później jeszcze dwie osoby.

Od kul poznańskiej policji padli: Kazimierz Bogdaszewski, Kazimierz Szkudlarek , Michał Dziembalski, Józef Dereziński, Marcin Ratajczak, Stefan Domagała, Franciszek Krzyśka, Jan Mieloch, Stanisław Tukaj. Pogrzeb poległych robotników, który odbył się na cmentarzu przy ul. Bluszczowej, zgromadził ponad 20 tys. osób. Grób opatrzony został tablicą pamiątkową. .

Poznańskie ministerstwo należne pracownikom pieniądze wypłaciło 1 maja. Odpowiedzialni za krwawe stłumienie manifestacji nie ponieśli większych konsekwencji - podali się do dymisji. Ukarano jedynie trzech policjantów, którzy bili uprzednio ranionych robotników.

Widzisz coś ciekawego, zaskakującego, dziwnego? Pisz na poznan@naszemiasto.pl, dodaj swój artykuł lub zostaw nam wiadomość na facebooku


ZEBRAliśmy nasze serwisy w jednym miejscu:
Wszystko o Lechu Poznań - BUŁGARSKA.PL: polub serwis na Facebooku
Filmy z Poznania i całej Wielkopolski - GŁOS.TV: polub serwis na Facebooku
Inwestycje i budownictwo w Wielkopolsce - DOM
Baw się i wygrywaj nagrody - KONKURSY

Jak budować dobre relacje z ludźmi? #ZROZUM

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie