Poznańskie ZOO ma udział w ratowaniu populacji susłów w Polsce

Alicja Durka
Alicja Durka
Każdy suseł ma swoją norę, ale występują one stosunkowo blisko tworząc wspólnie tak zwaną kolonię. Gdy jeden z susłów z kolonii zauważy niebezpieczeństwo, daje ostrzegawczy piski i pozostałe zwierzęta mogą się schować.
Każdy suseł ma swoją norę, ale występują one stosunkowo blisko tworząc wspólnie tak zwaną kolonię. Gdy jeden z susłów z kolonii zauważy niebezpieczeństwo, daje ostrzegawczy piski i pozostałe zwierzęta mogą się schować. Andrzej Kepel / PTOP "Salamandra"
Udostępnij:
Program przywracania susła moręgowanego w Polsce jest prowadzony jest od 2004 r. przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”, we współpracy między innymi z ZOO w Poznaniu, gdzie znajduje się jedna z dwóch hodowli tego gatunku. Tam mają zapewnione jedzenie i opiekę weterynaryjną. Co roku pewna liczbę susów z hodowli wypuszczana jest na wolność. Nie odbywa się to bezpośrednio, bo zagrażałoby to życiu zwierząt. Mogłyby zostać szybko wyłapane przez drapieżniki.

W ubiegłym tygodniu zakończyło się liczenie susłów moręgowanych na wszystkich stanowiskach w Polsce. Doliczono się 1113 osobników. Najwięcej w pobliżu Głębowic na Dolnym Śląsku.

- Na wolność wypuszczamy susły za pomocą tzw. klatek aklimatyzacyjnych. Wybieramy miejsce, które wydaje się nam odpowiednie, nawiercamy początki nor, stawiamy klatki na nawierceniach i tam wypuszczamy susły. Susły chowają się w tych otworach i zaczynają je pogłębiać i rozbudowywać. Gdy nowe wyjścia z nor pojawiają się poza klatką, wówczas ją usuwamy

- mówi dr Andrzej Kepel z Salamandry.

Każdy suseł ma swoją norę, ale występują one stosunkowo blisko tworząc wspólnie tak zwaną kolonię. Gdy jeden z susłów z kolonii zauważy niebezpieczeństwo, daje ostrzegawczy piski i pozostałe zwierzęta mogą się schować. Dlatego ważne jest, by wypuszczania były prowadzane w taki sposób, który zapewnia powstanie zwartego zgrupowania nor.

Powrót susłów do Polski

Taniej i prościej jest zadbać o gatunek, zanim wymrze na danym terenie. Programy związane z przywracaniem są niepewne, długotrwałe i kosztowne. Zakłada się, że stabilna populacja w Polsce to przynajmniej 15 dużych liczebnie stanowisk. Obecnie trwają prace nad czwartym, więc z pewnością potrwa to jeszcze wiele lat. Dąży się do tego, by w przyszłości przesiedlać susły na nowe miejsca także ze stanowisk wolnościowych.

- To jest dużo bardziej efektywne, bo takie zwierzęta są przyzwyczajone do życia na wolności. Ze zwierzętami z hodowli jest np. na początku ten problem, że - jak te z poznańskiego ZOO - są przyzwyczajone do tego, iż koty to są stworzenia, które nie robią im krzywdy, bo znajdują się po drugiej stronie krat. Na wolności padają więc ofiarą tzw. kotów wolno wychodzących. Dopiero po pewnym czasie uczą się, że jest to poważne zagrożenie

- dodaje Andrzej Kepel.

Za wyginięcie susłów w Polsce odpowiedzialny był oczywiście człowiek. Niektórzy rolnicy próbowali zmienić łąki, na których żyły susły, w pola orne. Powstało też wiele dróg i terenów zabudowanych, co uniemożliwia zwierzętom samodzielne rozprzestrzenianie się. Na niektórych stanowiskach były też specjalnie zwalczane, chociaż nie są szkodnikami.

Rolnicy boją się suszy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie