Oto najpopularniejsze oszustwa przy sprzedaży samochodów. Nie daj się nabrać! To może cię drogo kosztować

red
Czytaj dalej. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Czytaj dalej. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Udostępnij:
W Polsce cały czas więcej niż nowych kupuje się używanych samochodów. Nie zawsze sprzedający auta należą do uczciwych. Handlarze mają cały wachlarz oszustw, którymi się posługują. I nie chodzi tu tylko o cofanie licznika. Niektóre metody są bardzo wyrafinowane. O ich skutkach kupujący przekonują się wiele tygodni po nabyciu auta, gdy o pieniądze dopomina się np. urząd skarbowy. Na co zwrócić uwagę przy kupnie samochodu.

Jednym z najbardziej powszechnych oszustw, jak pisze interia pl, jest zaniżanie wartości auta. Przez taki manewr można zapłacić niższą akcyzę. Warto jednak pamiętać o tym, że urząd celny ma 5 lat na weryfikację deklaracji akcyzowej, podpisów, danych osobowych kupującego i sprzedającego oraz wartości auta. Za tego typu oszustwo grozi nawet więzienie a samochód może zostać skonfiskowany na poczet niezapłaconego podatku. Sposobów na oszukanie klienta jest znacznie więcej. Oto one.

Zobacz wideo: Droższe napoje przez podatek cukrowy

Samochód zostaje zarejestrowany w Polsce przed jego sprowadzeniem

Droga do oszukania klienta jest prosta. Potrzeba na to tylko trochę czasu i cierpliwości ze strony oszusta. Kupuje on rozbite auto na aukcjach powypadkowych np. w Niemczech. Zdarza się, że handlarz okazyjnie kupił rozbity samochód, który będzie wymagać sporo nakładu pracy i czasu, zanim zostanie odsprzedany klientowi jako "bezwypadkowy z niewielkim przebiegiem".

  • Pierwszym krokiem po zakupie jest zarejestrowanie go w Polsce przed jego faktycznym sprowadzeniem. Jest to możliwe, bo wydziały komunikacji nie sprawdzają, czy pojazd jest fizycznie w Polsce. Podobnie urząd celny tego nie weryfikuje, a właściciel deklaruje jedynie kiedy auto przekroczyło granicę Polski i od tej daty ma 14 dni na zapłatę akcyzy.
  • Po naprawie i krótkim okresie eksploatacji handlarz sprzedaje okazyjnie kupione dla siebie auto.
  • Auto zarejestrowane w Polsce jest od dłuższego czasu, a faktycznie dopiero zostało naprawione. Przekręt stosowany jest dość powszechnie, gdyż pojazdy już zarejestrowane w Polsce cieszą się większym wzięciem niż "gotowe do rejestracji", nawet po wszystkich opłatach.

Samochód, który został zarejestrowany wcześniej np. na właściciela komisu nie daje żadnej pewności co do jego bezwypadkowości. Data rejestracji w Polsce jeszcze o niczym nie świadczy. Samochód mógł równie dobrze stać na placu w Niemczech, podczas gdy z dowodu rejestracyjnego wynika, iż znajdował się już w Polsce. Pojazd zarejestrowany np. od pół roku w kraju mógł całkiem niedawno przechodzić poważną naprawę.

Klient kupuje samochód od poprzedniego właściciela, zamiast od komisu

Osoby, które handlują autami sprowadzanymi z Unii Europejskiej starają się ograniczyć własną odpowiedzialność za stan towaru, jaki sprzedają klientom. Istnieje taka możliwość, jeśli pojazd z importu został kupiony od prywatnej osoby i nie został jeszcze zarejestrowany w Polsce. Żeby uniknąć nieprzyjemności związanych np. z rękojmią, na zawieranej z nami umowie kupna-sprzedaży handlarz wpisuje dane np. Niemca, od którego wcześniej kupił auto. W dokumencie, który dostajemy wraz z autem, widnieje jego sfałszowany podpis.

