Poznański startup na tropie złodziei

Materiał powstał we współpracy z NotiNote

Rozbicie międzynarodowej szajki złodziei rowerów, walka z kradzieżami wózków sklepowych, dziesiątki odnalezionych pojazdów, zwierząt, kluczy. Te i inne niezwykłe historie, to codzienność jednego z poznańskich startupów. NotiOne – bo to o nim mowa – to producent najpopularniejszych lokalizatorów w Polsce. Rozmawiamy z Grzegorzem Popkiem, odpowiedzialnym za biznesowy rozwój tego startupu.

Wypuszczając na rynek pierwsze urządzenie niemal pięć lat temu, nie przypuszczaliście zapewne, że staniecie się bohaterami takich wydarzeń?

Historia z rowerami to chyba najciekawsza sytuacja, jaka przytrafiła nam się w ostatnim czasie. Pewnego dnia odebraliśmy ciekawego maila. Jednej z naszych klientek mieszkającej na co dzień w Berlinie skradziono rower z podpiętym pod siodełko mini lokalizatorem notiOne go!. Po kilku dniach, aplikacja wskazała dokładną trasę skradzionego roweru prowadzącą do niewielkiej miejscowości w centralnej Polsce. Dzięki naszemu urządzeniu, Policja odkryła dziuplę złodziei, a w niej ten, i wiele innych kradzionych rowerów. Podobnych historii mieliśmy więcej, nie o wszystkich jednak możemy swobodnie publicznie opowiadać.

Noti przy motocyklu

Jak to możliwe, że urządzenie działające w oparciu o technologię Bluetooth (która przecież ma ograniczony zasięg), pozwala na odnalezienie skradzionego pojazdu kilkaset kilometrów dalej?

Nasze mini lokalizatory działają w oparciu o technologię, która prócz zalet (długi czas działania na jednej baterii) ma również swoje wady w postaci wspomnianego ograniczonego zasięgu. Udało nam się jednak rozwiązać ten problem – sygnał z notiOne odbierany jest nie tylko przez telefon właściciela, ale również anonimowo, przez inne telefony z zainstalowanymi aplikacjami współpracującymi. Takich telefonów jest obecnie w Polsce ok 2 miliony, co znacznie zwiększa szanse na namierzenie zguby nawet z dalekich odległości. Można więc powiedzieć, że jest to lokalizator społecznościowy. Od niedawna mamy również w swojej ofercie lokalizator GPS, z regulowanymi ustawieniami pozwalającymi nawet na kilkanaście tygodni działania na jednym ładowaniu, ale to już zupełnie inna technologia i inne możliwości.

Wróćmy jeszcze do wspomnianego wcześniej mini lokalizatora. Czy to prawda, że system oparty na jego działaniu, stał się niedawno postrachem złodziei… wózków sklepowych?

Tak, rozwiązanie notiLocate zostało w ubiegłym roku wdrożone testowo w jednym z wielkopowierzchniowych sklepów globalnej sieci handlowej. Straty klienta, który się do nas zgłosił ze swoim problemem sięgały nawet kilkuset tysięcy złotych w skali roku. W odpowiedzi na jego potrzeby, zamontowaliśmy nasze lokalizatory w 1732 wózkach koszowych i platformowych. Efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania! W fazie testowej byliśmy świadkami naprawdę zdumiewających wędrówek wózków nie tylko po aglomeracji warszawskiej, ale również do odległych miast a nawet za granicę! Obecnie system jest tak skonstruowany, że pozwala na wykrycie nietypowych zachowań wózków jeszcze na terenie parkingu sklepu, w momencie umożliwiającym szybką reakcję ochrony. Czujniki ukryte w wózkach wysyłają informacje o nietypowych wydarzeniach, takich jak przewrócenie, oderwanie od ziemi lub przekroczenie wyznaczonej strefy. Wszystkie te zdarzenia wyświetlają się w czasie rzeczywistym i pozwalają na interwencję. Dodatkowo system umożliwia przy okazji łatwą i sprawną codzienną inwentaryzację floty.

Porzucony wózek

Brzmi ciekawie, interesują mnie jednak faktyczne efekty. Czy udało się ograniczyć kradzieże wózków dzięki temu systemowi?

Dysponujemy już konkretnymi statystykami. Sklep od lat borykał się z kradzieżami wózków sięgającymi nawet 500 sztuk rocznie. Po ukończeniu prac wdrożeniowych, miesięczna średnia strat floty wózkowej spadła aż o 90%. Szacujemy, że w perspektywie roku, system notiLocate może zredukować straty z ok 500 do 50 wózków rocznie. Te liczby mówią same za siebie. Nasze rozwiązanie zostało docenione prestiżowym wyróżnieniem w konkursie Orzeł Innowacji. Ta i inne nagrody, które zdobyliśmy, konkretne statystyki oraz - przede wszystkim – zadowolenie naszych klientów, są dla nas najlepszym dowodem, że to, co robimy – robimy naprawdę dobrze.

Brzmi naprawdę imponująco. Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów, nie tylko na polskim rynku!

Materiał oryginalny: Poznański startup na tropie złodziei - Wielkopolskie Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie