18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

POZNAŃ - Na Morasku nie chcą śmieci, smrodu i hałasu

Elżbieta Sobańska, Andrzej Janas
– Zamierzamy domagać się zmiany lokalizacji kompostowni – mówi Wiesław Sałkiewicz
– Zamierzamy domagać się zmiany lokalizacji kompostowni – mówi Wiesław Sałkiewicz Waldemar Wylegalski
– Nie mamy nic przeciwko kompostowni odpadów, ale dlaczego powstaje ona od strony osiedla domów oraz rezerwatu? Władze Poznania wcześniej obiecywały nam coś zupełnie innego – oburzają się mieszkańcy Moraska. Chodzi o wydaną decyzję o ustaleniu lokalizacji kompostowni do odzysku odpadów biodegradowalnych przy działającym wysypisku. Rada Osiedla Morasko – jako strona sprawy – w poniedziałek zebrała się, aby podjąć uchwałę dotyczącą zmiany jej lokalizacji.

– Jeszcze kilka lat temu zapewniano nas, że nie będzie żadnej rozbudowy w stronę Moraska i kilkaset metrów od cennego rezerwatu „Meteoryt Morasko” – mówi Wiesław Sałkiewicz, przewodniczący RO Morasko. – Zastanawiające, że na Morasku mieszkańcy nie mogą teraz rozpocząć żadnej działalności gospodarczej, bo to jest osiedle domów jednorodzinnych, a tu powstaje kompostownia na 17 ha. A dojazdy? Na ulicy Jaśkowiaka nie ma nawet pobocza. Śmieciarki powinny jechać przez las, ale jeżdżą tędy. Co będzie potem?

Mieszkańcy obawiają się także przykrych zapachów i hałasu, jaki może dobiegać m. in. od hali technologicznej. Sprawa wysypiska i lokalizacji inwestycji toczy się od kilku lat. Protestowali już wcześniej, teraz też nie zamierzają odpuścić.

– Żadne protesty do nas jeszcze nie dotarły – mówi Krzysztof Krauze, dyrektor Zakładu Zagospodarowania Odpadów. – Ewentualne skargi mogą wynikać z pewnej niewiedzy. Planowany obiekt ma powstać w sąsiedztwie wysypiska śmieci, przy ulicy Meteorytowej. Tereny tam są właśnie przeznaczone na tego rodzaju działalność.

Zgodnie z planami instalacja nie będzie miała żadnego negatywnego oddziaływania na środowisko. Obiekt ma być zamknięty, hermetyczny.
– Gdy tylko samochód z odpadami wjedzie na jego teren, to zamykają się drzwi i nic nie będzie czuć – wyjaśnia Krzysztof Krauze. – Taka instalacja jest w Poznaniu bardzo potrzebna. Musimy zbierać odpady biodegradowalne, bo obliguje nas do tego Unia Europejska. Za pieniądze unijne chcemy zbudować instalację. Jeśli otrzymamy dotację, to obiekt ma szansę powstać do 2013 roku. Ma kosztować 36 milionów złotych.
Tę opinię podziela Nadleśnictwo Łopuchówko, które otrzymało do wglądu projekt budowy.

– Jestem raczej spokojny o nową inwestycję, gdyż ma ona posiadać podobne zabezpieczenia do tych, które już zastosowano w nowej kwaterze na wysypisku – mówi Zbigniew Szeląg, nadleśniczy. – Co jest istotnym wskaźnikiem, od strony wysypiska jest wodny rów, który kieruje się do Jeziora Glinowieckiego i tam są stacje, gdzie bada się poziom wód gruntowych i ich zanieczyszczenie. Nie ma na razie żadnych oznak, żeby np. ryby padały. Wysypisko jest szczelne.
Na terenie nadleśnictwa są trzy wysypiska: w Owińskach i Białęgach oraz na Morasku. – To, które jest przeznaczone dla Poznania, jest najlepiej przygotowane. Ważne jest zapewnienie dobrego dojazdu, bo wcześniej był problem z przejeżdżającymi śmieciarkami, które nie posiadały siatek zabezpieczających i pierwsze śmieci zatrzymywały się na ścianie lasu – podkreśla Szeląg. – Kompostownia nie powinna też zaszkodzić rezerwatowi. Jest tu o tyle dobra sytuacja, że przeważają wiatry południowo-zachodnie i część oparów idzie w stronę Biedruska.

Warto dodać, że Biedrusko to obszar Natura 2000, więc znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie rozwiązania muszą spełniać bardzo surowe normy.
Decyzją władz miasta zaskoczeni są ekolodzy opiekujący się rezerwatem od 1993 roku. – Kilka dni temu o rozbudowie zaalarmowali nas mieszkańcy. Do tej pory zapewniano nas, że wysypisko będzie działać do 2016 roku, a potem przekształcone zostanie w teren rekreacyjny. Obecna lokalizacja jest być może wygodna dla miasta, bo nie musi dogadywać się z sąsiednią gminą – mówi Andrzej Kepel z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”. – Tyle że ma ona zająć teren, który miał być zalesiony i stanowić otulinę dla rezerwatu. Boimy się o wpływ na to przyrodniczo unikatowe miejsce. Udało nam się zdobyć tylko mapkę, będziemy starali się uzyskać dokumentację i raport oddziaływania na środowisko, aby móc dokonać analizy.

60 sekund biznesu: W Polsce sięgajmy po rzeczy polskie

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3