  • Klient kupuje samochód od poprzedniego właściciela, zamiast od komisu. Bardzo często cena w takiej fikcyjnej umowie jest mocno zaniżona. Chodzi o to, aby klient zapłacił niższą akcyzę.
  • Reszta pieniędzy za używane auto wędruje "pod stołem". Niektórzy handlarze proponują taki na pierwszy rzut oka korzystny finansowo układ. Na umowie może też być wpisana faktyczna wartość rynkowa auta, bowiem urzędy celne mogą ją weryfikować za pomocą np. cenników EuroTax'u i w razie znacznej różnicy mogą domagać się dopłaty podatku.
  • Problemem nie jest jednak wartość auta i podatku akcyzowego, a dane sprzedającego. W ten sposób to my jesteśmy bowiem faktycznym importerem, a nie komis, od którego kupiliśmy samochód.

Dane faktycznie sprzedającego auto używane nie widnieją na żadnych dokumentach dotyczących samej transakcji. Tym samym nie ma mowy o żadnej rękojmi czy próbach dochodzenia niezgodności towaru z umową. Urząd celny ma 5 lat na weryfikację deklaracji akcyzowej, wartości pojazdu i zgodności umów kupna-sprzedaży z faktycznym stanem.

Wartość samochodu jest zaniżona

Firmy sprowadzające samochody używane kupują auta po cenie netto. W ramach transakcji handlarze używają fikcyjnego pośrednika - firmy określanej jako "słup", która jest zarejestrowana np. w Czechach. Kupuje auto i odsprzedaje je do Polski.

Nieuczciwi handlarze są najczęściej powiązani z firmami "słupami", jednak nigdy w sposób oficjalny. Nieuczciwy handlarz wystawia fałszywą umowę kupna-sprzedaży, gdzie jako cenę wpisuje kwotę bez uwzględnienia należnego podatku VAT, który powinien zapłacić "słup".

Nieuczciwy handlarz nie informuje klienta, że od samochodu nie został zapłacony podatek VAT. Dzięki temu może zaoferować cenę bardziej atrakcyjną niż komis, który prawidłowo rozlicza się z podatków. Kierowca kupujący feralne auto jest zadowolony, bo tanio kupił auto.

Służby zajmujące się ściganiem przekrętów dotyczących VAT, po numerze VIN mogą łatwo namierzyć ostatniego właściciela auta będącego przedmiotem przestępstwa. Gdy to nastąpi, możemy być pewni, że sprawa skończy się konfiskatą pojazdu. Płatnikiem VAT jest klient, który - nawet jeśli nie wie, że kupił auto bez podatku - powinien go zapłacić.

Samochód z Anglii sprzedawany jako sprowadzony z Niemiec

Samochody z kierownicą po prawej stronie są u nas relatywnie tanie niż w przypadku analogicznych modeli np. z Niemiec. Nawet po przystosowaniu "anglika" do ruchu prawostronnego, dla potencjalnego klienta takie auto jest mniej warte niż podobny model np. z Niemiec. Dokument potwierdzający wcześniejsze zarejestrowanie w Niemczech można łatwo podrobić.

Trwa głosowanie...

Czy wciąż przestrzegasz reżimu sanitarnego?

Klient kupuje samochód rzekomo pochodzący z Niemiec, a nie z Anglii. Samochody z Niemiec zarejestrowane już w Polsce cieszą się większym wzięciem niż pojazdy sprowadzone z Wielkiej Brytanii. Widząc dokument potwierdzający pochodzenie auta z niemieckiego rynku, klienci nie sprawdzają, czy samochód jest po "przekładce".

Przekładka jest możliwa w każdym aucie, ale w niektórych przypadkach (BMW, Volkswagen) oznacza poważną ingerencję w konstrukcję. Taki pojazd może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników. Jeśli samochód został zarejestrowany już po "przekładce", to trudno będzie udowodnić, że sprzedawca świadomie wprowadził nas w błąd.

Wideo

Materiał oryginalny: Oto najpopularniejsze oszustwa przy sprzedaży samochodów. Nie daj się nabrać! To może cię drogo kosztować - Toruń Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie