Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Plaga szczurów w Poznaniu. Jest ich coraz więcej, ale... sami je dokarmiamy

Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
Paweł Antuchowski
Paweł Antuchowski
Leszek Teschner podkreśla, że większa obecność tych gryzoni w mieście nie jest powiązana np. z remontem Starego Rynku.
Leszek Teschner podkreśla, że większa obecność tych gryzoni w mieście nie jest powiązana np. z remontem Starego Rynku. Mariusz Kapała/zdjęcie ilustracyjny
Plaga szczurów jest faktem. Liczba tych gryzoni rośnie - mówi Leszek Teschner, szczurołap z Poznania. Okazuje się, że na naszym dobrostanie korzystają także szczury, które de facto dokarmiamy. Aby się ich pozbyć nie wystarczy zasypanie dziury.

Pierwsze działania w Polsce zmierzające do ograniczenia populacji gryzoni odbyły się w Poznaniu w 1998 roku, kiedy wprowadzono obowiązkową deratyzację. Wykonuje się ją do dziś dwa razy w roku - w kwietniu i wrześniu.

O tym, dlaczego w miastach jest coraz więcej tych gryzoni mówi Leszek Teschner, szczurołap z Poznania.

Czytaj też: Takie ryby na Święta Bożego Narodzenia Polacy kupują najczęściej. Jeśli nie karp, to co?

- 20-30 lat temu obślizgłą kiełbasę myło się wrzątkiem i jadło po usmażeniu. W tej chwili w Polsce taka kiełbasa ląduje w kuble na śmieci. Tak samo z zupą, kiedyś przez tydzień codziennie się ja podgrzewało, aż była zjedzona. W tej chwili po trzech dniach ląduje w sedesie

- wyjaśnia Leszek Teschner.

Żywnością, którą wyrzucamy do kosza, karmimy nieświadomie szczury. Żyjące w takim dobrostanie chętniej się rozmnażają.

- Plaga szczurów jest faktem. Liczba tych gryzoni rośnie

- mówi ekspert.

I dodaje: - Nie ma sezonu na szczury. Rozmnażają się przez cały rok i mają bardzo liczne potomstwo.

Leszek Teschner podkreśla, że większa obecność tych gryzoni w mieście nie jest powiązana np. z remontem Starego Rynku.

- Owszem remont spowodował przemieszczenie się jakiejś grupy szczurów, ale gdyby np. instalacje w okolicznych budynkach były szczelne, to one by nie wyszły, bo nie miałyby jak

- wyjaśnia.

Teschner tłumaczy też, dlaczego zwykłe zasypanie dziur nie przynosi efektu. Wskazuje, że jeżeli nie robi tego profesjonalna firma deratyzacyjne, która przeprowadzi inspekcję i wskaże, jakie działania należy wdrożyć, by pozbyć się problemu, to skutki zazwyczaj są marne.

- Czasami trzeba zdjąć całą kanalizację na podwórku, a czasami jest to tylko kwestia naprawienia jednej dziurki, żeby szczury nie wychodziły

- mówi.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcemy żyć wolniej - ciekawa analiza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Plaga szczurów w Poznaniu. Jest ich coraz więcej, ale... sami je dokarmiamy - Głos Wielkopolski

Wróć na poznan.naszemiasto.pl Nasze Miasto