Pikopiko, czyli sukces pisany... karmnikami [ZDJĘCIA]

Błażej Dąbkowski
Karmniczki widzieli już Amerykanie, kupują je zakochany pary, a dzieci dzięki nim mogą nauczyć się majsterkowania. Grupa Pikopiko z Poznania chce, by Polacy wrócili do czasów, kiedy mężczyźni potrafili nie tylko wkręcić żarówkę.

Weź głęboki oddech , koncentrując swoją uwagę na górnych partiach ciała, przy wydechu myśl o tych dolnych. To Piko Piko, stary i prosty sposób, którego rdzenni mieszkańcy Hawajów używają, aby poczuć przypływ życiowej energii. Grupa młodych poznaniaków w ubiegłym roku zaproponowała inny – bardziej kreatywny i twórczy zarazem sposób na uwolnienie energii dla tych, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z majsterkowaniem i… ornitologią.

- Postawiliśmy sobie za cel, by na bezludnej wyspie można było złożyć karmnik – śmieje się Kamil Puk, współzałożyciel Pikopiko, start up’a zajmującego się produkcją zestawów umożliwiających zbudowanie domku dla ptaków. Pomysł na pierwszy rzut oka niczym innowacyjnym nie jest, zwłaszcza dla osób pamiętających programy telewizyjne w udziałem Adama Słodowego, największego w PRL-u popularyzatora majsterkowania.

Dziś hasło „Zrób to sam”, będące jeszcze 30- 40 lat temu nazwą audycji emitowanej na antenie Telewizji Polskiej przeżywa drugą młodość. Na Jeżycach powstał Zakład, przestrzeń, w której każdy może nauczyć się szycia, spawania, a nawet wytwarzania instrumentów muzycznych z elementów znalezionych w skupie złomu.

W stolicy Wielkopolski nie ma tygodnia bez warsztatów szydełkowania, renowacji mebli, a nawet… odpoczywania. Na tej bazie – możliwości, a niekoniecznie potrzeb dyktowanych przez twarde prawa rynku zrodził się pomysł na stworzenie rzeczy, bez której trudno wyobrazić sobie zimę.

Podobnie jak śnieg, mróz, łyżwy, czy w końcu choinka w element grudniowego krajobrazu wpisane są na stałe karmniki dla ptaków.

Pikopiko: Sklejka i nasiona

- Półtorej roku temu otrzymałem możliwość korzystania z warsztatu pod Poznaniem. W otoczeniu tych wszystkich narzędzi główkowaliśmy co możemy zacząć wytwarzać, w końcu ktoś pół żartem, pół serio, rzucił pomysł, iż mogą to być karmniki dla ptaków. Podchwyciliśmy to – opowiada Kamil.

Teraz z dumą pokazuje karton przewiązany szarym sznurkiem i jego zawartość. W zestawie opracowanym i stworzonym przez absolwenta budownictwa na Politechnice Poznańskiej Kamila, oraz dwójki młodych architektów – Marty i Zuzanny, znajdują się nie tylko elementy ze sklejki, ale także śrubki, nasiona, olej lniany do impregnacji drewna, pędzle, a nawet papier ścierny oraz wkrętak. Jest też broszura z opisem ptaków, dzięki której użytkowników lepiej pozna zwierzęta korzystające z zimowego dokarmiania.

- W środku znajduje się wszystko, co jest potrzebne stworzenia konstrukcji. Ten model wydaje się być przyszłościowy, jest podobny do firm, które wysyłają paczki, a w nich dosłownie każdy element składowy potrzebny do ugotowania obiadu, łącznie z przepisem i sztućcami – wyjaśnia współzałożyciel Pikopiko.

Czytaj też: Hotele dla owadów w Poznaniu

Na pomysł opracowania zestawu poznaniacy wpadli jeszcze na studiach, jednak początkowy zapał został szybko ugaszony. Na pierwszy rzut oka łatwa konstrukcja, okazała się zadaniem skomplikowanym. Marta, Zuzanna i Kamil nie chcieli kolejnego karmnika, jaki można kupić w sklepie ogrodniczym, a domku estetycznego, dizajnerskiego, a przede wszystkim atrakcyjnjego dla najmłodszych.

- Dlatego szybko odezwaliśmy się do naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego i nimi konsultowaliśmy rysunki, a następnie prototypy, tak długo, aż nie powiedzieli, że mają one dobre proporcje, są bezpieczne dla ptaków. To był punkt wyjścia.

Pracownicy Instytutu Zoologii zwrócili uwagę przede wszystkim na podstawkę karmnika. W wielu pojawia się bowiem problem z utrzymaniem higieny, te, które mają zabudowaną część, gdzie znajdują się ziarenka, mogą bardzo łatwo zaszkodzić ptakom. Dlatego postanowili, że będzie ona wyciągana.- W tym samym czasie odbywały się rozmowy z psychologiem dziecięcym, gdyż to najmłodsi zgodnie z naszym zamysłem mieli składać karmniki –dodaje Kamil.

Każde dziecko może zbudować karmnik, pod warunkiem, że pomogą mu rodzice. Kamil zwraca uwagę na to, że produkt z założenia nie miał hermetyczny i przesadnie higieniczny. – Zachęcamy rodziców do tego, by dziecko ubrudziło trochę stół, poczuło na skórze papier ścierny, po prostu spróbowało wykonać coś własnoręcznie – mówi.

Do stolicy z karmnikami

- Prowadzenie własnego projektu to ciągła nauka i chyba o to najbardziej w nim chodziło – podkreśla ekipa Pikopiko. To także czas, którego im często brakuje. Pracując od godz. 9 do 17 na rozwój karmnikowego biznesu muszą poświęcać noce, święta i weekendy. Kamil będąc jeszcze na studiach tak zaangażował się w proces produkcji, że niemal odpuścił sobie pisanie pracy inżynierskiej. Teraz w warsztacie pracuje w nocy, a dziewczyny z kolei, biorąc pod pachę nawet 50 zestawów do złożenia karmnika soboty i niedziele poświęcają na odwiedzanie targów w całej Polsce.

PikoPiko odwiedź stronę

Ostatnio pojawiły się na Targach Rzeczy Ładnych w Warszawie, teraz z kolei wybierają się na 9. edycję międzynarodowej imprezy Przetwory, podczas której w stołecznej Soho Factory prezentowane są przedmioty wytworzone w ekologicznym duchu. Z obserwacji Marty i Zuzanny wynika, że ich konstrukcje cieszą się nie tylko zainteresowaniem wśród rodziców czy dziadków, ale także młodych par. – Taki prezent wręczony przez dziewczynę swojemu chłopakowi, może być zachętą do majsterkowania i nauki czegoś więcej niż wymiany żarówki w domu – żartują.

Wyjadą na wakacje?

W ubiegłym roku poznaniacy sprzedali ponad 100 sztuk swojego autorskiego zestawu. Teraz ta liczba może się podwoić. Mimo wszystko Kamil jest bardzo ostrożny, nie ma zamiaru upajać się sukcesem.

- Robimy to już kilkanaście miesięcy i musieliśmy przejść przez różne etapy. Pierwszy polegał na próbie wyczucia rynku i szybkim „postawieniu” strony internetowej. Nie wiedzieliśmy jak go zareklamować, komu go sprzedawać , to były pytania, na które kompletnie nie znaliśmy odpowiedzi. W wakacje zastanawialiśmy się już co zrobić by dobić do tysiąca sprzedanych karmników i jak dotrzeć za granicę. I kiedy już udało nam się ostatnio stworzyć stronę internetową w języku angielskim, znowu nie wiemy jak rozwiązać kwestię marketingu np. w Wielkiej Brytanii – mówi.

Współzałożyciel Pikopiko zwraca uwagę na to, że w ubiegłym roku za zarobione pieniądze udało się kupić dla całej drużyny… butelkę tequili.

- Każdy projekt ma swoją pojemność nauczania i jeśli nie będziemy się mogli z niego utrzymać, albo co najmniej pojechać za zarobione pieniądze na wakacje, to zamkniemy biznes – stwierdza.Być może uda się przedsiębiorcom trafić poza granice Polski. Zanim jeszcze powstała strona internetowa w języku angielskim, dzięki jednej z firm tworzącej dla dzieci aplikacje na iPady makiety ptaków wykonane przez Pikopiko trafiły do dzieci z Brazylii oraz Stanów Zjednoczonych.

Pikopiko: co dalej?

Nawet jeśli Pikopiko nie przetrwa próby czasu, Kamil zamierza pracować nad kolejnymi projektami. - Poznań jest dobrym miejscem dla start up’ów, choć oczywiście ma także swój szklany sufit. Korzystaliśmy ze spotkań grupy Hive61. Byliśmy tam nie tylko po to, by słuchać o start up’ach, ale także poznawać ludzi, omówić swój projekt, wyjść na scenę, tak jak ja to zrobiłem w grudniu ubiegłego roku i ostatecznie uzyskać cenne wskazówki – opowiada. I tak jak w hawajskim sposobie na uwolnienie energii, poznaniacy z ornitologii, skierują ją w zupełnie inne rejony.

Jest jeszcze wielu innych Zakręconych Poznaniaków. Szukaj ich tutaj!

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie