NOWY TOMYŚL - Wielkopolanka wygrała z katowickimi targami

Barbara SADŁOWSKA
Jeszcze przed pogrzebem ofiar katastrofy zapowiadano, że ich bliscy dostaną odszkodowania. Dziś walczą o nie w sądach. - Fot. R. Świątkowski
Jeszcze przed pogrzebem ofiar katastrofy zapowiadano, że ich bliscy dostaną odszkodowania. Dziś walczą o nie w sądach. - Fot. R. Świątkowski
W czwartek katowicki sąd przyznał 25 tys. zł mieszkance wielkopolskich Bolechowic, która w styczniu tego roku przeżyła zawalenie dachu katowickiej hali.

W czwartek katowicki sąd przyznał 25 tys. zł mieszkance wielkopolskich Bolechowic, która w styczniu tego roku przeżyła zawalenie dachu katowickiej hali. To dopiero drugi wyrok w sprawach z pozwów poszkodowanych i ich rodzin.

Pierwszą osobą, która dostanie odszkodowanie był mieszkaniec Piekar Śląskich, któremu Sąd Rejonowy w Katowicach przyznał kilka tygodni temu 30 tys. zł. 25-letnia mieszkanka nowotomyskich Bolechowic
pojechała na katowicką wystawę gołębi ze swoim szefem, jego żoną i tłumaczką firmy Wasser Mann. Gdy
28 stycznia dach runął, przeleżała kilkadziesiąt minut przygnieciona metalowymi elementami. Była świadkiem śmierci innych osób. Może mówić o wielkim szczęściu, bo ratownicy odnaleźli ją i przeżyła... W szpitalu leżała do 7 lutego. W porównaniu zinnymi ofiarami katowickiej katastrofy doznała stosunkowo niegroźnych obrażeń: złamany nos, urazy głowy i stłuczenia. Pozostały jej blizny i lęk... Nie wchodzi do dużych pomieszczeń, unika kościołów i supermarketów. Rekompensaty za cierpienie i krzywdę musiała szukać w sądzie.

Niech czekają

Lektura odpowiedzi na pozew Wielkopolanki, którą podpisał Piotr Kubica, prezes Zarządu Międzynarodowych Targów Katowickich jest porażająca. Pozew oddalił. Albo: sprawę zawiesić –do czasu zakończenia postpowania karnego, które potrwa przecież jeszcze wiele miesięcy. Albo: ściągnąć akta
karne i zwrócić się do kilkunastu instytucji, od których osoba poszkodowana mogła otrzymać pomoc. Poczynając od wójta i starosty, poprzez Caritas w Poznaniu i Katowicach, wojewodów śląskiego
i wielkopolskiego, po Kancelarię Prezydenta. Osoba, która straciła bliskich w katastrofie albo cudem ją przeżyła, może się poczuć jak oszust, który próbuje zarobić na swojej tragedii. Pozwany zmierza do przedłużenia postępowania. Sąd jednak odrzuca jego wnioski jako bezzasadne. I słusznie, bo
odpowiedzialność Targów za skutki tragedii jest bezsporna –mówi Ewa Dybizbańska-Michalska.

Nadzieja w sądzie

Sprawa Wielkopolanki trwała praktycznie jeden dzień. Sąd oddalił niemal wszystkie upokarzające
i przedłużajce postpowanie wnioski Targów. Ograniczył się do sedna sprawy: rodzaju obrażeń oraz długości i efektów leczenia. Przyznał pokrzywdzonej 25 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny. Targi prawdopodobnie go zaskarżą. Natomiast 4 stycznia w Sądzie Okręgowym w Katowicach rozpocznie się
proces o przeszło milion zł. zadośćuczynienia i odszkodowania dla wdowy i dwójki dzieci przedsiębiorcy z Bolechowic, który był jedną z65 ofiar śmiertelnych. Nie został jeszcze wyznaczony
termin sprawy o rekompensatę dla wdowca i dzieci osieroconych przez tłumaczkę firmy Wasser Mann, którzy domagają się niespełna milionowej rekompensaty. Sąd skierował spraw–ę do mediacji, ale –jak dotąd, ten sposób polubownego załatwienia sprawy z Targami nie sprawdził się– mówi adwokat Ewa Dybizbańska-Michalska, która reprezentuje wszystkich poszkodowanych z bolechowickiej firmy
przed katowickim sądem.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie